9. kadencja, 32. posiedzenie, 1. dzień (16-06-2021)
2. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Piotr Patkowski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiedź na to pytanie chciałbym rozpocząć od dwóch bardzo mocnych zastrzeżeń. Po pierwsze, polityka inflacyjna w bardzo dużej mierze podpada pod Narodowy Bank Polski, Radę Polityki Pieniężnej, więc przedstawiciele rządu, a w szczególności Ministerstwa Finansów, muszą być bardzo ostrożni w wypowiadaniu się na ten temat, żeby nie posądzono ich o naruszenie niezależności tych dwóch konstytucyjnych organów.
I drugie zastrzeżenie, od którego chciałbym rozpocząć i co do którego, myślę, wszyscy w tej Izbie, na tej sali się zgadzamy: niezależnie od wszelkiego rodzaju opinii czy wskaźników makroekonomicznych odczyt inflacyjny za maj - wczoraj GUS go uaktualnił, wynosi on 4,7% - jest wysoki. Co do tego wszyscy się zgadzamy. Natomiast makroekonomicznie ma to pewne podstawy i są też pewne ścieżki wyjścia z tego, o czym pozwolę sobie za chwilę powiedzieć. Natomiast chciałbym zapewnić, że mamy świadomość, że ten majowy odczyt budzi wśród Polaków pewne obawy i niepewność.
Natomiast odpowiedź na pytanie chciałbym zacząć od tego, że cel inflacyjny przyjęty przy powszechnym konsensusie ekonomistów wynosi 2,5%, z możliwymi odchyleniami zarówno w górę, jak i w dół o 1 punkt procentowy. I ten cel inflacyjny, z tymi odchyleniami, co do zasady jest osiągany. W roku 2017 wynosił 2%, w roku 2018 - 1,6%, w 2019 r. - 2,3%, a w 2020 r. - 3,4%, tak więc wszystkie podstawowe założenia polityki makroekonomicznej, w tym inflacyjne, były w tym zakresie przestrzegane.
Jeśli chodzi o odczyt majowy, składają się na niego cztery czynniki. Pierwszy to podwyżki cen administracyjnych, na które mamy umiarkowany wpływ, bo są to ceny za usługi wodno-kanalizacyjne i ceny energii. Skąd takie ceny energii - myślę, że jest to kwestia na zupełnie inną debatę. Został natomiast trochę odłożony temat skutków braku realizacji polityki klimatycznej przez ostatnie 10 lat, więc teraz nieco to nadganiamy. Natomiast ceny administracyjne mają to do siebie, że będą w ciągu kolejnych miesięcy stabilizować się.
Druga kwestia, która wpływa na wysoki odczyt majowy, to są ceny ropy, całkowicie niezależne od rządu. Na to się składa peak cen ropy na światowych rynkach, tj. 72 dolary za baryłkę...
(Poseł Krystyna Skowrońska: Kiedyś kosztowało to więcej, nie było takich cen, co pan opowiada.)
Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:
Ale pani poseł...
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Piotr Patkowski:
Pani poseł, są cztery przyczyny i to jest jedna z nich. 72 dolary plus słaby złoty w stosunku do dolara - to ma wpływ także na podbijanie ceny inflacji.
Trzecia kwestia to odłożony popyt. Gospodarczy kryzys covidowy tym się różnił od większości kryzysów, że był kryzysem podażowym, a nie popytowym. Podaż nie nadążała za popytem. Nie nadążała nie dlatego, że jest zniszczona na skutek działań wojennych, ale dlatego, że była administracyjnie zamknięta. W tym momencie mamy odłożony popyt, który skumulował się w maju i jeszcze przez jakiś czas będzie się kumulował, ale będzie również wygasał.
Czwarty bardzo istotny czynnik, który ma wpływ na inflację, to tzw. zakotwiczenie przewidywań inflacyjnych. Inflacja, poza wszelkimi czysto statystycznymi kwestiami, zależy także od pewnych oczekiwań behawioralnych. Jest trochę tak, że im wyższe zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, tym bardziej inflacja sama się napędza, choć statystyka ma z tym niewiele wspólnego. Dlatego to ważne - pomijając publicystyczne oceny - że jeżeli odnosimy się do makroekonomicznych wskazań, to powinniśmy być bardzo dokładni i nie używać wobec obecnej inflacji czysto technicznego, ekonomicznego terminu, jakim jest galopująca inflacja. Bo według jednolitej doktryny ekonomicznej galopująca inflacja to jest kilkanaście czy kilkadziesiąt procent i realny spadek dochodów z tytułu wynagrodzeń. Co do tego, że nie mamy inflacji w wysokości kilkunastu i kilkudziesięciu procent, nie ma wątpliwości, bo na to wskazuje GUS.
Natomiast odnosząc się do kwestii wynagrodzeń w pierwszych 4 miesiącach tego roku, trzeba zaznaczyć, że przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw była o 6,8% wyższa niż w analogicznym okresie w roku 2020. To jest oczywiście nominalny wzrost, natomiast realny - czyli już uwzględniający siłę nabywczą - jest też na plusie i wynosi 3,6%. W samym sektorze przedsiębiorstw nominalny wzrost wynosi 9,9%, a realny, czyli uwzględniający inflację - 5,3%. Czyli nie mamy do czynienia ze zjawiskiem spadku realnej siły wynagrodzeń. Ona rośnie. Oczywiście dynamika osłabła, ale ciągle jest wyraźnie dodatnia.
Ponadto dynamika cen żywności - najbardziej doskwierający element inflacji - jest niższa niż inflacja ogólna, bo wynosi 1,3%.
Odpowiadając na pytania panów posłów, wyjaśnię, co jako rząd zamierzamy zrobić. Mamy dwa rzeczywiście silne instrumenty, pomijając całe instrumentarium, jakie ma bank centralny.
Pierwszy - może się to wydawać dziwne - to instrument behawioralny. Musimy oceniać inflację, pokazując, jaka ona rzeczywiście jest, a nie napędzać ją określeniami typu ˝galopująca˝, bo to jest właśnie pewne ryzyko, że będzie narastała, gdyż takie są behawioralne oczekiwania. Inflacja niestety, albo stety, wymyka się czasami statystyce. W związku z tym jako rząd będziemy bardzo silnie kotwiczyli oczekiwania inflacyjne na poziomie dopuszczalnym przez NBP, z odchyleniami wynoszącymi 1 punkt procentowy.
Drugi instrument - już nie behawioralny, tylko bardzo twardy - to bieżące monitorowanie, czy jako cała gospodarka nie osiągamy i nie przewyższamy luki produktowej (Dzwonek), czyli nie dostosowujemy popytu do podaży. Na szczęście - i to też wskazaliśmy w wieloletnim programie finansowym - nasz popyt maksymalny ciągle nie spełnia wszystkich możliwości podażowych polskiej gospodarki. To jest główny wskaźnik, który zapala w razie czego pomarańczową lampkę, gdy rzeczywiście inflacja wymyka się spod kontroli. Jako Ministerstwo Finansów w trakcie realizacji rządowych programów i prac legislacyjnych oceniamy wszystkie programy generujące dodatkowe wydatki i patrzymy, czy rzeczywiście luka produktowa nie przekroczy dostosowania podaży do popytu. To jest główny cel, do którego Ministerstwo Finansów dąży od wielu lat i który będziemy kontynuować, jeśli chodzi o ograniczanie inflacji. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia