9. kadencja, 31. posiedzenie, 1. dzień (15-06-2021)

4. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o doręczeniach elektronicznych (druk nr 1264).

Poseł Janusz Korwin-Mikke:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Koło Konfederacja, co stwierdzam z przykrością, nie będzie mogło głosować za tym projektem, mimo że doceniamy konieczność cyfryzacji i bardzo chętnie byśmy to poparli, tylko że, jak mówi stare powiedzenie: gówno chłopu, nie zegarek, niestety robimy z narzędzi, które posiadamy, zły użytek. Przykładowo, jeżeli załatwianie sprawy na papierze trwa 3 miesiące, to gdy włączymy elektronikę, trwa 4 miesiące, bo trzeba uzgodnić papier z tym, co wpłynęło poprzez komputer, i efekt tego jest ujemny.

    Proszę państwa, pamiętam czasy, kiedy pan Aleksander Kwaśniewski, późniejszy prezydent Polski, był jako młody komunista w komisji, która przygotowywała warunki komunizacji Polski. Pracowała pół roku, określała warunki, a przez te pół roku postęp był tak duży, że wszystkie te warunki już nie były nic warte, więc zbierała się na nowo itd. Po 4 latach ta komisja niczego nie uchwaliła, a Polska miała bez pomocy tej komisji więcej minikomputerów na głowę niż Stany Zjednoczone. Nie ma co liczyć na pomoc rządu, ponieważ rząd płaci swoim informatykom znacznie mniej, niż płacą prywatne firmy, w związku z czym firmy prywatne mają lepszych informatyków i zrobią to znacznie lepiej niż rząd.

    W odróżnieniu od mojego przedmówcy, posła Koalicji Polskiej, czyli PSL, jak rozumiem, ja się nie boję, że nam zajrzy Huawei, bo Huawei nie ma do nas pretensji granicznych ani też nie prowadzi imperialnej polityki w Europie. Natomiast Stany Zjednoczone mają i bardziej się boję, że mi zaglądają do skrzynki pocztowej Amerykanie niż Chińczycy, do których nie mam żadnych szczególnych pretensji i którzy do nas też ich nie mają, natomiast którzy mogą być naszym przyszłym sojusznikiem, co też trzeba brać pod uwagę.

    Proszę państwa, mamy taką sytuację, w której rząd bierze się za cyfryzację, oczywiście poprzez państwo, przez pocztę reżimową, i efekt tego jest taki, że z całą pewnością chodzi o zdzieranie pieniędzy. Koszt 3 zł od maila jest kosztem gigantycznym, o czym wie każdy informatyk. To jest gigantyczny koszt. Nie chcę powtarzać, ale jeden z moich kolegów z Lewicy podkreślił, że chodzi o zdarcie przez państwo pieniędzy. To jest dziwne, bo Lewica zawsze popiera zdzieranie pieniędzy przez państwo od prywaciarzy a tutaj, proszę, dopuściła takie rzeczy.

    Tak więc nie będziemy, proszę państwa, popierali monopolizacji czegoś poprzez urzędy państwowe i pocztę państwową. Nie bardzo rozumiemy, dlaczego nie można tego zrobić szybko. Jeżeli słyszę, że coś powinno być złożone do roku dwa tysiące któregoś, czyli przypuszczalnie już po III wojnie światowej, bo rząd robi, co może, żeby III wojna światowa wybuchła - z Rosją oczywiście - to w związku z tym rozumiem, że to będzie już po tej wojnie światowej i że rząd nie będzie już miał z tym problemów, bo będą nowe warunki. Podczas wojny rozwiną się nowe technologie i ten problem zostanie tak czy owak rozwiązany, tak więc, proszę państwa, to jest śmieszne. Technologie informatyczne muszą być przygotowywane w ciągu 3 miesięcy, 4 miesięcy, 5 miesięcy. Informatyka idzie do przodu, bo nią nie rządzą rządy, ponieważ rządy nie orientują się w informatyce, bo tego nie rozumieją, co dzieje się w informatyce. Nie mogą zrozumieć, bo prywatne koncerny mają lepszych informatyków i tam postęp galopuje, a rządy z najwyższym trudem za nim nadążają albo w ogóle nie nadążają.

    Trzeba po prostu wynająć taką prywatną firmę - może być chińska albo japońska, jeżeli ktoś nie chce chińskiej, to niech będzie japońska - niech ona to szybko zrobi. Jeżeli będą to robili nasi eksperci, to z przykrością oznajmiam... To znaczy rządowi eksperci, bo są znakomici polscy eksperci, mamy znakomitych, mamy jednych z najlepszych hakerów na świecie, po Rosjanach, hakerów mamy znakomitych, ale oni nie pracują dla rządu. Tak że jeszcze raz mówię - nie liczę na to, że eksperci rządowi coś tu wymyślą i uważam ten pomysł za zbyt rozciągnięty w czasie, gdy trzeba działać błyskawicznie, a trwa to latami. Polska potrzebuje rzeczywistej rewolucji w dziedzinie informatyki, bo rzeczywiście w XXI w. posyłanie czegoś konno czy nawet samochodem, a nawet rakietą jest śmieszne. Dziękuję za uwagę.


Przebieg posiedzenia