9. kadencja, 29. posiedzenie, 1. dzień (04-05-2021)
1. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o ratyfikacji decyzji Rady (UE, Euratom) 2020/2053 z dnia 14 grudnia 2020 r. w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej oraz uchylającej decyzję 2014/335/UE, Euratom (druki nr 1123 i 1130).
Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z najwyższą uwagą wszyscy członkowie tego rządu przez ostatnie 2-3 godziny przysłuchiwali się każdemu głosowi na tej sali, każdemu głosowi opinii, oceny, czasami krytyki. Myślę, że minister Buda na tej sali przed chwilą, ale także podczas 5-godzinnego posiedzenia połączonych komisji dzisiaj rano przedstawił szczegółowo wszystkie elementy Krajowego Planu Odbudowy...
(Poseł Izabela Leszczyna: W ogóle nic nie przedstawia.)
...które wychodzą naprzeciw polskim potrzebom rozwojowym w tym szczególnym czasie - w szczególnym czasie, w którym znalazła się Unia Europejska...
(Poseł Izabela Leszczyna: Co pan opowiada?)
...na skutek katastrofalnych konsekwencji pandemii dla gospodarki państw członkowskich Unii Europejskiej.
(Poseł Izabela Leszczyna: Pan też nic nie rozumie?)
Ja chciałbym się odnieść do tych uwag - wypowiadanych czasem w bardzo dramatycznym tonie, choć nie zawsze poważnym - które odnoszą się do kwestii suwerenności, do kwestii europejskiego opodatkowania, w końcu do kwestii uwspólnotowienia długu.
(Poseł Izabela Leszczyna: Niech pan do Ziobry mówi.)
Powiem szczerze, że gdyby te oceny, które padły na tej sali z ust prawicowej opozycji, miały cokolwiek wspólnego z prawdą, to sam bym protestował, ponieważ nie jestem zwolennikiem Europy federalnej, ponieważ nie uważam, aby dla Europy dobrym rozwiązaniem było uwspólnotowienie długu, ponieważ nie uważam, aby rozwijanie kompetencji fiskalnych Unii Europejskiej było właściwą odpowiedzią na problemy, które mamy przed sobą. Ale tak nie jest. Dlatego z czystym sumieniem mogę państwa zachęcać kolejny raz do tego, aby tę misterną konstrukcję, tę bezpieczną dla polskich finansów publicznych konstrukcję poprzeć.
Zagwarantowaliśmy nie tylko olbrzymi zastrzyk pieniędzy dla polskiej gospodarki, który wyjdzie naprzeciw tym wszystkim potrzebom, które już dziś są palące, a za rok mogą być jeszcze bardziej palące. Premier Morawiecki zagwarantował nie tylko zastrzyk pieniędzy, ale również gwarancje prawno-instytucjonalne dla bezpieczeństwa finansów publicznych Polski. I chciałbym, żeby w czasie tej debaty wybrzmiało to bardzo mocno.
(Poseł Izabela Leszczyna: Gdzie?)
Powiem państwu, że Polska nie jest w tej sprawie osamotniona. Jest bardzo niewiele państw, na palcach jednej ręki można zliczyć państwa, które na serio życzyłyby sobie uwspólnotowienia długu. Znakomita większość państw, podobnie jak Polska, nie życzy sobie uwspólnotowienia długu. Dlatego takie ryzyko jest całkowicie abstrakcyjne. Takiego ryzyka po prostu nie ma.
Zadbaliśmy również o to - chciałbym, żeby to wybrzmiało jasno, ponieważ ta sprawa powraca jak bumerang - aby odrzucić opodatkowanie europejskie oparte o przychody z systemu emisji CO2. Odrzuciliśmy to, w ramach kompromisu zgadzając się na to, co potocznie nazywane jest podatkiem od nieprzetworzonego plastiku. Podkreślam: tylko potocznie, ponieważ przecież żaden polski przedsiębiorca nie zapłaci ani jednego euro do jakiegoś wyimaginowanego europejskiego skarbu. Mamy tu do czynienia jedynie z mechanizmem wyliczenia malutkiej cząstki polskiej składki w oparciu o statystykę nieprzetworzonego plastiku. Poniekąd ten problem musimy rozwiązać z zupełnie innych powodów, a więc również ta kontrybucja będzie malała. Poza tym w trakcie tych negocjacji premier Morawiecki zadbał o to, aby wyliczanie tej składki było dla Polski niższe, niż zakładano. Znacząco niższe, niż proponował to Parlament Europejski, na który część tej sali z tak dużym entuzjazmem, tak bezwarunkowo się powołuje. (Oklaski) Parlament Europejski pod wieloma względami był polskim sprzymierzeńcem w tej debacie, ale były też sprawy, w których nasze interesy były w fundamentalnej kolizji, i jedną z tych spraw była oczywiście kwestia regresywnych podatków europejskich...
(Poseł Izabela Leszczyna: Gdyby nie parlament, byłoby mniej pieniędzy.)
...które oznaczałyby, że gospodarki słabsze, biedniejsze płaciłyby więcej niż bogatsi. Na to Polska nigdy się nie zgodzi. Tak długo, jak rządzi Prawo i Sprawiedliwość, nie będzie zgody na podatki europejskie o regresywnym charakterze. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Wbrew temu, co padało na tej sali - po wielu przecież miesiącach, kiedy można było przestudiować wyniki negocjacji, konkretne projekty decyzji, także tę decyzję, której ratyfikacją mamy się zająć właśnie teraz - nie ma decyzji w sprawie podatku od transakcji finansowych, nie ma decyzji o podatku dotyczącym gospodarki cyfrowej. Nie ma, aczkolwiek Polska pozostaje aktywnym, konstruktywnym uczestnikiem tej debaty, ponieważ niektóre formy tego podatku mogłyby spowodować, że ciężar finansowania Unii Europejskiej byłby lżejszy dla Polski, a cięższy dla innych gospodarek. Wydaje się, że nie ma sensu prowadzić doktrynalnej tępej dyskusji na temat tego, czy to dobrze czy źle, tylko jest sens skupić się na tym, czy to się opłaca, czy to też się nie opłaca. W tej dyskusji Polska uczestniczy bardzo aktywnie od wielu lat.
(Poseł Izabela Leszczyna: Ale to w Radzie Ministrów sobie ją przeprowadźcie.)
Nie ma mowy o uwspólnotowieniu długów. To nie tylko kwestia przywołanego tutaj traktatu, który wyraźnie, czarno na białym jako ustawa zasadnicza Unii Europejskiej zabrania przenoszenia odpowiedzialności za czyjekolwiek długi. Możecie państwo to przeczytać w samej decyzji, o której tutaj dzisiaj mowa, możecie państwo o tym przeczytać w konkluzjach z lipca i grudnia, możecie w końcu państwo o tym przeczytać w bardzo obszernej oficjalnej analizie służb prawnych Rady Unii Europejskiej. Wynika z niej, że odpowiedzialność fiskalna państw członkowskich pozostaje indywidualna i nie jest solidarna. Wydaje się, że w szczególności ci z państwa, którzy od niedawna, przyznam - a był przecież czas od maja 2020 r., żeby się zająć tą sprawą, tylko wtedy była cisza - bardzo intensywnie zajmują się problemem uwspólnotowienia długów... Lepiej późno niż wcale, bo to jest realny problem. Skoro państwo są tym tak zainteresowani, to myślę, że warto byłoby rzucić okiem na dokumenty, w szczególności na opinie służb prawnych Rady, ponieważ tam to jest napisane czarno na białym, nie tylko pod kątem naszych potrzeb, naszych oczekiwań, tego, w jaki sposób my rozumiemy te decyzje, ale również pod kątem interesów i oczekiwań całej długiej listy państw, znakomitej większości państw, które tak jak Polska nie życzą sobie uwspólnotowienia długu Unii Europejskiej.
Nawet jeśli chodzi o bankructwo państwa członkowskiego - co jest, powiedzmy sobie szczerze, mało prawdopodobnym scenariuszem - to choć byliśmy blisko takiego scenariusza w 2008 r. i 2009 r., Unii Europejskiej udało się tego uniknąć. Ale nawet gdyby się okazało, że któreś z państw członkowskich bankrutuje, wycofuje się z rynku, przestaje płacić zobowiązania, to nadal zobowiązania związane z tą decyzją pozostają zobowiązaniami tego państwa. I nikt - ani Unia, ani inne państwo członkowskie - takiego zobowiązania przejąć nie może.
(Poseł Robert Kropiwnicki: Ale płacił kto będzie?)
Nie jest to kwestia decyzji politycznej, tylko kwestia ograniczeń natury prawnej. Krótko mówiąc, pamiętajmy o jednej rzeczy: ta decyzja i ta debata nie dotyczy tylko tego, że Polska ma szansę na to, żeby efektywnie sięgnąć po bardzo duże środki na swoje bardzo konkretne potrzeby rozwojowe tu i teraz, ona również stanowi wręcz gwarancję bezpieczeństwa fiskalnego Polski na przyszłość. Dlatego nie powinniśmy się obawiać o to, że gdzieś w roku 2030, 2040 czy 2050 ktokolwiek będzie zaskoczony jakimkolwiek roszczeniem w stosunku do Polski wynikającym z tej decyzji. Jest ona bezpieczna dla Polski pod każdym względem.
Ostatnia sprawa. Najbogatsze państwa członkowskie Unii Europejskiej od lat szukają dobrego pretekstu, dobrego wytłumaczenia, jak by tu mniej płacić na Unię Europejską. W jakimś sensie jest to zrozumiałe, aczkolwiek myślę, że bardzo krótkowzroczne, ponieważ przez to Unia się nie rozwinie, Unia nie będzie mogła odpowiadać na realne potrzeby Europejczyków. Są to państwa, które często się powołują na swój nieprawdopodobnie proeuropejski etos, a jednocześnie chcą płacić mniej na Unię Europejską. Szukają wymówki.
Jedną z takich wymówek jest oczywiście monetaryzm, państwo minimum, czasami, jak w przypadku niektórych niemieckich ośrodków, zasada demokratycznej kontroli Bundestagu nad budżetem, nad zobowiązaniami państw. W pewnym sensie rozumiem ich problem, rozumiem ich interes, natomiast muszę powiedzieć, że nie zrozumiem nigdy, w jaki sposób w państwie takim jak Polska, która jest beneficjentem wieloletnich ram finansowych i Funduszu Odbudowy, można być kibicem takich działań? To są działania, które są wprost wymierzone w interesy rozwojowe Polski. (Oklaski) To są działania, których sens sprowadza się do jednego. Wszystkie korzyści ze wspólnego rynku, także płynące z polskiej rozwijającej się gospodarki, bierzemy, nie płacimy na budżet europejski po to, aby model rozwoju zależnego był utrzymywany tak długo, jak się da. Aby państwa Europy Środkowej nie emancypowały się gospodarczo, aby nie rozwijały się gospodarczo w taki sposób...
(Poseł Robert Kropiwnicki: Wy to robicie.)
...aby być podmiotem, prawdziwym podmiotem. Tu dochodzimy do kwestii zasadniczej. Jakie są wymiary suwerenności? Czy suwerenności przybywa od tego, że o niej mówimy, że o niej krzyczymy? Czy też suwerenności przybywa, także Polsce, od tego, że jesteśmy silniejszą gospodarką, silniejszym państwem, że się rozwijamy. (Oklaski)
Jestem przekonany, że to drugie.
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Panie ministrze, doliczyłem panu już 5 minut.
Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:
Dlatego reasumując, dzisiejsza ratyfikacja to nie jest tylko kwestia zdrowego rozsądku, ale również patriotyzmu i dobrze rozumianej, rozumnie odczytanej potrzeby suwerenności. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo.)
Przebieg posiedzenia