9. kadencja, 28. posiedzenie, 1. dzień (14-04-2021)

Oświadczenia.

Poseł Grzegorz Lorek:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Powiedziano kiedyś, że wielką historię tworzą zwykli, mali ludzie, zaś ci wielcy po prostu wyróżniają się w tłumie. W kontekście tej wypowiedzi powyższe słowo ˝mali˝ nabiera zupełnie innego, odwrotnego znaczenia.

    Panteon piotrkowian, tych zwykłych małych ludzi, którzy w czasie drugiej wojny światowej wypełnili swój obowiązek wobec ojczyzny, a o których warto i trzeba pamiętać, jest duży. Przedstawicielem tego pokolenia był Tadeusz Nowierski, którego kolejna rocznica śmierci minęła kilka dni temu. Tadeusz Nowierski urodził się w Piotrkowie w 1907 r. w rodzinie o patriotycznych korzeniach. Jego ojciec był oficerem, lekarzem w Legionach Polskich. On sam po kilku latach nauki w gimnazjum wstąpił do wojska, kończąc w 1935 r. Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Początkowo uczył kandydatów na pilotów, a 3 lata później został przydzielony do krakowskiego 2. pułku lotniczego do 24. eskadry liniowej. W kampanii wrześniowej w składzie brygady bombowej atakował pod Radomskiem i Częstochową niemiecki XVI Korpus Pancerny. 15 września 1939 r. podjął się misji dostarczenia samolotem rozkazów naczelnego wodza z okolic Dubna do broniącej się Warszawy. Zadanie to przy całkowitej przewadze Niemców w powietrzu było praktycznie samobójcze. Nie tylko Nowierski dostarczył rozkazy, ale także udało mu się powrócić w okolice tzw. przedmościa rumuńskiego. Wraz z wieloma żołnierzami po klęsce wrześniowej udał się na emigracyjną włóczęgę w poszukiwaniu możliwości kontynuowania walki.

    W 1940 r. rozpoczął służbę w brytyjskim 609. dywizjonie RAF. Jego angielscy koledzy, nie mogąc wymówić poprawnie jego nazwiska, nazywali go po prostu ˝Novi˝. Był jednym z tych niewielu, o których mówił Churchill, brał udział w bitwie o Anglię. Był chwalony i lubiany przez kolegów. 13 sierpnia 1940 r. zestrzelił dwa niemieckie samoloty myśliwskie. Od 1942 r. służył w Polskich Siłach Powietrznych, najpierw jako dowódca 308. dywizjonu myśliwskiego, a później jako dowódca całego 2. polskiego skrzydła myśliwskiego. W roku 1944 został wysłany do USA i tam szkolił amerykańskich pilotów. Wojnę zakończył w stopniu pułkownika.

    Nie wyobrażał sobie, aby nie wrócić do Polski. Wrócił więc w 1947 r. i niedługo później pod sfabrykowanymi zarzutami został przez komunistów oskarżony i aresztowany. Zwolniony po kilku latach nigdy nie wrócił do latania. Imał się różnych profesji, prowadził zakład ślusarski i pracował jako taksówkarz. Zostawił wspomnienia, które wciąż czekają na opublikowanie.

    Zmarł 2 kwietnia 1983 r. i jest pochowany na cmentarzu Powązkowskim. Jeden z wielu, z setek, z tysięcy. Bohater? Nie, zwyczajny człowiek. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia