9. kadencja, 36. posiedzenie, 2. dzień (06-09-2021)
Oświadczenia.
Poseł Marek Rutka:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bohater za najniższą krajową - tak najkrócej można scharakteryzować sytuację ratowników medycznych, ludzi, którzy są na pierwszej linii walki o nasze życie i zdrowie, ludzi, którzy także w czasie pandemii wykazali się prawdziwym heroizmem i obywatelską postawą. Ratownicy w 30-stopniowym upale, ale także w 20-stopniowym mrozie, skryci za przyłbicami, ubrani w kombinezony, w trakcie pandemii nie protestowali, nie mówili o podwyżkach czy o polepszeniu warunków pracy.
Tak jak każdy z nas, ratownicy i ich rodziny mają ograniczoną cierpliwość, wytrzymałość psychiczną i fizyczną. Trudna sytuacja w ratownictwie medycznym nie jest efektem pandemii, chociaż władza przyzwyczaiła nas do tego, że na pandemię łatwo wszystko zwalić. Ta sytuacja to wynik zaniedbań ciągnących się latami. Chodzi także o tych ostatnich 6 lat. W ciągu tych 6 lat rządzi PiS. Ratownicy naprawdę długo wytrzymali pracę ponad siły, pracę z narażeniem życia, pracę, która jest szczególna, bo ratuje inne życie, a ta praca dzisiaj wyceniana jest na poziomie najniższej krajowej.
2 lata temu wspólnie z grupą posłanek i posłów założyłem w Sejmie Parlamentarny Zespół do spraw Systemu Ratownictwa Medycznego, bo Lewica ma świadomość tego, że głębokie zmiany w systemie ochrony zdrowia w Polsce są niezbędne, oczywiście o ile rzeczywiście myśli się o przyszłości Polek i Polaków. Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu do spraw Systemu Ratownictwa Medycznego, które odbyło się 13 lutego ub.r., było poświęcone kierunkom rozwoju i warunkom pracy ratowników medycznych. W tym posiedzeniu na moje zaproszenie brali udział przedstawiciele związków zawodowych ratowników medycznych. Ratownicy medyczni byli tam obecni, to są praktycy, ale byli także przedstawiciele resortu zdrowia. Zwracaliśmy uwagę na to, jak sytuacja w ratownictwie medycznym, która ciągnie się od wielu lat, jest niebezpieczna dla stabilności całego systemu ochrony zdrowia i jakie będzie niosła niebezpieczeństwa na przyszłość. To dotyczyło przede wszystkim kwestii warunków zatrudnienia - warunków zatrudnienia, podkreślam, a niekoniecznie tylko i wyłącznie warunków płacowych.
Władza jednak wie lepiej. Przynajmniej tak się tej władzy wydaje. I co? Stało się to, co było nieuniknione, to, o czym wielu ekspertów mówiło od lat. Protest ratowników stał się faktem. Karetki bez obsady stały się faktem m.in. we Wrocławiu, w Białymstoku, Warszawie, Łomży, Sulechowie czy Kościerzynie. Władza zapomniała, że karetka bez ratownika to zwykły samochód. W miniony piątek na 80 zespołów ratownictwa medycznego w stołecznym pogotowiu nie wyjechało 38 zastępów pogotowia, a więc niemal połowa całego stanu stołecznego pogotowia ratunkowego. Wyobraźcie sobie państwo, co by się stało, gdyby z dnia na dzień na ulice Warszawy nie wyjechała połowa autobusów, gdyby nie wyjechała połowa tramwajów. Byłby paraliż miasta.
Tak dobrze, panie ministrze, chyba jednak nie jest. Pani minister uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą. Ale jak jest pod kontrolą, skoro wojewoda mazowiecki musi prosić o pomoc ministerstwo obrony?
Z całą mocą trzeba podkreślić, że ratownikom medycznym nie chodzi tylko o pieniądze. Władza chciałby to sprowadzić do tego, że im chodzi tylko o zarobki. Nie mniej ważnym postulatem tego środowiska jest postulat, o którego realizację ratownicy walczą od lat. To ustawa o zawodzie ratownika medycznego i wprowadzenie samorządu ratowników medycznych, podobnego do tego, jaki mają pielęgniarki i lekarze.
Godne warunki pracy i płacy w skali całego kraju i w skali całego systemu ratownictwa medycznego to zaledwie 350-400 mln zł. Te pieniądze są w budżecie. To nieprawda, jak mówi jedna z przedstawicielek Kancelarii Prezydenta, że władza nie ma maszynki do drukowania pieniędzy. Obserwując hojne wydatki obecnej władzy, myślę, że taką maszynkę ta władza chyba jednak ma, skoro 500 mln przeznacza na IPN, a 2 mld - na odbudowę Pałacu Saskiego. Czas na realne zmiany w systemie ratownictwa medycznego.
Przebieg posiedzenia