9. kadencja, 30. posiedzenie, 3. dzień (21-05-2021)

39. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty i ustawy o finansowaniu zadań oświatowych (druki nr 1199 i 1204).

Poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Polska szkoła, a przede wszystkim polska młodzież, potrzebuje wsparcia po pandemii. Jak znaczącego wsparcia i jak bardzo go potrzebuje - wiedzą to najlepiej powracający do szkół uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. Ale pokazują to także twarde, obiektywne dane i liczby.

    W pierwszym kwartale 2021 r. liczba prób samobójczych wśród młodych wzrosła o 25% względem podobnego okresu w roku ubiegłym. W ciągu zaledwie trzech pierwszych miesięcy tego roku życie odebrać sobie próbowało 271 dzieci. Ponad 900 tys. dzieci w Polsce doświadcza ubóstwa. Nasze państwo nadal boryka się z problemem niedożywienia najmłodszych, a szkolne programy dożywiania są dalece niewystarczające. Całkowitego wykluczenia cyfrowego doświadcza w Polsce kilkadziesiąt tysięcy uczniów.

    Ponad milion dzieci nie mogło w pełni uczestniczyć w zdalnych lekcjach podczas zamknięcia szkół. W czasie pandemii pogłębiły się nierówności edukacyjne, a z objawami depresji boryka się dziś niemal połowa polskich nastolatków.

    Samorządy nie są w stanie finansowo udźwignąć kolosalnych wyzwań oświaty i wychowania. Subwencja oświatowa jest wciąż zbyt niska. Różnica wydatków oświatowych w stosunku do subwencji wynosi ponad 30 mld zł. Gminom brakuje pieniędzy na wypłatę nauczycielom dodatków uzupełniających, a rząd nie zgodził się na 10-procentowe podwyżki dla nauczycieli, choć to przecież właśnie na nich spoczywać będzie misja przywrócenia szkole normalności.

    W tak trudnych czasach dla polskiej szkoły każda ustawa, która gwarantowałaby środki na programy wyrównawcze, pomoc psychologiczną dla dzieci, program dożywiania uczniów, cyfryzację edukacji, doskonalenie zawodowe nauczycieli i zapewnienie godnych wynagrodzeń pracownikom szkół, mogłaby liczyć na poparcie Lewicy, bez względu na to, jakiej partii logo widniałoby w nagłówku takiej ustawy, bez względu na to, czy w ministerstwie edukacji zasiadałby pan Przemysław Czarnek, czy ktokolwiek inny. Bo ciepły posiłek w szkole nie ma barw politycznych, a każde głodne dziecko to po prostu wstyd dla państwa, bo każda polska szkoła zasługuje na modernizację i skok w przyszłość, bo nie ma dobrej edukacji bez godnie wynagradzanych nauczycieli, a nauczycielska pensja powinna być powiązana ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Jako Lewica poprzemy każdą ustawę, która odpowie na te wyzwania.

    Ale to nie jest taka ustawa. Ta ustawa w obecnym brzmieniu nie dofinansowuje polskich szkół, nie zwiększa subwencji, nie wspiera uczniów, nie wzmacnia pozycji zawodowej nauczycieli. Jedynym i wyłącznym beneficjentem tej ustawy jest minister edukacji. Państwa projekt to niczym nieograniczona monopolizacja środków publicznych na oświatę przez jednego ministra. Przedkładają państwo pieniądze dla członka rządu nad pieniądze dla dzieci. Żaden minister, bez względu na to, czy byłby nim człowiek prawicy, liberałów czy lewicy, nie powinien mieć uprawnień do dowolnego i jednoosobowego decydowania, na co pieniądze w oświacie się znajdą, a na co nie. Bo system edukacji to jest dobro wspólne, a nie prywatny folwark ministra, ani Czarnka, ani żadnego innego.

    Procedują państwo nad tą ustawą w niezrozumiałym poselskim, ekspresowym trybie i chcą państwo, by weszła w życie zaledwie 14 dni od jej przyjęcia, a więc jeszcze w bieżącym roku, gdy budżet na oświatę jest już określony. Wiceminister Rzymkowski zapewniał podczas posiedzenia komisji edukacji, że środki na programy i przedsięwzięcia ustanawiane przez ministra pochodzić będą w bieżącym roku z rezerwy ministerstwa i nie nadwyrężą tegorocznego, i tak zbyt skromnego, budżetu na zadania oświatowe. To dobra deklaracja, ale to są tylko słowa. Żadnych takich gwarancji nie ma w ustawie. Jeśli ministerstwo ma do wykorzystania rezerwy finansowe, to najwyższy czas je uruchomić i wydać na to, czego potrzebują uczniowie, nauczyciele i szkoły, a nie na kieszonkowe dla ministra Czarnka. Zapiszcie państwo cele wydatków, programów i przedsięwzięć w ustawie. Wpiszcie tam, zgodnie z poprawkami Lewicy, pomoc materialną dla uczniów, wsparcie psychologiczne, cyfryzację edukacji i rozwój szkolnej infrastruktury - uczciwie i czarno na białym. Wtedy i tylko wtedy Lewica rozważy głos inny niż sprzeciw, choć byłoby najlepiej, aby ten poselski projekt przepadł, a rząd przygotował własną rządową ustawę i przeprowadził obowiązkowe konsultacje społeczne, z ekspertami, rodzicami, uczniami, nauczycielami, dyrektorami szkół i związkami zawodowymi. Bo to oni najlepiej wiedzą, czego dziś brakuje polskiej szkole. Mają prawo zostać wysłuchani, a ministerstwo, rząd i parlament mają obowiązek wysłuchać ich głosu. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia