9. kadencja, 30. posiedzenie, 1. dzień (19-05-2021)

7. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o przekształceniach własnościowych w przemyśle cukrowniczym (druki nr 1162 i 1183).

Poseł Anita Sowińska:

    Szanowny Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo!

    (Poseł Robert Telus: Jeszcze jedno pytanie... Nie, nie, nie do pani.)

    Można?

    Szanowny Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o przekształceniach własnościowych w przemyśle cukrowniczym.

    Jak wskazuje wnioskodawca projektu, celem tej regulacji jest konsolidacja spółek z branży rolno-spożywczej. Ma ona przebiegać w oparciu o Krajową Spółkę Cukrową, która jest największą spółką z udziałem Skarbu Państwa w tej branży. Ta ustawa jest projektem rządowym, co oznacza, że została skonsultowana w procesie Rządowego Centrum Legislacyjnego. Do projektu nie zgłoszono większych uwag ze strony społecznej, a właściwie została zgłoszona tylko jedna uwaga ze strony związku zawodowego.

    Lewica szanuje zdanie związków zawodowych i związków plantatorów buraków cukrowych, dlatego również chcemy poprzeć ten projekt. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Chciałabym zwrócić państwu uwagę na szerszy, istotny kontekst tego projektu.

    Na wczorajszym posiedzeniu komisji minister Śliwka potwierdził, że ta ustawa jest warunkiem koniecznym do powstania Narodowego Holdingu Spożywczego. Będzie to przedsiębiorstwo, które będzie wybiegać poza przemysł cukrowniczy, czyli jego działalność może dotyczyć również np. rynku owoców i warzyw, mięsa czy innych produktów rolnych.

    W założeniach holding spożywczy ma wpłynąć na konkurencyjność polskich firm na rynku międzynarodowym dzięki optymalizacji zarządzania finansami. Pamiętajmy jednak, że z tym związane są pewne ryzyka, o których nie dowiecie się państwo z oficjalnych komunikatów rządu.

    Pierwsze ryzyko jest dla rolników i jest ono związane z nierównością sił na rynku. Silna pozycja jednej firmy oznacza, że rozdrobnieni rolnicy będą mieli mniej do powiedzenia. Duży gracz może dyktować ceny skupu buraka lub innych produktów rolnych. Wskutek tego rolnicy mogą - nie muszą, ale mogą - zarobić mniej. Widzimy to na przykładzie rynku warzyw i owoców, gdzie rolnik zarabia raptem kilkanaście procent ostatecznej ceny produktu, a większość zysku zgarniają pośrednicy i sklepy wielkopowierzchniowe. Jeśli duży podmiot będzie jeszcze większy, to może dyktować niższe ceny zakupu płodów rolnych, a w ten sposób więcej pieniędzy zachowa dla siebie. I tak właśnie działa ta optymalizacja zarządzania finansami, o której wspomniałam wcześniej.

    Drugie ryzyko jest dla akcjonariuszy i polega ono na tym, że wzrasta rola wielkiego państwowego udziałowca w stosunku do udziałów rolników i pracowników spółki. Obecnie Skarb Państwa ma 76% udziałów. Wyobraźmy sobie taką sytuację: prezes Orlenu ma sen i stwierdza, że od jutra będzie inwestował w marchewkę, cukier lub kurczaki. Po przejęciu Polska Press nic mnie już nie zdziwi. Załóżmy, że Orlen wykupuje akcje spółki cukrowej. Może to zrobić, ma dużo pieniędzy w przeciwieństwie do rolników i w przeciwieństwie do pracowników, czyli udział pracowników zmniejszy się i będą oni mieli mniejszy wpływ na działalność spółki.

    Trzecie ryzyko dotyczy nas wszystkich i wiąże się z tym, w jaki sposób holding może wydawać zarobione pieniądze. W normalnym państwie nie miałabym wątpliwości: spółka cukrowa powinna zajmować się przetwarzaniem cukru i sprzedawaniem go, a spółka paliwowo-energetyczna powinna zajmować się przetwórstwem ropy i inwestowaniem w OZE. Ale nie w Polsce, nie żyjemy w normalnym państwie. Spółki państwowe służą do obsadzania stanowisk przez PiS i są skarbonką ze środkami na różne wydatki, np. na reklamy w publicznej telewizji, na fundacje kościelne, na fundacje narodowe, na zakupy usług i towarów od znajomych, a zyski spółek przeznaczane są nie na inwestycje w OZE, ale np. na zakup Polska Press. Na wczorajszym posiedzeniu komisji usłyszeliśmy z ust ministra o dywersyfikacji czy nowych segmentach działalności. To może nie znaczyć nic, ale równie dobrze może znaczyć to, że spółka cukrowa będzie wycinać lasy i będzie budować spalarnie śmieci. (Dzwonek) Niemożliwe? Ależ to przecież jest dywersyfikacja.

    Przedstawiam państwu te ryzyka, aby pokazać szerszy kontekst, bo ta ustawa może być korzystna, ale może również być wykorzystana przeciwko rolnikom i przeciwko społeczeństwu. Może być tak, że spożywczy holding będzie wyciągał pieniądze od rolników, płacąc im mniej za płody rolne i więcej zarabiając, a potem inwestując tam, gdzie chcą Obajtki. Rolnicy potrafią być skuteczni, potrafią walczyć o swoje prawa, jednak w przypadku takich ustaw jak ta, która działa stopniowo, długoterminowo, obawiam się, że są bezbronni wobec manipulacji PiS-u, bo skutki trudne są do przewidzenia w tym państwie bezprawia i nie będą widoczne od razu. To, co może uchronić rolników przed tymi ryzykami, to silne związki rolnicze takie jak w Danii, w Niemczech czy w Holandii. Ale czy rządowi zależy na silnych związkach rolniczych? Mam wątpliwości, a ta ustawa nic o tym nie mówi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia