9. kadencja, 36. posiedzenie, 2. dzień (06-09-2021)
Oświadczenia.
Poseł Paulina Matysiak:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Stan wyjątkowy, którego dziś Sejm nie uchylił, to pierwszy konstytucyjny stan nadzwyczajny od czasu stanu wojennego w 1981 r. Władza postanowiła zawiesić swobodę poruszania się, wolność zgromadzeń, ale także swobodę robienia zdjęć czy wnioskowania o informację publiczną na terenach przy granicy z Białorusią. Rząd mówi nam, że powodem jest zagrożenie wynikające z faktu presji wywieranej przez białoruskie władze na granicy i ryzyko nielegalnego jej przekraczania przez uchodźców. To jest jednak tylko oficjalne wyjaśnienie.
Prawdą jest, że na granicy z Białorusią pojawiają się grupy uchodźców, które chcą przekroczyć granicę i trafić pod opiekę międzynarodową zgodnie z konwencją genewską. Przez ostanie tygodnie obserwowaliśmy dramat grupy z Afganistanu wypchniętej przez białoruskie służby, która koczuje w okolicach Usnarza Górnego, której drogę zastąpiły służby polskie głuche na wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej. Do koczowiska nie dopuszczono organizacji pozarządowych, opieki medycznej, pomocy humanitarnej. Nawet celowo utrudniano próby kontaktu z uchodźcami poprzez zagłuszanie rozmów wyciem silników.
Jednocześnie rząd dopuszczał się licznych manipulacji, przedstawiając, że osoby koczujące na granicy nie pochodzą z Afganistanu, tylko z innych krajów, że nie złożyły wniosku o ochronę międzynarodową, że posiadają środki do życia otrzymane od strony białoruskiej. I te wiadomości były weryfikowane przez przybywające na miejsce media, przez organizacje pozarządowe czy przez posłanki i posłów, którzy nawiązywali kontakt z uchodźcami. Dzięki społecznej kontroli działań polskich mundurowych ustalono liczne przykłady nielegalnych pushbacków, czyli łapania osób, które przekroczyły granice, odbierania im dokumentów i telefonów i wywożenia ich do lasu poza polską granicę. Widzieliśmy także, że uchodźcy muszą czerpać wodę z pobliskiej rzeki, bo nie udziela się im podstawowej pomocy. Takie działania Straży Granicznej dotyczą wielu grup, nie tylko tej w Usnarzu Górnym.
Rząd twierdzi, że taka sytuacja stanowi zagrożenie. Ja się z tym zgadzam, ale zagrożone jest nie bezpieczeństwo Polski, tylko jej dobre imię. Zagrożeniem jest to, że nasz kraj nie potrafi poradzić sobie z trudną sytuacją na granicy, stosując istniejące prawo, tylko musi wprowadzać stan wyjątkowy i zawieszać konstytucyjne prawa. Zagrożeniem jest to, że nasze służby mundurowe stosują tak samo nieludzkie i podłe praktyki wobec ludzi szukających pomocy jak służby białoruskie. Zagrożeniem jest to, że praktyka działania naszych służb, służb nowoczesnego, demokratycznego państwa prawa, za jakie chcemy się uważać, depcze prawa człowieka tak samo jak służby białoruskiej dyktatury Łukaszenki, na które sami jeszcze niedawno nakładaliśmy sankcje, m.in. za łamanie praw człowieka. Zagrożeniem jest to, że stojących naprzeciwko sobie pograniczników polskich i białoruskich trudno byłoby od siebie odróżnić, gdyby nie różne mundury.
Dlatego właśnie rząd wprowadza stan wyjątkowy i zakazuje swobodnego poruszania się, żebyśmy nie przyjeżdżali, żeby to widzieć. Zakazuje gromadzenia się, żebyśmy nie mogli w sprawie działań służb protestować na miejscu. Zakazuje robienia zdjęć, żebyśmy nie mogli dokumentować łamania prawa i deptania praw człowieka, którego dopuszczają się polscy mundurowi. Odmawia dostępu do informacji, żebyśmy nie mogli wiedzieć, co dzieje się na granicy i co robią tam mundurowi w naszym wspólnym imieniu jako przedstawiciele władzy państwowej. Rząd nie potrzebuje stanu wyjątkowego, żeby poradzić sobie z tą sytuacją. Nie potrzebuje. Te środki, które są podejmowane w ramach tego stanu, mają rozwiązać problem społecznej kontroli, bo od teraz władza będzie mogła robić na granicy, co chce, i pokazywać opinii publicznej, co chce. Wszystkie wiadomości dotyczące sytuacji na granicy, każde zdjęcie czy informacja o sytuacji będą zredagowane przez rząd w taki sposób, w jaki chce ukazać problem, i nikt nie będzie mógł tego sprawdzić.
(Głos z sali: Będzie miała pani zdjęcia z Białorusi. Niech pani ogląda białoruską telewizję.)
To jest prawdziwe zagrożenie. Rząd boi się, że na granicy polsko-białoruskiej będzie widać jego prawdziwą twarz: bezdusznych, brutalnych osiłków, którzy na polsko-białoruskiej granicy grają w okrutnego ping-ponga życiem głodnych, zmarzniętych i przestraszonych ludzi uciekających ze swoich domów do bezpiecznego miejsca, ciepła i dachu nad głową. Jeśli to jest ten cel, to jest już za późno. Tę prawdziwą twarz widziała już cała Polska i międzynarodowa opinia publiczna. I ta wasza twarz zostanie zapamiętana, możecie być państwo tego pewni. Dziękuję. (Oklaski)
(Głos z sali: Niech pani ogląda białoruską telewizję.)
Przebieg posiedzenia