9. kadencja, 36. posiedzenie, 1. dzień (11-08-2021)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1450 i 1494).
Poseł Janusz Korwin-Mikke:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Konfederacja będzie głosowała przeciwko tej ustawie nie z powodu jakichkolwiek konkretnych zapisów, tylko dlatego, że zagłosuje przeciwko absurdowi, jakim jest sama ta ustawa. W normalnym kraju człowiek sam decyduje o tym, że rodzina w danym tygodniu będzie jadła mniej, bo mamie jest potrzebny dobry lekarz, więc zapłaci za niego więcej, albo że np. w danej chorobie wystarczy mniej znany lekarz, a rodzina będzie jadła więcej, bo dzięki temu mama więcej się naje. To człowiek sam podejmuje decyzje, ile wydać. Natomiast wy tutaj, Sejm, decydujecie za nas, ile procentowo wyda się na zdrowie. I to nie o to chodzi, że decyduje Sejm czy rząd. Przecież gdyby ludzie nad tym głosowali, to byłby to absurd. Dlaczego akurat 7%, a nie 6,31% albo 8,44%? Dlatego, że jest siedmiu braci śpiących? Dlaczego akurat 7%? Skąd to się wzięło? To wszystko jest wzięte z kciuka. Jest to czysto absurdalny system, w jakim państwo tutaj działacie. Dostaliście dużo pieniędzy do ręki. W tej chwili zabiliście z tych pieniędzy ponad 100 tys. ludzi. Zabiliście wy, boście użyli tych pieniędzy na stworzenie szpitali dla COVID-owców, a zabraliście z innych szpitali. I umarło 100 tys. ludzi na zawały, na raka, na inne choroby. I to wyście ich zabili, boście mieli pieniądze.
Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:
Oj, panie pośle.
Poseł Janusz Korwin-Mikke:
A opozycja chciała, żeby dać jeszcze więcej pieniędzy. To zginęłoby nie 100 tys., ale 150 tys.
(Poseł Krystyna Skowrońska: Co pan opowiada? Nienormalny.)
Bo to wyście ich pozabijali. Dawanie wam pieniędzy to jak dawanie szaleńcowi brzytwy. Po prostu jesteście nienormalni.
(Poseł Krystyna Skowrońska: Pan jest nienormalny. Czy pan wie, co pan mówi?)
Powtarzam jeszcze raz. W normalnym kraju człowiek sam wydaje pieniądze na siebie, a nie żeby rząd wydawał jego pieniądze na jego potrzeby. Wtedy człowiek wydaje pieniądze racjonalnie, a nie wydaje się za niego. W tej chwili np. lekarz zarabia mniej więcej 200 zł za godzinę i prowadzi... To nie jest wcale dużo. Gdyby nie pracował w służbie zdrowia, to przyjąłby w tym czasie dwóch albo trzech pacjentów po 100 zł i dostałby tyle samo albo więcej. Wcale nie mówię, że lekarz ma mało zarabiać. Tylko dlaczego wy o tym decydujecie?
Czy wy sobie w ogóle zdajecie sprawę, że w Polsce 1/3 lekarzy pracuje w Narodowym Funduszu Zdrowia, w Ministerstwie Zdrowia, w wydziałach zdrowia w powiatach, gminach, województwach itd. i że ci lekarze są wyłączeni z leczenia chorych? Gdyby zlikwidować te wasze instytucje, to chorych leczyłoby 60 tys. więcej lekarzy i od razu zniknęłyby kolejki do lekarzy - to wy tworzycie te kolejki, prawda, i wy też tak samo, oczywiście - przez absurd, jakim jest państwowa służba zdrowia. Na ten absurd nie chcę wydawać pieniędzy. Chciałbym zostawić ludziom, żeby mieli pieniądze na lekarza. I to ma być ich decyzja, a nie wasza, czy wydają na dobrego lekarza, czy byle jakiego. Wy nie umiecie podejmować za mnie dobrych decyzji. Wy nie wiecie, jakie są moje potrzeby. Skąd macie je znać? Dziękuję za uwagę.
Przebieg posiedzenia