9. kadencja, 37. posiedzenie, 2. dzień (16-09-2021)

12. punkt porządku dziennego:

Pytania w sprawach bieżących.

Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Piotr Naimski:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Może zacznę od pierwszej części pytania. Rzeczywiście mamy sytuację, w której PERN, oddając drugi etap rozbudowy terminalu naftowego w Gdańsku, osiągnął taki etap, że jest w stanie elastycznie, zgodnie z oczekiwaniami odbiorców, to znaczy z oczekiwaniami rafinerii polskich, ale także dwóch rafinerii niemieckich, dostarczać ropę naftową, surowiec do przerobu różnych gatunków. To bardzo ważne z punktu widzenia rafinerii, dlatego że optymalizują one swoje przychody, tak naprawdę mieszając różne gatunki surowca. Te zbiorniki, które zostały oddane, pozwalają przyjmować statki z różnych stron świata, od różnych producentów i znakomicie polepsza to warunki funkcjonowania całego systemu logistyki magazynowej i przesyłowej surowcowej, jeżeli chodzi o ropę naftową. PERN daje sobie radę razem z rafineriami, współpracując z nimi w przypadku zakłóceń, i to tych poważnych zakłóceń. Tego rodzaju doświadczenie przeżywaliśmy w 2019 r., kiedy do Polski zaczęła płynąć ropa naftowa z Rosji zanieczyszczona związkami chloru i w porozumieniu z odbiorcami, z rafineriami, PERN zamknął przepływ ropy naftowej na granicy białorusko-polskiej. Okazało się, że jest możliwe, w praktyce zostało to udowodnione, zaopatrzenie rafinerii z Naftoportu w Gdańsku i z magazynów, którymi dysponują i PERN, i rafinerie. To jest sytuacja, która w kontekście bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej dla rafinerii jest sytuacją pożądaną.

    Tak na marginesie mogę powiedzieć, że skutki tamtej awarii z 2019 r. zostały już całkowicie usunięte, to znaczy w systemie logistycznym surowcowym Polski nie ma związków chloru. Udało się to zlikwidować, ale zajęło to 2 lata. Trzeba też powiedzieć, że zbiorniki, którymi dysponuje PERN w systemie, pozwoliły ten proces bardzo elastycznie prowadzić, dlatego że można było tę zanieczyszczoną ropę, która weszła do systemu, przechować i sukcesywnie w długim czasie zutylizować. Tak mogę to powiedzieć.

    Jeżeli chodzi o rynek gazu, o dostawy gazu, to odpowiadając na pytanie panów posłów, chciałbym powiedzieć o kilku liczbach.

    Otóż w 2020 r. PGNiG, importując gaz z kierunku wschodniego, pozyskało 61% importu, tj. 9 mld m3, i to jest z długoletniego kontraktu jamalskiego, tego kontraktu, który wygasa z końcem przyszłego roku. W postaci LNG, czyli skroplonego gazu, to było 25% importu, z kierunku zachodniego - 11%, z południowego - 2%, razem to prawie 15 mld m3 gazu, który został wprowadzony do polskiego systemu. Do tego oczywiście dochodzi produkcja własna i to zabezpieczyło nasze potrzeby.

    Jeżeli chodzi o rynek gazu, to PGNiG w 2020 r. dostarczyło do odbiorców końcowych 85%, prawie 86% surowca, czyli te pozostałe 15% - 14% z kawałkiem - to jest gaz, który został dostarczony przez ponad 100 niezależnych alternatywnych dostawców, spółki obrotu, które na polskim rynku gazowym funkcjonują.

    Dodam jeszcze, że ta sytuacja, którą opisuję, jest sytuacją obecną i ulegnie diametralnej zmianie od stycznia 2023 r. W przyszłym roku uruchamiamy Baltic Pipe, to jest ten gazociąg ze złóż norweskich przez Danię pod Bałtykiem do Polski o przepustowości 10 mld m3. Rozbudowujemy także gazoport w Świnoujściu, co również zwiększa jego obecną przepustowość czy możliwości. Zatem te dostawy z kierunku wschodniego zostaną w pełni zastąpione tym, co będziemy otrzymywali z północy, zarówno w postaci skroplonego (Dzwonek) gazu, jak i w postaci gazu z norweskich złóż. Dziękuję bardzo.


Przebieg posiedzenia