9. kadencja, 35. posiedzenie, 1. dzień (21-07-2021)

7. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii o rządowym projekcie ustawy o otwartych danych i ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego (druki nr 1338 i 1390).

Poseł Adrian Zandberg:

    Wysoka Izbo! To, że współczesna gospodarka danymi stoi, to banał. Banałem jest również to, że rewolucja cyfrowa podniosła bardzo mocno wartość takich zasobów jak dane statystyczne, gospodarcze, środowiskowe, ale też materiały archiwalne czy zdigitalizowane księgozbiory. To, co jest mniej banalne, to to, że akumulacja tych informacji tworzy przewagi konkurencyjne, pozwala na doskonalenie produktów, towarów. I tu pojawia się pewien paradoks: z jednej strony wszyscy wiemy, że im więcej otwartych danych, im bardziej dane są powszechnie dostępne, tym lepszy efekt dla całej gospodarki, z drugiej strony ta akumulacja zasobów w rękach przede wszystkim kilkunastu dużych, międzynarodowych korporacji powoduje, że znaczna część wartościowych gospodarczo i społecznie danych pozostaje poza domeną publiczną, niedostępna także dla ich konkurentów.

    Państwo ma narzędzia, żeby temu przeciwdziałać, ma narzędzia regulacyjne, ale też ma to narzędzie, o którym rozmawiamy dzisiaj, tzn. narzędzie, którym są dane wytwarzane przez państwo, na zlecenie państwa, za publiczne pieniądze. I to dobrze, że o nich dzisiaj rozmawiamy. Ten rządowy projekt ustawy o otwartych danych i ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego implementuje unijną dyrektywę z 2019 r. Fajnie, że bierzemy się na poważnie za ten temat, że tę dyrektywę wdrażamy. Zgodzę się z tym, o czym mówiła tutaj pani posłanka, że to jest czas, w którym warto byłoby wykroczyć poza to minimum wymagane przez Unię, że ono powinno być tylko punktem wyjścia i że powinniśmy w tych sprawach pójść odważniej do przodu, ale mam poczucie, że można by było pójść odważniej niż w tym przedłożeniu rządowym, o którym dzisiaj rozmawiamy.

    Dla koalicyjnego klubu Lewicy jest jasne, że wszystkie wytwarzane przez państwo treści - poza oczywiście takimi wyjątkami jak treści związane z ochroną tajemnicy państwowej - co do zasady powinny być dostępne dla obywateli bezpłatnie i wraz z kodem źródłowym, co istotne, bo one nie są własnością ani rządu, ani konkretnego ministerstwa, powstały dzięki publicznym środkom, dzięki podatkom, które wszyscy płacimy. To dobrze, że jeżeli chodzi o dane, ten projekt w tę stronę idzie, ale problem polega na tym, że dziś dość płynna jest granica pomiędzy danymi a oprogramowaniem. I dlatego jako koalicyjny klub Lewicy złożymy w drugim czytaniu poprawkę do procedowanego projektu ustawy, która uwalnia do ponownego wykorzystania wytworzony na potrzeby zadań publicznych kod źródłowy oprogramowania i inne elementy programów komputerowych tworzone w ramach realizacji zadań publicznych.

    Chcemy na swój sposób odwrócić logikę, która jest zawarta w tym projekcie. Uważamy, że jeżeli chodzi o oprogramowanie, to domyślną opcją powinno być upublicznienie oprogramowania, a tylko w szczególnych wypadkach kod nie powinien być otwarty. Wydaje nam się także, że warto by było pomyśleć, być może nie w tym, a w kolejnym podejściu do tego tematu, o pewnym systemie zachęt czy regulacji dotyczących platform o znaczącej obecności cyfrowej. Chodzi o to, żeby te potężne podmioty, które dzisiaj monopolizują wiele przestrzeni życia społecznego i monopolizują wiele zasobów danych, zachęcić i do większej transparentności, i do większej interoperacyjności, i do wymiany danych zarówno z podmiotami państwowymi, jak i z podmiotami prywatnymi, tak żeby ten system był otwarty w obie strony, bo to jest ważne nie tylko dlatego, żeby dane były udostępniane przez państwo na potrzeby podmiotów sektora prywatnego, ale także dlatego, żeby zbudować taki system, mechanizm zachęt, który spowoduje, że więcej tych danych, które wytwarza także sektor publiczny, trafi ostatecznie w szerszym stopniu do publicznego wykorzystania.

    A więc tak jak zapowiedziałem, koalicyjny klub Lewicy składa te poprawki - proszę bardzo - które, jeśli je przyjmiemy, zagwarantują, że oprogramowanie, które powstało na potrzeby zadań publicznych, co do zasady będzie trafiało do domeny publicznej. (Dzwonek) Zachęcamy większość rządzącą do tego, żeby, tak jak powiedziała pani posłanka, odważnie pójść do przodu, a nie poprzestać tylko na minimum wyznaczonym przez Brukselę, i w tej sprawie po prostu przyjąć te poprawki. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia