9. kadencja, 28. posiedzenie, 1. dzień (14-04-2021)
16. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Gospodarki i Rozwoju o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku (druki nr 1068 i 1079).
Poseł Dobromir Sośnierz:
(Wypowiedź posła jest wyświetlana na telebimach)
Dzień dobry państwu, dobry wieczór. Ta ustawa jest tysięcznym z kolei dowodem nie tylko na to, że nie jesteśmy krajem niepodległym - przecież właśnie wdrażamy kolejny rozkaz z Brukseli - ale także na to, że Unia Europejska nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Unia Europejska to rynek drobiazgowo nadzorowany przez urzędników, gryzipiórków, wymoczków, darmozjadów. Unia Europejska to przeregulowany eurokołchoz, w którym wszystko wszędzie ma być takie samo zgodnie z normami podyktowanymi urzędnikom przez lobbystów przynoszących im jakieś podarunki. Wszystko musi być ujednolicone. Urzędnicy muszą więc cały czas obradować nad tym, gdzie jeszcze wetknąć paluchy, co tu jeszcze zepsuć. Stąd potrzebujemy wydelegowania urzędu, który w naszym imieniu będzie orzekał o tym, co jest dobre, a co jest złe, w ramach jednolitego urzędu łącznikowego.
Zwracam uwagę na to, że Unia Europejska stawia sobie w ten sposób dwa sprzeczne cele: jednolitość i innowacyjność. Jest chyba wściekle oczywiste, że wdrażanie wszędzie norm i regulacji hamuje innowacyjność, bo konieczność przestrzegania standardów w oczywisty sposób utrudnia wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań, innowacji. Jest oczywiste, że niektóre z norm w przyszłości okażą się konieczne do złamania, żeby wprowadzić jakiś innowacyjny produkt. Nieszczęsny innowator będzie miał w związku z tym problem np. z uzyskaniem homologacji. Ale nie dość, że innowacje same w sobie są ryzykowne, bo przecież większość innowacji niesie za sobą ryzyko, że wcale nie osiągnie się sukcesu, to jeszcze nieskończone litanie wymogów biurokratycznych powodują, że potencjalny wynalazca musi ponosić ryzyko związane z tym, że wynalazek nie będzie zgodny z dotychczasowymi normami, bo nie został w tych normach, o dziwo, przewidziany. Dlatego Unia nie jest i nie będzie innowacyjna, chociaż rzeczywiście zgodnie z własnymi wskaźnikami jest superinnowacyjna - bo Unia Europejska wynalazła sobie również własne biurokratyczne sposoby pomiaru innowacyjności w gospodarce, tak uszyte na miarę własnych potrzeb, żeby do nich pasować. Stąd będziemy oczywiście samozwańczą stolicą ustandaryzowanej nowoczesności.
Unia Europejska to nie jest rynek konsumenta, to nie jest rynek producenta. Unia Europejska to rynek urzędnika. Na tym rynku zadowolony ma być urzędnik i teraz na pewno dzięki jednolitemu urzędowi łącznikowemu sprawującemu nieubłagany nadzór nad nadmiernie rozbrykanym rynkiem urzędnik będzie bardziej zadowolony. Tylko kto będzie nadzorował urzędników? Dziękuję.
Przebieg posiedzenia