9. kadencja, 33. posiedzenie, 2. dzień (24-06-2021)
33. punkt porządku dziennego:
Informacja o działalności Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w okresie od 1 stycznia 2020 r. do 31 grudnia 2020 r. (druk nr 1140) wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (druk nr 1209).
Poseł Krzysztof Bosak:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mamy dyskutować nad raportem, sprawozdaniem z pracy Instytutu Pamięci Narodowej, ale na początku nie sposób nie odnieść się do absurdalnych pomysłów, które tutaj wygłosiła przedstawicielka Lewicy. Otóż, szanowna pani poseł, nie zlikwidujecie Instytutu Pamięci Narodowej z kilku powodów. Po pierwsze, jest to pomysł absurdalny. Jest to instytucja, która pełni różne istotne funkcje obok tych, które wam się nie podobają, także funkcje archiwalne i dysponuje ogromnymi archiwami. Jedyne, co moglibyście zrobić, gdybyście byli zdolni zbudować większość, to przekształcić Instytut Pamięci Narodowej w inaczej nazywającą się instytucję i nadal pełniącą tę funkcję. Po drugie, nie zbudujecie większości dla tak absurdalnych pomysłów i chyba sami się nawet tego nie spodziewacie. Ale zostawmy te pomysły na boku.
Instytut Pamięci Narodowej zasługuje na konstruktywną krytykę za pracę, którą wykonuje. Zanim jednak krytyka, to może wpierw słowo uznania i pochwały. Chciałbym więc podziękować wszystkim pracownikom Instytutu Pamięci Narodowej, którzy rzetelnie wykonują swoje obowiązki, dokładają swoich wysiłków w codziennej pracy, żeby upamiętniać ważne dla nas, Polaków, wydarzenia historyczne, także te ciemne karty, zbrodnie, jakie zostały popełnione przez komunistyczny, lewicowy, socjalistyczny reżim w okresie PRL, po to żebyśmy wiedzieli, jak ten reżim pracował, jakie są rzeczywiste totalitarne zapędy lewicy i jaki jest styl myślenia i działania lewicowych, komunistycznych, socjalistycznych kadr, które tworzyły to państwo. One wdrażały tutaj ideologię marksistowską, ustanowiły ateizm ideologią dominującą i wymuszaną na całym społeczeństwie, na całym świecie naukowym, kulturalnym, medialnym. Oby nigdy się to nie powtórzyło. Mówię, patrząc w stronę liderów Lewicy, którzy tutaj siedzą i nie protestowali, gdy pani poseł wygłaszała swoje absurdalne twierdzenia.
Wracając do Instytutu Pamięci Narodowej: niepokojące jest zawarte w raporcie stwierdzenie, że w związku z koniecznością przeniesienia wielu działań edukacyjnych w przestrzeń on-line wydarzenia te dotarły do ˝o wiele większej liczby odbiorców niż w dotychczas stosowanym systemie stacjonarnym˝. To zdanie być może jest prawdziwe - nie wiemy, jak to było badane - lecz zwiększenie zasięgu niekoniecznie przekłada się na wzrost skuteczności edukacji. Dostrzeżenie i docenienie wyłącznie wzrostu zasięgu wydarzeń może powodować, że pomimo znoszenia obostrzeń związanych z epidemią wiele organizowanych wydarzeń pozostanie w sferze on-line. Czy o to chodzi, panie profesorze? Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że ta cała sytuacja związana z epidemią nie posłuży do przeniesienia pracy IPN-u w sferę internetową tylko i wyłącznie pod pretekstem szerszego zasięgu. Potrzebujemy wystaw, działań edukacyjnych, paneli dyskusyjnych na żywo.
Druga sprawa. Oprócz krytyki związanej z przeniesieniem się wyłącznie w sferę on-line warto również zwrócić uwagę na zbyt niski, słaby stopień digitalizacji zasobów archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej. Potrzebujemy szerokiego dostępu do archiwów IPN-u, możliwości korzystania z nich nie tylko w czytelni akt IPN, ale po prostu przez Internet, i chcielibyśmy, żeby zdigitalizowanie całego zasobu archiwalnego szło szybciej.
Następny punkt do krytyki. Należy zwrócić uwagę na długie, czasem wręcz kilkumiesięczne oczekiwanie na odpowiedzi dotyczące kwerendy archiwalnej archiwów Instytutu Pamięci Narodowej.
Kolejna sprawa. Cieszy to, że działalność wydawnicza Instytutu Pamięci Narodowej jest szeroka, natomiast należy sobie zadać pytanie: Kto czyta te książki? Część z nich to prace typowo naukowe, opracowania tematyczne, natomiast moim zdaniem szwankuje praca popularyzatorska. Druga sprawa to długi czas oczekiwania na wydanie książek właśnie o charakterze naukowym, nawet, jak słyszymy, kilkuletni. W tym tempie nie da się uzupełnić luk w polskiej historiografii.
Ostatnia rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę, to w mojej ocenie bierność Instytutu Pamięci Narodowej w bieżącej debacie historycznej, w szczególności tej prowadzonej w języku angielskim. Potrzebujemy obrony prawdy historycznej. Instytut Pamięci Narodowej, jak słusznie zwrócili uwagę moi przedmówcy, dysponuje ogromnym budżetem, z naszej perspektywy, zwykłych polskich posłów, wręcz niewyobrażalnym. Mógłby bronić polskiej racji stanu, polskiej prawdy historycznej przed antypolskimi kłamstwami, przed rozmywaniem niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust, przed atakami określonych kręgów. Mógłby jej bronić w języku angielskim. Np. kalendarium Holokaustu (Dzwonek) jest umieszczone na stronie instytutu Yad Vashem w języku angielskim. Życzyłbym sobie, żebyśmy również my Polacy potrafili o swojej historii, o prostych faktach opowiadać w języku angielskim i żeby Instytut Pamięci Narodowej brał za to odpowiedzialność, a nie przez rok wyduszał z siebie stwierdzenie czy oświadczenie, z którego będzie jasno wynikać, że to, co głosi np. prof. Grabowski, to po prostu kłamstwa. Tak że odwagi, panie profesorze, odwagi, wszyscy pracownicy IPN-u. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia