9. kadencja, 34. posiedzenie, 1. dzień (07-07-2021)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych (druki nr 1228 i 1370).
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Marcin Horała:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Projekt jest poselski, więc postaram się tylko w krótkich słowach odnieść do paru wątków, które padły pod adresem rządu, a co do kwestii dotyczących samego projektu, to pewnie wypowiedzą się przede wszystkim wnioskodawcy.
Jest kilka głównych wątków, które się tu pojawiły. Pierwszy z nich to wątek pewnej jednak hipokryzji państwa posłów opozycji, którzy przez ostatni rok wyprodukowali również do mnie kilkadziesiąt interpelacji z prośbami o pomoc dla lotnisk, z wezwaniami, żeby rząd lotniska dotował...
(Poseł Marek Sowa: Zamknęliście lotniska, to trzeba było...)
...żeby przekazywał im dodatkowe środki, a teraz, kiedy jest projekt ustawy, który zabezpieczy te lotniska przed tym, żeby nie pobierano od nich w sposób sprzeczny z intencjami ustawodawcy, wykorzystując pewną niejasność systemu prawnego dodatkowych pieniędzy, żeby nie obciążać lotnisk tymi kosztami, to nie tylko państwo macie wątpliwości dotyczące tego projektu, ale jeszcze zgłaszacie poprawkę, która rozszerzy i zwiększy obciążenia podatkowe portów lotniczych w Polsce i narazi je na dodatkowe koszty. Czasem to nawet są dokładnie ci sami posłowie, np. pan poseł Trela wypowiadał się, właśnie żeby to rozszerzyć, a również, że nie daj Boże, że się zdarzy, że czasem na lotnisku będzie sprzedana kawa i lotnisko coś na tym zarobi, więc żeby to jeszcze dodatkowo opodatkować. Ten sam poseł pisze w interpelacji: Zwracam się o pilne uruchomienie środków rządowych dla Portu Lotniczego Łódź im. Władysława Reymonta w związku z jego złą sytuacją finansową. W przypadku braku pomocy ze strony państwa spółka może utracić płynność finansową, co może skutkować koniecznością złożenia wniosku o upadłość. Zdecydujcie się państwo, czy państwo chcecie chronić polskie lotniska przed upadłością, wzywacie rząd, żeby je dotował, czy chcecie je doprowadzić do upadłości i proponować dodatkowe obciążenia podatkowe, które będą dla nich dodatkowym kosztem.
Taki mamy w Polsce model rynku lotniczego, że nawet pomijając kwestie COVID-u, większość lotnisk regionalnych jest deficytowa. Co więcej, są to lotniska samorządowe, w przytłaczającej większości to samorządy są ich dominującymi udziałowcami zarządzającymi. Nie można jednocześnie stawać w obronie samorządów, żeby zapewniać im dodatkowe środki, żeby od tej przysłowiowej kawy... Zresztą nie wiem, co z tą kawą, może zorganizujemy na lotniskach jakieś termosy z kawą dla posłów opozycji, bo widać, że droższa kawa strasznie boli panów posłów, więc może uda się częstować za darmo.
(Poseł Zbigniew Dolata: Herbatę też.)
Herbatę czy inne napoje. Natomiast to jest jedno z ważnych źródeł dochodu lotnisk. Lotniska nie zarabiają w Polsce głównie na opłatach lotniczych, nie zarabiają na opłacie pasażerskiej, bo one są bardzo niskie, dlatego są dostępne tanie bilety lotnicze dla Polaków. Ale na czymś lotniska muszą zarabiać i z czegoś te pożytki czerpać, a i tak na koniec w przytłaczającej większości nie notują zysków, nawet bez COVID-u. W COVID-zie wszystkie notują straty. Więc pomysł, żeby zgłoszoną tu poprawką jeszcze dołożyć dodatkowych obciążeń podatkowych lotniskom, jest moim zdaniem absolutnie absurdalny. Jeżeli porównamy sytuację finansową generalnie samorządów terytorialnych i lotnisk w Polsce, to oczywiście sytuacja samorządów terytorialnych jest znacznie, znacznie lepsza. Mój samorząd, z którego się wywodzę, od roku 2015 z samych udziałów w podatkach, które zbiera państwo, ma 170 mln rocznie więcej.
I tak jest w przytłaczającej większości samorządów. Lotniska nie cieszą się tak dobrą sytuacją. Co więcej, one zapewniają dostępność komunikacyjną, zwalczają wykluczenie komunikacyjne Polaków, wykluczenie transportowe. Zawsze państwo nas tu atakowali za to, że za mało tym lotniskom dajemy, a teraz chcecie im z kolei zabrać. Niebywale mnie to dziwi.
Druga sprawa, która tu była poruszana, to ewentualne rekompensaty dla samorządów za ograniczenie ich dochodów. Szanowni państwo, mielibyśmy do czynienia z sytuacją absurdalną. Ten projekt w ogóle dotyczy przede wszystkim kilkudziesięciu lotnisk aeroklubów, właśnie małych lotnisk, ale oczywiście dotyczy też tych większych lotnisk regionalnych. Mamy w Polsce takich działających portów lotniczych czternaście. W przypadku dwóch nie dostaliśmy danych, bo są to porty samorządowe, więc możemy je tylko uprzejmie prosić o przekazywanie pewnych informacji, nie muszą nam ich udostępniać. Jeżeli chodzi o pozostałe dwanaście, w przypadku dwóch było tak, że gminy weszły w tę lukę interpretacyjną i zaczęły naliczać nienależny, naszym zdaniem, niezgodny z intencją ustawodawcy podatek od części lotniczej lotniska, natomiast w przypadku pozostałych dziesięciu nie naliczały. Gdybyśmy mieli rekompensować, to komu i co? Jak rozumiem, te dziesięć, które zachowywały się racjonalnie i zgodnie z intencją ustawodawcy, nie dostanie nic, a te dwie, które w tę lukę weszły, będziemy nagradzać, rekompensując.
Pojawiły się głosy, kogo jeszcze zwalniać, czemu akurat części lotnicze lotnisk. Ano dlatego, że w Polsce obiekty infrastruktury transportowej są zwolnione z podatku od nieruchomości, generalnie dlatego. Taką przyjęliśmy konstrukcję. Zwolnione są też np. drogi. Gdyby znalazło się kilka samorządów w Polsce, które wynalazłyby jakiś kruczek prawny, żeby zacząć naliczać podatek od nieruchomości za tereny zajęte przez drogi, uściślilibyśmy prawo, żeby zgodnie z intencją ustawodawcy nie naliczać tego podatku. Czy mówilibyśmy, żeby tych kilka nagradzać za to jakimiś rekompensatami? Stąd też niezwykle ciężko jest odpowiedzieć na pytanie o straty. Moim zdaniem nie ma strat, bo to są nienależnie naliczone podatki. Być może zgodnie z literą prawa, ale niezgodnie z intencją, z utrwalonym orzecznictwem. Doprecyzowujemy to, żeby tego rodzaju zdarzenia dalej nie miały miejsca. I nie ma też mowy o nierówności podmiotów, o tym, że ten, który prowadzi kawiarnię kilometr za lotniskiem, płaci, a ten na lotnisku nie płaci. Oczywiście można tak powiedzieć, natomiast w przypadku tego, który prowadzi kilometr za lotniskiem, każdy może tam przyjechać i się tej kawy napić, a w przypadku tego, który prowadzi na lotnisku - tylko ci, którzy mają kupione bilety lotnicze, którzy przeszli kontrolę bezpieczeństwa. Cały ten obieg musi być poddany znacznie ściślejszym procedurom różnego rodzaju. W związku z tym jest bardziej kosztowny itd. To jest zupełnie inna i nierównoważna sytuacja. Są znacznie większe obowiązki, znacznie większe koszty, stąd też sytuacja podatkowa może być nieco inna. Ale nie ten, który tę kawę sprzedaje, tak naprawdę na tym korzysta, tylko lotnisko, które prowadzi ten obiekt i bardzo często tylko z tego się utrzymuje. Landside - to jest ta część, to jest to, na czym lotnisko zarabia, tylko nie w przytłaczającej większości lotnisk regionalnych, samorządowych w Polsce. Już teraz im nie wystarcza i mają deficyt.
(Poseł Marek Sowa: Tak jest tylko za rządów PiS-u.)
Nie. Tak zaprojektowaliście rozproszony system transportu lotniczego w Polsce, wspierając dużą liczbę małych lotnisk, które nie mają szans na rentowność. Tak to było niestety za waszych rządów. My to oczywiście porządkujemy, ale staramy się utrzymać i zachować te lotniska, które już są, nie dobijać ich tak jak wy. Z jednej strony z wielką hipokryzją apelujecie do rządu, żeby im pomagał, ale w realiach, w tych poprawkach, które składacie, żeby je dobić i dać im dodatkowe koszty.
I może tylko taki szczegół. Pani poseł Marta Wcisło pytała o Port Lotniczy Lublin. Port Lotniczy Lublin nie płaci żadnego podatku od nieruchomości od części lotniczej, bo gminy, na których terenie leży, poprawnie, moim zdaniem, interpretowały te przepisy i go nie pobierały, więc na tej naszej zmianie nic te gminy nie stracą. Pani poseł tu mówi, że trzeba wspierać i rozwijać ten port. Ale pani poseł jest z klubu, który właśnie złożył poprawkę, w przypadku której, gdyby przeszła, port lotniczy miałby dodatkowe koszty. To jest zresztą jeden z tych portów lotniczych, w przypadku których - państwo cały czas do tego wracacie, więc i ja wrócę - część nie dostała pomocy publicznej w przypadku COVID-u. Tak, ponieważ w toku uzgadniania dozwolonej pomocy publicznej z Komisją Europejską Komisja Europejska postawiła warunek, że możemy zwracać tylko straty za okres administracyjnego zakazu lotów. Czyli wynik operacyjny, kiedy loty były zakazane, versus wynik operacyjny za rok wcześniej, kiedy mieliśmy szczyt rozwoju rynku lotniczego. Co się okazało? Że są trzy lotniska w Polsce, które całkowicie zamknięte polepszyły swoją sytuację finansową, tzn. notowały mniejszą stratę operacyjną niż wtedy, kiedy działały, a w przypadku kilku następnych różnica była niewielka. I stąd wynikało to, że niektóre dostały bardzo mało, a niektóre nie dostały nic w ramach tej pomocy. Takie były warunki narzucone przez Komisję Europejską. Jeżeli administracyjnie zamknięty port lotniczy, na którym nie ma żadnych lotów, zaczyna notować wynik operacyjny lepszy niż wtedy, kiedy działał, to tylko pokazuje jak trudny jest to biznes, w jak trudnej sytuacji są te przedsiębiorstwa, w jak trudnej sytuacji były one i przed COVID-em. Tym bardziej chciałbym stanowczo odradzić dobijanie ich kolejnymi obowiązkami podatkowymi.
Tyle z tych kwestii dotyczących rządu, dlatego też skupiłem się na tych większych lotniskach, które są bardziej w polu naszego zainteresowania i bezpośredniej kontroli. Nie chcę, żeby całość dyskusji poszła w tym kierunku, ponieważ, generalnie rzecz biorąc, ten projekt dotyczy głównie lotnisk małych, lotnisk aeroklubów, organizacji społecznych, często nieprowadzących żadnej działalności komercyjnej, dla których naliczenie takiego nienależnego podatku z wykorzystaniem tej luki czy pewnej niejasności prawa, która obecnie funkcjonuje, byłoby po prostu od razu... Moment, w którym dostałyby takie wezwanie do zapłaty, byłby momentem zakończenia działalności i zniszczenia tego rodzaju działalności.
I jeszcze może słowo o tych kwestiach kolejowych. Absolutnie nie ma takiego zagrożenia w przypadku kolei, bo to Urząd Lotnictwa Cywilnego decyduje, co jest częścią lotniczą. Gdyby w kolei była taka instancja, która by o tym decydowała, te wszystkie nadużycia czy zbyt szerokie, państwa zdaniem, interpretacje by nie występowały. Absolutnie takiego zagrożenia w przypadku tego projektu nie ma. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia