9. kadencja, 35. posiedzenie, 1. dzień (21-07-2021)

3. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druki nr 1345 i 1375).

Poseł Artur Dziambor:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Troszkę bawimy się w rebranding, natomiast na początek chciałbym przypomnieć, że polskie uczelnie niestety, jeżeli chodzi o jakość kształcenia, nie mają się dobrze na tle uczelni światowych. Sprawdziłem przed naszą debatą, że najlepszy w rankingu światowym Uniwersytet Warszawski plasuje się w tym momencie w czwartej setce, jeśli chodzi o miejsce, tak że troszkę słabo to wygląda. I nad tym powinniśmy debatować, to jest chyba dla nas podstawą w tym momencie, a nie to, jak nazywają się dane uczelnie. Rzeczywiście, tak jak powiedziałem, prowadziliśmy dyskusję w komisji i sytuacja jest jasna. Jest to po prostu rebranding, rebranding, który oczywiście może się przydać, bo akademia zawodowa, tak jak szkoła zawodowa, już dawno temu przerobiona na szkołę branżową, może źle się kojarzyć.

    Jeżeli chodzi o nauczycieli, to jako ciekawostkę przedstawię państwu coś, o czym może nie wszyscy wiedzą, a oglądają i słuchają nas Polacy. Aby zostać czynnym zawodowo nauczycielem, trzeba mieć - poza wyższym wykształceniem - ukończony kurs pedagogiczny dla czynnych zawodowo nauczycieli, jeżeli ktoś nie ukończył kierunku pedagogicznego, natomiast żeby zapisać się na ten kurs pedagogiczny, trzeba być czynnym zawodowo nauczycielem. Taki paradoks. W tej sytuacji człowiek, który przychodzi do szkoły i chce pracować jako nauczyciel, ma odpowiednie wykształcenie, kwalifikacje, ale nie ukończył kursu pedagogicznego, więc najprawdopodobniej nie umie pracować z młodymi ludźmi, może pójść na taki kurs. Przedstawia dyrektorowi oświadczenie, że w ciągu roku szkolnego podwyższy swoje kwalifikacje o ukończony kurs pedagogiczny. Ja taki papier musiałem podpisać, kiedy zaczynałem pracę w państwowej szkole, będąc już nauczycielem języka angielskiego z 6-letnim czy 7-letnim doświadczeniem, ale w sektorze prywatnym. W sektorze państwowym byłem zmuszony do tego, by pójść na taki kurs. Straciłem cały rok niedziel i sobót mojego życia, jeżdżąc na kompletnie bezużyteczne, bezsensowne zajęcia, po których wyszedłem głupszy, niż wszedłem, dlatego że ustawa przewidywała, że taki kurs musiałem skończyć. Zastanowiłbym się nad koniecznością istnienia czegoś takiego przy okazji rozmowy o takim rebrandingu, bo w końcu rozmawiamy o uczelniach, które również szkolą nauczycieli.

    Szanowni Państwo! Poprzemy to w ramach gestu dobrej woli, natomiast wolelibyśmy, żeby dyskusje sejmowe i dyskusje w komisjach dotyczyły jakości kształcenia, a nie tego, jak uczelnie się nazywają, bo dla mnie nie ma żadnej różnicy, czy uczelnia nazywa się akademią zawodową, czy akademią branżową, czy akademią nauk stosowanych, czy parabumbą, ponieważ chodzi tylko o to, co umie człowiek, który stamtąd wychodzi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia