9. kadencja, 27. posiedzenie, 2. dzień (17-03-2021)

22. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy Tak dla rodziny, nie dla gender (druk nr 915).

Poseł Wanda Nowicka:

    Szanowna Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Projekt ˝Tak dla rodziny, nie dla gender˝ trafił do Sejmu jako inicjatywa obywatelska, ale wszyscy wiemy, że to nie jest inicjatywa obywatelska. To przede wszystkim inicjatywa fanatyków Ordo Iuris inspirowana przez polityków Zjednoczonej Prawicy.

    (Poseł Robert Winnicki: Kłamiesz.)

    Na początku rozprawię się z wielkimi oszustwami, które zawarte są już w samym tytule tego projektu. Projekt ten, o dziwo, nazywa się: tak dla rodziny, gdy w rzeczywistości znaczy: tak dla przemocy w rodzinie, bo jeśli jakimś cudem zostałby przyjęty, to rodzinie zostanie odebrana ochrona, którą właśnie daje konwencja antyprzemocowa. Pytam dziś projektodawców: Jak można mówić: tak dla rodziny, a jednocześnie dawać przyzwolenie na to, by w rodzinach krzywdzone były kobiety i dzieci? Bo do tego zmierza ten projekt. Gdzie tu sens? Gdzie logika? Gdzie przyzwoitość? I drugi człon: nie dla gender. Czy państwo w ogóle wiecie, co to znaczy gender?

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: Właśnie, co to jest?)

    Gdyby ktoś z państwa zajrzał do słownika, to dowiedziałby się, że gender oznacza płeć, po prostu płeć. Gender to też termin naukowy, oznaczający płeć z perspektywy społeczno-kulturowej, bez której nie można sobie wyobrazić współczesnej nauki, zwłaszcza nauk społecznych.

    (Głos z sali: Neomarksistowski, nie naukowy.)

    Płeć społeczno-kulturowa to nie jest jakaś trzecia płeć, to w dużym uproszczeniu role powszechnie przypisywane kobietom i mężczyznom. W tym wszystkich chodzi po prostu o to, żeby chronić chłopców i dziewczynki przed zgubnymi wpływami stereotypów, czyli utartych schematów. Chodzi o to, żeby nie uczyć dziewczynek, że nie nadają się do nauk ścisłych i mają zajmować się domem, a chłopców - że nie mogą okazywać żadnych emocji.

    (Poseł Robert Winnicki: Ha, ha, ha!)

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: Uczyć.)

    Ot i cała ideologia gender. To po prostu zdrowy rozsądek, coś, o czym wie każdy dobry rodzic. Ale to właśnie nie podoba się prawicowym fundamentalistom. Chcą oni wypowiedzieć konwencję antyprzemocową, bowiem wierzą, że w ten sposób zahamują nieuchronne procesy emancypacyjne. Ale nawet PiS z Ordo Iuris nie dadzą rady pokonać postępu i nowoczesności. Tradycyjna polska rodzina zdaniem fanatyków z Ordo Iuris to taka, w której kobieta i dzieci są bite i nie mają dokąd uciec przed prześladowcą.

    Drodzy Panowie z Prawicy! Przemoc to nie tradycja, to patologia. W jej wyniku cierpią tysiące kobiet i dzieci. Rocznie mamy w Polsce zgłoszonych ok. 100 tys. przypadków, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Skala przemocy zaostrzyła się jeszcze w pandemii. Tylko jedno na 10 zgłoszonych przestępstw gwałtu jest ścigane.

    Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, ratyfikowana przez Polskę w 2015 r., jest dziś jedyną regulacją w polskim porządku prawnym, która w istotny sposób może zapobiegać przemocy. Jest jedyną, bo dla rządzącej prawicy powstrzymywanie przemocy w rodzinie nigdy nie jest ważne. Można by zapytać: Komu w Polsce przeszkadza konwencja antyprzemocowa, którą w obronie kobiet ratyfikowała większość krajów europejskich? Po pierwsze, wypowiedzenie konwencji służy przemocowym zwyrodnialcom, znęcającym się nad kobietami i dziećmi, którzy liczą na bezkarność i tolerancję dla awantur w rodzinie. Tym terminem wciąż określa się akty przemocy w rodzinie.

    Po drugie, wypowiedzenie konwencji służy środowiskom skrajnej prawicy, głównie mężczyznom. Nie chcą oni żadnych zmian społecznych, których celem jest równość kobiet i mężczyzn oraz wolne od przemocy partnerskie relacje w rodzinie. Dlatego też Ordo Iuris i jemu podobni są przeciwni tym zapisom konwencji, których celem jest promowanie równościowych zachowań poprzez edukację społeczną.

    Po trzecie, wypowiedzenie konwencji służy autorytarnej władzy. Dla niej model rodziny ma być taki sam, jak model państwa polskiego niszczonego przez Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie jak w Polsce, tak i w polskiej rodzinie rządy ma sprawować jeden słaby despota, który za nic ma prawo, wolności osobiste i autonomię jednostki. Doświadczają tego Polki zniewolone przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej, dziś skazane na rodzenie dzieci, które umrą tuż po porodzie.

    Proszę państwa, polscy talibowie - tak, my też mamy swoich talibów - toczą wojnę z kobietami i odbierają Polkom prawa. Najpierw zakazali aborcji, teraz chcą odebrać międzynarodową ochronę prawną. Tylko Lewica wspiera kobiety i proponuje ustawy, na które Polki czekają. W zeszłym roku złożyliśmy projekt legalizacji aborcji do 12 tygodnia ciąży...

    (Głos z sali: Mordercy.)

    ...a 8 marca - projekt ustawy, która poprawi ściganie przestępstw gwałtu, zmieniając jego definicję w taki sposób, że tylko ˝tak˝ będzie oznaczało (Dzwonek) zgodę.

    Gdyby projekt Ordo Iuris wszedł w życie, Polska byłaby pierwszym krajem na świecie, który odebrałby swoim obywatelkom prawa wcześniej przyznane, tj. międzynarodową ochronę prawną przed przemocą. Byłoby to pozbawienie kobiet praw słusznie nabytych, a więc podlegających ochronie, a ta ochrona jest Polkom szczególnie potrzebna.

    Tak więc ta ustawa to po prostu skandaliczny bubel prawny i powinna być odrzucona. Dlatego też w imieniu klubu Lewicy składam wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia