9. kadencja, 35. posiedzenie, 1. dzień (21-07-2021)

Oświadczenia.

Poseł Dariusz Bąk:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Zbliża się dzień, w którym świat usłyszy, że Polska ma nowego świętego. Beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia odbędzie się w Warszawie, w Świątyni Opatrzności Bożej, 12 września 2021 r. To wydarzenie powinno nas bardziej poruszać, pobudzać umysły do szukania prawdy o nim, wreszcie poszukiwania pełniejszego wyjaśnienia, dlaczego wyróżniono go tytułem Prymasa Tysiąclecia. Najprościej byłoby to odnieść do wielkich obchodów tysiąclecia państwa polskiego. Prześladowany, niszczony na różne sposoby Kościół w Polsce dzięki prymasowi przeżył Wielką Nowennę Tysiąclecia, która była pięknym dziełem jego życia.

    Sądzę jednak, że uzasadnione będzie jeszcze inne spojrzenie na ten tytuł. Kard. Wyszyński jawi się mi jako bohater niezłomny, człowiek o nieugiętej postawie wobec komunistów, zła, prześladowań Kościoła i ludzi wierzących. Nie boi się śmierci, samotności, zdrady, pomówień, uwięzienia. Mierzy się z każdą trudnością i zwycięża, ale w chwilach tryumfu nigdy nie myśli o sobie. Ważny jest Bóg, Kościół i tak samo ważna ojczyzna. Dzięki niemu Polska zyskała szacunek na arenie międzynarodowej. Cytuję: Prymas chociaż sam był prześladowany i szykanowany przez władze komunistyczne, nigdy nie mówił źle o Polsce. Był wielkim polskim patriotą. Rozumiał, że rodzinnego gniazda nie wolno kalać, choćby człowiekowi działo się w nim źle. Wszystkie wypowiedzi prymasa o Polsce są pełne czci i miłości, dlatego też Polska winna swojemu mężowi stanu, ojcu narodu, wystawić pomnik patrioty - koniec cytatu. Tak o kard. Wyszyńskim pisał w 2001 r. o. Jan Pach, paulin.

    Jak daleko od takiej postawy, jaką prezentował święty prymas, odeszło dziś wielu Polaków? Szkodzenie Polsce, jawne czy ukryte, urosło w niektórych kręgach do rangi zalety, a on, przywrócony nam przez Opatrzność już w inny sposób, ale znowu postawiony na polskich drogach, prosi nas o zdrową ambicję Polaka, obywatela Europy i świata. Ostrzega też, żebyśmy nie byli tylko biernymi konsumentami tego wszystkiego, co przychodzi do nas z Europy. Woła o szacunek do rodzimej tradycji, kultury małych ojczyzn i zwyczajów właściwych polskiemu domowi nad Wisłą. Głęboko wierzy, że Kościół przetrwa w każdej epoce. Droga do przetrwania jest próbą porozumienia, ale nie na drodze ustępstw w sprawach moralnych.

    Zawsze bronił wolności sumienia, mówił o cierpieniu ludzi, których wydziedzicza się z przekonań, wiary ojców, poniżając to, co najpiękniej kształtuje człowieka wewnętrznego. Był wśród ludzi, mówił w ich imieniu, wiedział, jak żyją, co ich boli, co obraża. Wyjątkowo trafnie wyczuwał i oceniał nastroje społeczne. Mówił o prawach ludzi pracy, wołał o poprawę ich losu wobec pogłębiających się kłopotów ekonomicznych. Rządy komunistów, nieudolne, bez przewidywania następstw, wpychały kraj w coraz większy kryzys ekonomiczny spowodowany m.in. różnymi uzależnieniami polskiej gospodarki. Wyrażał sprzeciw wobec zmian konstytucyjnych. Wykazywał, że ograniczają one naszą suwerenność, samodzielność narodową, nawet naszą narodową kulturę. Przynosiło mu to ogromne poparcie społeczne, ale przecież nie o to mu chodziło. Chodziło o to, aby nikt nie szkodził ojczyźnie, dlatego bronił bytu narodowego, z nikim się nie układał, w niczym nie ustępował, a jednocześnie był zwolennikiem umiaru i roztropności. Sądzę, że to właśnie roztropność, ta najważniejsza cnota kardynalna, i natchnienie ducha podpowiadały mu takie działania, które dziś są na wagę złota. Ten prześladowany razem z całym Kościołem prymas doczekał się uznania ze strony rządzących Polską komunistów. Zaczęli mówić, że kard. Wyszyński jest wielkim człowiekiem i wielkim patriotą, i nie był to wynik żadnych ustępstw z jego strony. Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, był wielki (Dzwonek), bo swoje życie oddał w służbę narodowi, ojczyźnie i człowiekowi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia