9. kadencja, 31. posiedzenie, 1. dzień (15-06-2021)
4. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o doręczeniach elektronicznych (druk nr 1264).
Poseł Michał Gramatyka:
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W zasadzie od początku prac legislacyjnych było wiadomo, że polski rząd nie jest gotowy na wdrożenie tego gigantycznego systemu, nowego systemu, systemu przełomowego, co warto przyznać, systemu doręczeń elektronicznych. Tym bardziej że narzucono jako dostawcę usługi Pocztę Polską.
Nie zdążycie z rejestrem podmiotów niepublicznych, przesuwacie to o kolejne miesiące. Nie zdążycie z gotowością na przyjmowanie elektronicznych pism przez organy rządowe - to też ulega przesunięciu o kolejne miesiące. Mają miejsce jakieś dziwne kombinacje wokół cennika, który jest przedkładany przez operatora wyznaczonego. Ustawa umarza postępowania administracyjne, które już się toczą przed Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Na szczęście dotykacie również art. 9, który zobowiązuje do zakładania skrzynek w systemie przedstawicieli wolnych zawodów prawniczych, ale nie tylko prawniczych.
Przypomnijmy, procedowana ustawa stanowi, że za to, co jest dzisiaj darmowe, czyli doręczenie maila w systemie gov.pl, trzeba będzie zapłacić, i to niemało, dlatego że na razie mówi się o kwocie od 3,75 zł za e-mail do 6 zł za usługę hybrydową. Specjaliści liczą, że to ok. 0,5 mld w skali roku - ukryty podatek, który obciąży samorządy, polskich przedsiębiorców, bo ich jako pierwszych dotknie wasz pomysł na powszechną cyfryzację. I to właśnie dlatego apelowaliśmy podczas prac legislacyjnych, że warto wyłonić operatora elektronicznych doręczeń na konkurencyjnym rynku. Dziś sytuacja wygląda tak, że prywatne firmy za elektroniczne listy polecone życzą sobie ok. złotówki. Ale taki jest efekt promowania na siłę państwowego molocha, który zresztą zgodnie z ostatnim raportem Najwyższej Izby Kontroli ma bardzo poważny problem z przetwarzaniem danych osobowych Polek i Polaków bez podstawy prawnej.
Taki jest prawdziwy obraz cyfrowej Polski według PiS. Minister przechowuje na prywatnej skrzynce rządowe dokumenty, a potem się dziwi, że ktoś mu się włamuje na tę skrzynkę. Szefem resortu cyfryzacji zostaje polityk, który jest zamieszany w niejasne finansowo dostawy maseczek i respiratorów, również w czasie COVID-u, tego samego, który zatrzymał wdrożenie ustawy o doręczeniach elektronicznych. A poseł, który składa oświadczenie majątkowe poprzez rządową platformę gov.pl, dowiaduje się w polskim Sejmie, że polski Sejm nie przyjmie mu takiego oświadczenia majątkowego, bo polski Sejm gov.pl nie widzi, mimo że jest w Polsce i że jest polskim Sejmem.
Co chwilę kolejni znani politycy padają ofiarą hakerskich ataków, najczęściej na prywatne skrzynki pocztowe, bo i państwo, i ja wiemy, że te rządowe czy sejmowe są świetnie zabezpieczone, a CERT-ABW robi bardzo dobrą robotę. Ale opinia publiczna nie dowie się o karkołomnej wręcz niefrasobliwości polityków, bo Sejm zdecydował o utajnieniu posiedzenia poświęconemu temu tematowi.
Jedno wychodzi wam świetnie, to jest gromadzenie danych o Polkach i Polakach bez ich wiedzy, bez ich zgody, bez wpływu, pod każdym możliwym pozorem: pandemia, opłaty za drogi, spis rolny, spis powszechny, podatek VAT itp. Kompletnie bez umiaru. W swoim ostatnim niemal gierkowskim planie 5-letnim nazywacie to Cyber Poland, zupełnie nie wiadomo dlaczego po angielsku. Polska nazwa: Cyfrowy Chaos, byłaby chyba dużo bardziej stosowna. Bardzo dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia