9. kadencja, 34. posiedzenie, 1. dzień (07-07-2021)

4. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1346 i 1369).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Biurokratyczne pomysły na walkę o lepszą przyszłość zwykle szybko kończą się operetką, jakimiś pozorowanymi ruchami. Tu mamy do czynienia właśnie z tym. Narodowy cel redukcyjny jest realizowany przez opłatę zastępczą, czyli mamy do czynienia z instytucjonalną legalizacją spalin. Kiedy zapłaci się urzędową łapówkę, ustawową łapówkę w urzędzie, to spaliny przestaną być szkodliwe, zaczną spełniać wszystkie normy środowiskowe, klimat przestanie się ocieplać itd.

    Po co w ogóle to robimy? Jeśli to ma być realizowane w taki sposób, to przecież osiągamy wyłącznie cel fiskalny. Przypuszczam, że to państwa cieszy, bo po to przecież robi się te wszystkie ustawy, żeby zgarniać do mieszka, z którego się potem rozdaje. Wydaje mi się jednak, że z walką o klimat nie ma to już zupełnie nic wspólnego, jak wiele różnych programów, za które się państwo bierzecie.

    Zafascynowała mnie tutaj definicja wodoru. W ogóle państwo, które potrzebuje definicji wodoru, to chore państwo. Według ustawy wodór jest definiowany jako wodór przeznaczony do napędu pojazdu wykorzystującego energię elektryczną wytworzoną z wodoru w zainstalowanych w nim ogniwach paliwowych, oznaczony kodem CN itd. Czyli przekładając to na ludzki język, wodór jest to wodór przeznaczony do instalacji na wodór, oznaczony jako wodór.

    No, toście napisali po prostu, naprawdę... warto było przeczytać tę ustawę, żeby się dowiedzieć, czym jest wodór. Dowiadujemy się też, że kontrola wodoru jest niemożliwa w naszych warunkach, zwrócono na to państwu uwagę w opiniach. W związku z tym cała wielka regulacja co do wodoru będzie polegała na tym, że sprzedawca sam sobie przebada to w laboratoriach, które nawet nie muszą być niezależne od niego, i dalej będziemy udawali, że coś w ten sposób badamy. Znowu, po raz kolejny - po co to wszystko? Tylko podrażamy to w ten sposób, zwiększamy koszty, znowu powodujemy to, że paliwa będą droższe. Również w tym przypadku to paliwo będzie niepotrzebnie droższe, a niczego tak naprawdę nie kontrolujemy. Jest to kolejny przykład zupełnie pozornych ruchów, pozornej biurokracji. Nie wiem, czy bym chciał, żeby ona była mniej pozorna, tylko chciałbym, żebyśmy w takim razie zrezygnowali z tego wygłupiania się wokół takich tematów.

    I oczywiście, jak to często bywa, kiedy się okazuje, że coś jest bez sensu, okazuje się też, że wdrażamy jakąś kolejną unijną dyrektywę. I kolejny raz muszę zapytać: Czy państwo, jak mówicie o tym, że nasze członkostwo w Unii Europejskiej nam się opłaca, bilansujecie również takie rzeczy, czy bilansujecie te wszystkie durne regulacje, które musimy wdrażać na każdym kroku? Co sesja parlamentu, to jest ich jest kilka, i za każdym razem pociąga to za sobą różne koszty biurokratyczne. Czy bierzecie to pod uwagę? Wiem, że nie bierzecie, bo patrzycie tylko, że wpłacamy (Dzwonek) tyle jako składkę, a tyle bierzemy i ˝hurra!˝, wygraliśmy. A to, że musimy przy okazji wdrożyć mnóstwo rzeczy, które nam będą szkodziły? E tam, nieważne, to obywatele zapłacą.

    Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:

    Dziękuję bardzo, panie pośle.

    Poseł Dobromir Sośnierz:

    Dziękuję za skrócenie nam czasu do 3 minut. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia