9. kadencja, 34. posiedzenie, 2. dzień (08-07-2021)

17. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o kasach zapomogowo-pożyczkowych (druk nr 1313).

Poseł Katarzyna Kretkowska:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu klubu parlamentarnego Lewica mam przyjemność przedstawić opinię na temat rządowego projektu ustawy o kasach zapomogowo-pożyczkowych.

    Prawną podstawą działania kas do tej pory, jak już wspomniano, były przepisy ustawy z 1991 r. o związkach zawodowych oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 1992 r. w sprawie pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych oraz spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w zakładach pracy. 2,5 roku temu weszła w życie zmiana ustawy o związkach zawodowych. Te nowe zapisy wymagały odpowiedniej nowelizacji rozporządzenia z 1992 r. dotyczącego kas zapomogowo-pożyczkowych. Zamiast tego zdecydowano się na ujęcie przepisów dotyczących kas zapomogowo-pożyczkowych w oddzielnym akcie ustawowym, niezależnym od ustawy o związkach zawodowych. W opinii klubu parlamentarnego Lewica jest to słuszne, gdyż przepisy dotyczące kas zapomogowo-pożyczkowych są przepisami regulującymi prawa i obowiązki obywateli i jako takie są szerszą materią ustawową niż materia samych związków zawodowych. Stąd zasadny jest oddzielny akt ustawowy. Należy jedynie zapytać, dlaczego dopiero po 3 latach, dokładnie po 3 latach, od uchwalenia zmian w ustawie o związkach zawodowych zdecydowano się na wniesienie pod obrady Sejmu i Senatu projektu ustawy obejmującego zasady tworzenia, organizowania, działania i likwidacji kas zapomogowo-pożyczkowych. Odrębna ustawa regulująca działanie kas może je upowszechnić, co w opinii klubu parlamentarnego Lewica jest pożądane, szczególnie obecnie, gdy wiele Polek i Polaków traci pracę, doświadcza niedostatku, skutków rosnących cen, inflacji, braku środków na przeżycie, na związanie końca z końcem do kolejnego pierwszego.

    Kasy zapomogowo-pożyczkowe są formą samopomocy pracowniczej. Oferują bezzwrotne zapomogi i niskooprocentowane pożyczki osobom świadczącym pracę, a także emerytom i rencistom. Niekiedy pożyczka z kasy to jedyna możliwość uzyskania potrzebnych środków finansowych nieobciążonych dodatkowymi kosztami w postaci prowizji czy odsetek, co jest szczególnie ważne w tak trudnym czasie, jakim jest pandemia. Stanowią one zdrową przeciwwagę dla patologii czyhających zewsząd na zdesperowanych ludzi, chwilówek i szybkich pożyczek, pułapek, które jedynie potęgują istniejące już pętle zadłużeń.

    Ważne w tym kontekście jest upowszechnienie wiedzy o istnieniu kas zapomogowo-pożyczkowych oraz o możliwości zakładania ich w każdym zakładzie pracy. Niekoniecznie jest to wiedza powszechna, że te kasy działają nie tylko w sektorze publicznym, nie tylko w dużych zakładach. Mogą działać również w całkiem małych firmach. Żeby należeć do kas nie jest potrzebne zatrudnienie na podstawie umowy o pracę, bo nowelizacja wspomnianej ustawy o związkach zawodowych - zabiegał o to klub parlamentarny Lewica - obejmuje także osoby, które świadczą pracę nie z tytułu umowy o pracę, ale z tytułu umowy o dzieło czy umowy zlecenia. Do tych kas mogą należeć również emeryci i renciści. Żeby taka kasa powstała wystarczy 10 osób. Działa ona całkowicie społecznie, nie dla zysku. Jest inicjatywą całkowicie oddolną i samorządną. W czasach rozbuchanej neoliberalnej wiary w potrzeby komercjalizacji usług publicznych kasy te czasem kojarzone są jako relikt przeszłości. Nic bardziej mylnego. Ideą, która przyświecała powstawaniu tych kas, było i jest udzielanie koleżeńskiej pomocy finansowej.

    Kasy zaczęły powstawać 60 lat temu jako struktura socjalna ZNP, następnie rozpowszechniły się na inne branże i są w pewien sposób specyficzne dla Polski. Kasy są społeczne, nie powstają dla zysku, działają w oparciu o zasady solidaryzmu społecznego, pomocy koleżeńskiej. Oby solidaryzm i koleżeńskość nigdy nie stały się w Polsce reliktem przeszłości. Oczywiście chodzi mi o koleżeńskość bezinteresowną i szlachetną, nie o jej nepotyczną, wynaturzoną wersję, która obecnie rozpanoszyła się w Polsce.

    Przechodzę do regulacji. Nowością jest to, że mimo kasy działają w oparciu o uzupełnione i uaktualnione przepisy ustawy o związkach zawodowych powtórzone we wspominanym rozporządzeniu, które zakładają, że kasy są jednostkami samodzielnymi, niezależnymi i przynależność związkowa nie ma w ich przypadku znaczenia. Nie ma też znaczenia, czy na terenie zakładu pracy jest związek zawodowy. Kasa może być międzyzakładowa. Żeby ją utworzyć wystarczy 10 osób, które chcą taką kasę prowadzić. Zapewniona jest kontrola społeczna nad kasami, co też już (Dzwonek) było wspominane.

    Żyjemy w czasach, gdy o solidaryzm społeczny jest coraz trudniej, trzeba o niego toczyć często nierówną walkę. Kasy przechowały zasady dobrze rozumianej koleżeńskości. Oby nadal ją rozwijały. Klub parlamentarny Lewicy pozytywnie opiniuje ten projekt.


Przebieg posiedzenia