9. kadencja, 30. posiedzenie, 3. dzień (21-05-2021)

39. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty i ustawy o finansowaniu zadań oświatowych (druki nr 1199 i 1204).

Poseł Artur Dziambor:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Projekt ustawy, który wprowadzono przedwczoraj, który był w pilnym trybie procedowany w komisji edukacji wczoraj, został przeprocedowany tak szybko, że już samo to budzi pewne wątpliwości. Ja nie utyskuję na to, że trzeba było szybko działać. Ta ustawa ma dwie strony, więc też nie jest tak, że nie można było się z nią zapoznać. Lepsze numery robiliście wtedy, kiedy była tarcza antykryzysowa. Tam było 250 stron i też trzeba było w jeden wieczór z tym się zapoznać, żeby móc następnego dnia brać udział w debacie. A więc nie o to chodzi. Uważam, że powinniśmy tutaj pracować dzień i noc, o ile będziemy tworzyli dobre prawo. Tymczasem to, co tutaj proponujecie, niestety ma tyle różnych wad i budzi tyle wątpliwości, że można to krótko nazwać skokiem na kasę ze strony ministerstwa edukacji. Niestety, ponieważ chciałoby się, żeby ministerstwo edukacji po tym ciężkim roku pandemicznym, w którym zablokowano młodym ludziom możliwość uczenia się właściwie w normalnym trybie, wymyśliło jakieś programy naprawcze w zupełnie inny sposób skonstruowane, w zupełnie inny sposób obsługiwane. No niestety.

    Po pierwsze, jest tam powiedziane, że minister będzie uznaniowo przyznawał pieniądze z różnych grantów, wedle oczywiście własnego widzimisię. Te pieniądze mogą teoretycznie pójść np. na sprzęt, na renowację, ale też mogą iść na dodatkowe zajęcia, szkolenia prowadzone przecież przez jakieś organizacje, przez jakieś fundacje, przez stowarzyszenia. Mam podejrzenie, że oczywiście te stowarzyszenia, te fundacje, firmy, które będą z tego korzystały, to będą firmy, które, jak później się okaże, mają jakiś związek z partią matką. Tak to zazwyczaj bywa - związek pośredni, bezpośredni, ale zawsze do tego dochodzi. My wiemy o tym doskonale, jest tylko kwestia, jak głęboko będzie trzeba kopać, żeby się o tym dowiedzieć. Tak to niestety działa, gdy nie ma uczciwego przetargu, gdy nie ma licytacji. Mógłby minister przecież ogłosić konkurs i zrobić otwartą licytację, wtedy, powiedzmy, bylibyśmy bliżej realizacji pewnego celu za uczciwe pieniądze przez uczciwych wykonawców. Tymczasem niestety będzie to fundusz, którym minister będzie dysponował wedle własnego uznania. To po pierwsze.

    Po drugie, w ustawie nie określiliście kosztów, jakie będą musiały być w związku z tą ustawą poniesione. Napisaliście wręcz wprost, że ta ustawa nie generuje żadnych dodatkowych kosztów. A jeżeli ta ustawa nie generuje żadnych dodatkowych kosztów, to znaczy, że te pieniądze już są do dyspozycji ministerstwa. A jakie pieniądze już są do dyspozycji ministerstwa? Ano pieniądze z subwencji oświatowej. Tej subwencji, co do której, gdy pojedziecie do dowolnej gminy, do dowolnego wójta, burmistrza, do dowolnego prezydenta miasta, każdy jeden powie wam, że przez to, że subwencja jest tak niska, zajeżdżany jest samorząd. Samorząd, co do którego nie mamy żadnych wątpliwości, że wy go zwalczacie, samorząd, którego wy nie chcecie, ponieważ centralizacja władzy jest waszym celem, samorząd, który dostaje od was bardzo małe pieniądze na utrzymanie tzw. samorządowych szkół - tzw. samorządowych, ponieważ wiemy doskonale, że cały czas one jeszcze są państwowe i mamy niestety system mieszany udawany, co do którego nikt nie wie, jak właściwie go nazywać. Ten system jest przez was zajeżdżany, ponieważ nie potraficie w odpowiedni sposób zarządzać tymi pieniędzmi. Boicie się rozwiązań prywatyzacyjnych, boicie się wprowadzenia porządnych zmian, a robicie takie numery, znowu przesuwając odpowiedzialność na samorządy, bo te pieniądze, które wyda sobie minister Czarnek dzięki temu projektowi, będą zabrane z subwencji. Subwencja będzie pomniejszona o to, ponieważ ministerstwo ma pewne fanaberie, które musi realizować. Tak to niestety będzie wyglądało.

    Nie ma poważnej dyskusji o realnych potrzebach, jakie ma szkoła. Nie ma dyskusji o bonie oświatowym, nie ma dyskusji o programie, który mamy w tym momencie, o podstawie programowej, nie ma dyskusji o tym, co będzie się działo z tymi rocznikami ludzi młodych. Młodych ludzi, słuchajcie, którzy przez cały rok - cały rok - mieli zajęcia on-line, młodych ludzi, którzy przez ten czas oduczyli się uczenia się. W tej całej sytuacji ja osobiście Bogu dziękuję, że mam synów 2-letnich, a nie 12-letnich, bo dzisiejsi nastolatkowie będą mieli od września naprawdę niesamowicie ciężki czas. Jeszcze do tego dochodzi bałagan w szkołach, który wy wprowadzacie, bałagan co do sytuacji nauczycieli i jeszcze do tego zmiany, które proponujecie w innych ustawach.

    Ta ustawa nie powinna się pojawić. Tego typu pieniądze nie powinny być do dyspozycji ministra Czarnka. Jeżeli w ogóle prowadzimy tego typu projekty, to wszystko powinno się odbywać publicznie, na bazie licytacji, a nie tak, że minister Czarnek przyzna dowolną kwotę dowolnej organizacji wedle uznania, ponieważ to zawsze będzie prowadziło do sytuacji, w której finansujecie w mniejszym lub większym stopniu swoich. Będziemy przeciwko temu. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia