9. kadencja, 30. posiedzenie, 2. dzień (20-05-2021)

19. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1114 i 1200).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Na początku sprostujmy fałszywe założenia tej dyskusji, bo prawdopodobnie ta ustawa z punktu widzenia Polski aż tak wiele nie zmieni. Głównym celem tej dyrektywy unijnej była likwidacja zwolnienia z VAT-u przesyłek o wartości do 22 euro. To w Polsce i tak nie obowiązywało. Polska zapewniła sobie już wcześniej razem z Francją wyłączenie z tego, żeby sprawniej, lepiej łupić obywateli. Pozostałe zapisy tej ustawy prawdopodobnie nie będą miały takiego skutku, jakiego spodziewają się jej autorzy.

    Niemal na pewno czekają nas jeszcze kolejne odcinki tego serialu, w którym Unia i Polska będą bohatersko rozwiązywać trudności wynikające z tego, że Unia i Polska systematycznie dewastują własną gospodarkę durnymi przepisami i podatkami. Unia i Polska na wyścigi wymyślają regulacje, które powodują, że wyprodukowanie czegokolwiek na miejscu jest zbyt drogie, że trudno jest wejść na rynek, wskutek czego jest mniejsza konkurencja i wydłużają się łańcuchy dostaw, że przerzuca się na ludzi produktywnych koszty utrzymywania ludzi nieproduktywnych. No a wreszcie na koniec cała Unia próbuje właśnie wykonać zbiorowe samobójstwo w postaci wdrażania Zielonego Ładu, żeby pokazać całemu światu, że można. No można, ale chyba się nie opłaca.

    Skutkiem tego jest stała ucieczka produkcji za granicę. Taniej jest, jak się okazuje, uszyć majtki na drugim końcu świata, spakować, przepakować, transportować, dostarczać, omijać przepisy, kombinować niż wyprodukować na miejscu. I to jest dramat, tu jest problem. Mówiąc obrazowo, ta presja regulacyjno-podatkowa wytwarza ogromną różnicę ciśnień między obszarem Unii Europejskiej, w którym produkcja jest droga, ale jest ciągle kapitał i bogaty rynek zbytu, a obszarami, w których produkcja bez tych głupich regulacji podatków jest znacznie tańsza. To powoduje naturalną dyfuzję.

    Produkcja ucieka z obszarów droższych do obszarów tańszych, a towary w drugą stronę - z obszaru tańszego do droższego. Żeby temu przeciwdziałać, Unia Europejska próbuje tworzyć bariery zewnętrzne, zamykać się w fortecy. Oczywiście ta różnica ciśnień i tak ciągle się rozładowuje przez jakieś nieszczelności i stąd właśnie sukces AliExpress, który powoduje, że konsumenci w Europie kupują towary, omijając drapieżne łapska swoich urzędów skarbowych. Paczki z AliExpress nie muszą spełniać tych wszystkich głupich norm, wymogów dotyczących certyfikatów, wymyślanych przez urzędników, numerów homologacyjnych, nadzorów, które podnoszą koszty produkcji tutaj na miejscu. I czy coś złego dzieje się z tego powodu? Nic się nie dzieje. To pokazuje, że te wszystkie regulacje są po prostu zbędne, a ludzie niezależnie od tego, jak głosują w wyborach, tak naprawdę wolą kupić tanio i bez tych unijnych regulacji niż drogo i z pieczątką unijną.

    Walka z nieopodatkowanym importem rodzi ogromne koszty. Można różnie do tego podejść. Jakieś prześwietlanie przesyłek, arbitralne naliczanie podatku, potem odwoływanie się przez podatników, rozpatrywanie tych odwołań - to wszystko to ogromny wysiłek, który trzeba podjąć tylko po to, żeby państwo mogło z nas zedrzeć więcej podatków. Np. w Szwecji na poważnie wzięto się za walkę z AliExpress, wdrożono kosztowny system informatyczny, a i tak w początkowym okresie wszystko się wywaliło, powstał gigantyczny zator, ogromne zamieszanie. Tysiące przesyłek wróciły do Chin, jak ludzie się dowiedzieli, że mają za to wszystko zapłacić więcej niż oryginalnie. Oczywiście to jest niesprawiedliwe, że jedni płacą VAT, a drudzy go nie płacą, to jest nieuczciwa konkurencja, ale sprawiedliwość należy wyrównywać w tę stronę, żeby ulżyć tym, co mają za ciężko, a nie dołożyć tym, którzy mają za lekko.

    Powinniśmy pilnie zmniejszyć VAT, a skoro nie możemy go zupełnie znieść, to możemy próbować zrównoważyć to w inny sposób, np. zmniejszając inne podatki, dochodowe, zdejmując różne ciężary regulacyjne, uproszczając przepisy, rezygnując z wyśrubowanych, absurdalnych regulacji, które zwiększają koszty w Europie i w Polsce. A my co robimy? Ano właśnie, odwrotnie. Rząd zaproponował podwyżkę PIT-u dla przedsiębiorców w Nowym Wale, np. wskutek braku możliwości odliczania składki zdrowotnej.

    Jeśli tego nie zrobimy, jeśli nie sprawimy, że produkcja w Polsce będzie się opłacać bardziej niż import z Chin, to walka z tym importem będzie skutkowała tylko tym, że na miejscu jednej załatanej dziury w murze powstaną trzy kolejne, a jeśli nawet uda się skutecznie opodatkować ten import, to po prostu będziemy musieli kupować drożej i będzie nas stać na mniej. Teraz dzięki handlowi przez AliExpress można kupić telefon o kilka stów taniej. Dzięki temu będę miał telefon i dwie pary butów. Jeśli opodatkujemy to naszym VAT-em, to będę miał tylko telefon, a kilkaset złotych trafi do rządu, który wykorzysta to na budowanie (Dzwonek) mostów wzdłuż rzeki albo budowę i rozbieranie kolejnych elektrowni w Ostrołęce. Jeśli odetniemy sobie tę możliwość, jeśli zatkamy tę dziurę, będziemy utrzymywać tę różnicę ciśnień, to ogromnym wysiłkiem sprawimy tylko to, że będziemy mieć mniej i drożej i będziemy musieli wypić piwo, którego sobie nawarzyliśmy tymi wszystkimi głupimi regulacjami i dławieniem własnej gospodarki.

    Na koniec: uzależnienie od Chin jest skutkiem nie wolnego handlu, tylko braku wolności gospodarczej w Europie. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia