9. kadencja, 35. posiedzenie, 1. dzień (21-07-2021)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druki nr 1345 i 1375).
Poseł Michał Gramatyka:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Prawo o szkolnictwie wyższym zostało przyjęte przez Sejm poprzedniej kadencji z przedłożenia ówczesnego wicepremiera i ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina przy dość umiarkowanej, ale jednak akceptacji i aprobacie środowiska akademickiego. Dzisiaj prawo to ma być zmienione i to w sposób, który w naszej ocenie osłabia znacznie jakość kształcenia nauczycieli. Wyższe szkoły zawodowe, akademie praktyczne czy akademie nauk stosowanych - zamieszanie terminologiczne w dalszym ciągu występuje - według autorów nowelizacji nie będą musiały współpracować z uczelniami z dużym zapleczem naukowo-badawczym. Nie będą także musiały korzystać z ich ogromnego doświadczenia w kształceniu także na kierunkach pedagogicznych. Autorzy przedłożenia próbują nas przekonać, że dadzą radę kształcić nauczycieli biologii, chemii bez kontaktu z nowoczesną wiedzą prestiżowych uczelni. To tak, jakby chcieli powiedzieć, że przecież to tylko nauczyciele, że mają tylko uczyć nasze dzieci. Ja takiego podejścia nie rozumiem, nie kupuję go. Jako nauczyciel akademicki ze wszech miar uważam je za naganne.
Ta nowelizacja wprowadza jeszcze jeden element, który w mojej ocenie jest wręcz kuriozalny. Któryś z PiS-owskich geniuszy od edukacji wymyślił, że zaoszczędzi parę złotych, zabraniając doktorantom realizować projekty badawcze opłacane przez uczelnie. Czym innym jest przepis, który pozbawia doktorantów stypendium. Sam odbywałem studia doktoranckie i nie potrafię wręcz w to uwierzyć. Po przejściu selekcji i po uzyskaniu kwalifikacji na studia doktoranckie dostaję od uczelni propozycję wzięcia udziału w projekcie badawczym i w wyniku tego tracę stypendium. I to w realiach, w których uczelnie otrzymują środki na szkołę doktorską z konkretnej dotacji budżetowej, a na realizację grantów z zupełnie innego źródła - z konkursu, od agencji, które finansują projekty naukowo-badawcze. Kto w ogóle wpadł na ten koszmarny pomysł?
Realizacja każdego z obu głównych celów proponowanej przez rząd nowelizacji wpłynie na pogorszenie jakości studiów i jest w naszej ocenie antyrozwojowa. Ta ustawa jest ewidentnie szkodliwa dla polskiej nauki, a co za tym idzie dla Polski. I chociaż mam pewien sentyment do studiów nauczycielskich, bo moja mama kończyła takie właśnie studium, to nie da się ukryć, że było to ponad 50 lat temu, a dzisiaj mamy XXI w. i powinniśmy podążać za wyzwaniami, które ten XXI w. przed nami stawia. Bardzo dziękuję.
Przebieg posiedzenia