9. kadencja, 36. posiedzenie, 2. dzień (06-09-2021)
36. punkt porządku dziennego:
Rozpatrzenie rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 września 2021 r. w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego oraz części województwa lubelskiego (druk nr 1512).
Poseł Łukasz Mejza:
Panie Marszałku! Panie Premierze! Wysoka Izbo! W pierwszej kolejności chciałbym się zwrócić bezpośrednio do pana prezydenta.
(Głos z sali: Tam jest prezydent. Siedzi po prawej.)
Panie Prezydencie! W imieniu tych wszystkich, dla których ważne jest bezpieczeństwo Polski, chciałbym podziękować za tę odważną, ale jakże potrzebną decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego - potrzebną, bo tylko naiwny obserwator nie jest w stanie zauważyć, że na granicy białoruskiej mamy do czynienia z jawną prowokacją i wojną hybrydową z wykorzystaniem broni demograficznej, a podstawowym zadaniem każdego państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa jego obywatelom.
(Głos z sali: A ile to czasu?)
Widzą to również nasi przyjaciele z Litwy i Łotwy, którzy także stali się ofiarami wojennego apetytu Putina i Łukaszenki. I podobnie jak jest na Litwie i Łotwie, Polska w obliczu kryzysu na granicy potrzebuje dziś mężów stanu, a nie chłopców wystrzelonych niczym sputnik, biegających wzdłuż granicy z torbą z IKEA. (Oklaski)
Ale nawet te szalone igrzyska i lot nad kukułczym gniazdem kukułki ze Wschodu w wykonaniu jednego z posłów bledną przy wadze słów, które w ostatnich tygodniach padły pod adresem tych, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo. W tym miejscu chciałbym wyrazić olbrzymi szacunek dla funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy Wojska Polskiego, którzy strzegą naszych granic. Dziś, gdy bronicie polskiej ziemi przed watahą służb nieprzyjaciela, sami nazywani jesteście watahą psów przez tych, którzy po cichu tego nieprzyjaciela wspierają, a w klapie marynarki powinni mieć zatkniętą białoruską flagę. Ja z kolei chcę wam powiedzieć jedno słowo: dziękuję. (Oklaski)
Urodziłem się w 1991 r. Myślałem, że smutnym wspomnieniem są czasy, gdy tajną bronią władców ze Wschodu były mandaty poselskie polskiego Sejmu w nieodpowiedzialnych rękach. Z historii znamy już takie zachowania. Kiedyś miały miejsce pod patronatem Katarzyny II, a dziś inspirowane są przez Putina i Łukaszenkę. Analogia z targowicą jest tak oczywista, że znajdzie ją każdy uczeń szkoły podstawowej, i to nawet taki, który niespecjalnie uważnie czytał podręczniki do historii. Ale dziś widzimy także upływ czasu od tamtych chwil i wojenne lekcje, jakie odrobili od 1792 r. wschodni despoci, bo te metody wojenne zmieniały się na przestrzeni lat.
Kiedyś chociażby palono wsie i miasta, a dziś Kreml ma bardziej wysublimowane sposoby i, metaforycznie rzecz ujmując, przesyła nam w prezencie zapałki, żebyśmy podpalili się sami. Dlatego wprowadzenie stanu wyjątkowego traktuję jako akcję gaśniczą pożaru wywołanego przez piromanów politycznych z Mińska i Moskwy. (Oklaski) Trzeba to powiedzieć wprost: dzisiaj, po wielu latach funkcjonowania reżimu Łukaszenki i wielu zbrodniczych działaniach, takich jak chociażby w ostatnich tygodniach zatrzymanie samolotu z opozycjonistą Romanem Protasiewiczem na pokładzie, należy stwierdzić, że mamy do czynienia z terrorystą. A walka z terrorystami wymaga konkretnych i twardych działań, a nie głaskania. Już wiele lat temu wyraził to Charles de Gaulle w słowach: Dyplomaci są użyteczni tylko podczas pięknej pogody. Kiedy pada deszcz - toną w każdej kropli.
A na granicy z Białorusią jest burza, burza terroru, która już dawno spowiła białoruskie społeczeństwo, a teraz rozszerza się na zachód Europy przez Polskę. I w tym miejscu, w tak ważnym miejscu dla naszej ojczyzny powinniśmy wszyscy ponad podziałami doprowadzić do sytuacji, w której nie będziemy w końcu uprawiać polityki, a doprowadzimy do stanu, który rozgoni te czarne chmury kłębiące się nad naszą granicą.
W moim przekonaniu to dzisiejsze głosowanie nie jest za stanem wyjątkowym czy przeciwko, ale to głosowanie, jak mawiał klasyk, oddzieli tych, którym naprawdę zależy na bezpieczeństwie Polski, których serce dla Polski bije, od tych, którym to serce zamroził już dawno wschodni wiatr. Dziękuję. (Oklaski)
(Głos z sali: Ojej.)
(Głos z sali: Brawo!)
(Poseł Jakub Rutnicki: Myślałem, że lepiej będzie. Nie wyszło, nie wyszło.)
(Głos z sali: Żenada.)
Przebieg posiedzenia