9. kadencja, 30. posiedzenie, 1. dzień (19-05-2021)
8. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym (druki nr 1085 i 1149).
Poseł Krzysztof Tuduj:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Projektowane przedłożenie ma na celu dostosowanie polskich przepisów do prawa unijnego. Regulacje unijne, o jakich mowa, co do zasady są utrzymane w duchu ograniczenia możliwości obrotu bronią, nie strzelecką, ale mogącą po przeróbce technicznej za taką służyć, i częściami takiej broni. Przesłanką uzasadniającą wdrażaną regulację jest wzrost przestępczości w Unii Europejskiej z wykorzystaniem właśnie takiej broni. Co do zasady w obecnym stanie rzeczy, w którym tworzymy wspólny rynek, te regulacje zmierzają w kierunku ograniczenia przestępczości i tym samym zwiększenia poziomu bezpieczeństwa w Unii Europejskiej. Trudno to negować.
Problem pojawia się jednak przy niestarannej - to z mównicy dzisiaj padło już kilkukrotnie - i momentami bezmyślnej implementacji unijnego prawa, poczynając od tego, że wdrażana dyrektywa formalnie już nie obowiązuje, ponieważ została uchylona przepisami aktu, który obowiązuje od niespełna miesiąca. Co prawda to tekst jednolity i regulacje są tożsame, jednak ignorowanie tego faktu razi.
W przedłożeniu doprecyzowuje się definicję amunicji w sposób zbyt szeroki, ponieważ zalicza się do niej łuski amunicji artyleryjskiej, czyli odpadu powstającego po odpaleniu pocisku, który amunicją nie jest i już nie będzie. To jest realny problem, ponieważ regulacja ta uderzy w pasjonatów wojskowości i militariów kolekcjonujących tego typu artefakty. Taką niegroźną łuskę ustawia się w jednym szeregu z elementami układów napędowych, naprowadzania i sterowania pocisków rakietowych, bomb lotniczych itd. Łuskę, która po wystrzeleniu ma wartość jedynie złomu, gdyż jest częścią jednorazowego użytku i ma tylko wartość kolekcjonerską. Do pocisków artyleryjskich zalicza się stosunkowo niewielkie łuski, ich ilość jest w Polsce po niespokojnym XX w. i dwóch wojnach światowych znaczna. Otworzy to lukę do nadrabiania statystyk policjantom, który w sposób uprawniony będą mogli stawiać zarzuty kolekcjonerom, pasjonatom handlującym łuskami w Internecie czy nawet rolnikom, którzy do tej pory regularnie wykopują taki złom podczas uprawy pól. Sądy będą sprawy uchylać, ale czy o to nam chodzi, żeby generować niepotrzebne obciążenie dla budżetu państwa? Powinno nastąpić uściślenie zakresu przepisu zapisem o niewystrzelonej łusce, co by wyraźnie odróżniło nowe łuski jako element produkcyjny pocisków od łusek zużytych będących odpadem po wystrzeleniu pocisku.
Ponadto wiele do życzenia zostawia tłumaczenie przepisów unijnej dyrektywy, które dokonywane jest momentami bezmyślnie, często z użyciem kalk językowych, bez refleksji dotyczących faktycznych zakresów znaczeniowych używanych nazw i momentami z ignorowaniem polskiego porządku prawnego, co będzie budzić w przyszłości problemy interpretacyjne. Cieszę się, że dzisiaj to już wielokrotnie padło z mównicy.
Część takich nieścisłości udało się w toku pracy komisji usunąć, natomiast pozostaje wciąż kwestia broni alarmowej, sygnałowej oraz amunicji grzybkującej. W pierwszych połączono dwa różne rodzaje broni - broń hukową niemiotającą żadnego pocisku i broń sygnałową, jaką są rakietnice, już zdefiniowane w ustawie o broni i amunicji w art. 7 ust. 2 i 3. Sama problematyka amunicji grzybkującej, której nazwa została przetłumaczona z angielskiego, dotyczy pocisku specjalnego, a w języku polskim będzie to oznaczało praktycznie każdy rodzaj amunicji.
Na te kwestie zwracało uwagę środowisko strzeleckie. Dodatkowo razi krótkie vacatio legis. Myślę, że moglibyśmy się dorobić jako państwo polskie zwyczaju, że nie wszystko musi wchodzić w życie po 2 tygodniach, żeby dać czas przedsiębiorcom na dostosowanie się i spokojne przygotowanie do wdrażania prawa. Podpisuję się pod tym, co już było powiedziane, że nad tą ustawą powinno się nadal spokojnie pracować, żeby usunąć wątpliwości. Niestety spodziewam się, że ona będzie przepychana kolanem. Dziękuję uprzejmie za uwagę.
Przebieg posiedzenia