9. kadencja, 37. posiedzenie, 1. dzień (15-09-2021)
5. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1530).
Poseł Iwona Maria Kozłowska:
Szanowna Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu klubu Koalicja Obywatelska zaprezentować stanowisko wobec rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o pomocy państwa w wychowaniu dzieci oraz niektórych innych ustaw, druk nr 1530.
Informacja, że ZUS ma od 2022 r. wypłacać środki z programu ˝Rodzina 500+˝, doprowadziła urzędników na skraj wytrzymałości i w sierpniu br. skłoniła aż sześć związków zawodowych w tej instytucji do wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą, a to jest prosta droga do strajku. Jak mówią: Frustracje narastały przez lata, ale jeszcze nigdy urzędnikom ZUS nie dołożono tak wielu obowiązków w tak krótkim czasie. Tarcze nas pogrążyły, nie otrzymaliśmy etatów w związku z obsługą programu ˝Dobry start˝, zajmujemy się realizacją bonów mieszkaniowych, dojdzie teraz 500+, a w perspektywie jest jeszcze program ˝Kapitał opiekuńczy˝, czyli 12 tys. zł na każde nowo narodzone drugie dziecko i na kolejne dzieci.
Ostatnie miesiące swojej pracy podsumowują tak: 35 stopni w pokoju, brak klimatyzacji, brak wody do picia, płaca minimalna, obowiązkowe nadgodziny i gigantyczna presja ze strony państwa i obywateli. A na to wszystko prezes ZUS odpowiada w mediach - i to oburza urzędników najbardziej - że instytucja jest tak scyfryzowana, iż większość działań przeprowadza się tam za pomocą zaledwie jednego kliknięcia. Automaty robią może 30% roboty, reszta jest przerabiana przez nas, ludzi - mówią. System informatyczny jest niewydolny i nieprzystosowany do ilości spraw, które musi przerobić. Z każdym kolejnym dorzucanym przez rząd programem jest coraz bardziej przeciążony i zawiesza się na całe dni, całkowicie uniemożliwiając urzędnikom pracę.
Pracownicy ZUS mówią: żeby przesłać płatnikowi pismo przez aplikację, muszę wylogować się z dwóch innych, inaczej nie pójdzie. Gdy system pada w poniedziałek, to dopiero w środę centrala wydaje zalecenie, żeby zaczynać od spraw pilnych, a tych niepilnych nie robić. 35 spraw emerytów i rencistów do zrealizowania w ciągu tygodnia z powodu awarii systemu, a od poniedziałku do środy można zrobić najwyżej pięć wniosków. Przecież w ogóle nie przystajemy do naszych czasów. Nie jesteśmy przystosowani do zadań, które mamy na dziś. Jeśli nam dołożą 500+, to będę musiała przynieść swój komputer z domu. Biurka poklejone taśmą, bo drzazgi w palce wchodzą. Rolety kupiliśmy sami, bo nic już na monitorach nie było widać. Wysokość monitora wyregulowałam sama dwoma ryzami papieru. Notatniki i długopisy mam też swoje, z domu. To ma być instytucja na miarę XXI w.?
Czy tak systemowo niedostosowana instytucja jest gotowa na tak daleko idące i zaawansowane zmiany i jest wydolna? Czy będzie komu kolejne dodatkowe zadania wykonywać, jeśli dojdzie do strajku, a liczba zwalniających się pracowników zwiększy się jeszcze bardziej niż teraz? A przecież w związku ze zmianą i wdrożeniem nowych rozwiązań polegających na tym, iż wnioski będzie można składać tylko drogą elektroniczną, deklarują państwo pomoc w okresie składania wniosków, a więc komputery w jednostkach ZUS, asystę pracownika ZUS przy składaniu wniosku drogą elektroniczną, otwarcie dodatkowych punktów składania wniosków w innych placówkach czy urzędach, np. na poczcie, czy w KRUS. Takich miejsc ma być na terenie kraju ponad 8 tys. Kto będzie tam pracował? Kto będzie realizował te zadania związane z pomocą w wypełnianiu wniosków drogą elektroniczną? Na kogo spadną te obowiązki? Znowu, jak w przypadku pracowników ZUS, zostaną one przerzucone na kolejnych urzędników kosztem wykonywania i realizacji innych podstawowych obowiązków?
Tymczasem ośrodków pomocy społecznej jest ponad osiem razy więcej niż oddziałów ZUS. Zatrudniono i przeszkolono pod względem obsługi programów prawie 12 tys. pracowników samorządowych, którym w związku z proponowanymi przez rząd zmianami grożą masowe zwolnienia.
Dzięki temu zabiegowi rząd zaoszczędzi ok. 3 mld zł w latach 2022-2032, jednak jakim kosztem? Rząd uważa, iż ta zmiana pozwoli na odciążenie samorządu terytorialnego od realizacji zadań o charakterze cyklicznym i akcyjnym, czyli corocznego procesu związanego z przyjmowaniem i rozpatrywaniem milionów wniosków. To wytłumaczenie jest co najmniej dziwne z uwagi na fakt, że może okazać się, iż nie będzie miał kto realizować tych zadań ustawowych. Czyli tak: zwalniamy pracowników samorządowych, a dokładamy dodatkowe obowiązki lub zatrudniamy pracowników w instytucjach państwowych. To bardzo wygodne zmieniać przepisy, a odpowiedzialność za losy ludzi, którzy nie są już do obsługi waszego szlagierowego programu potrzebni, zrzucić na samorządy. Bo to na gminy spadnie obowiązek dokonania zmian organizacyjno-kadrowych, gdyż to one są de facto pracodawcami pracowników samorządowych. A przecież środki przekazywane na wykonywanie tego zadania (Dzwonek) stanowią ważny element budżetów gmin.
To stała kwota, która ma wpływ na dochody samorządu. Samorządowcy podkreślają, że ich brak może przełożyć się na obniżenie możliwości zadłużania się gmin, a także obniżenie wskaźników budżetowych.
W związku z powyższym klub Koalicji Obywatelskiej odnosi się krytycznie do pomysłu przeniesienia systemu wypłat do ZUS. Uważamy, że jest on źle przygotowany, skierowany przeciwko jednostkom samorządu terytorialnego, nie uwzględnia sytuacji pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Będziemy głosowali przeciwko temu projektowi. Bardzo dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia