9. kadencja, 37. posiedzenie, 2. dzień (16-09-2021)
14. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1508 i 1543).
Poseł Dobromir Sośnierz:
Próbujemy tutaj grzebać przy systemie, który jest całkowicie do zmiany. Utrzymujemy czysto fikcyjny system tak jak wiele innych systemów z certyfikacji prowadzonych przez państwo, jak np. badania okresowe w pracy czy badania przed kursem prawa jazdy. Wiemy, jak to wygląda. Jest to czysta fikcja. Przychodzi się tam, zasłoni lewe oko, zasłoni prawe oko. Dobrze się pan czuje? Tak. Dostaje pan przepustkę, idzie pan dalej. Najgorzej wydane kilkadziesiąt złotych w moim życiu to te wydane na badanie przed kursem prawa jazdy. Dla mnie to było wtedy kilka godzin pracy, a dostałem poradę taką, jaką mógłbym dostać od kolegi.
Tu mamy podobnie. Te szkolenia to w wielu przypadkach czysta fikcja. Najlepszy system, który się zawsze sprawdza, jest wtedy, kiedy szkoli zainteresowany tym szkoleniem, czyli pracodawca. Gdybyśmy zostawili... Pamiętajmy, że nie mówimy w tym przypadku o prawie jazdy. To jest tylko przystosowanie do zawodu. Prawo jazdy jest wydawane osobno. To, o czym rozmawiamy, to przystosowanie do pracy zawodowej. To najlepiej zrobi pracodawca. Absolutnie to wystarczy i dla kolejnych pracodawców też będzie to wystarczające.
Oni mają najczęściej najnowocześniejsze pojazdy, oni są najbardziej zainteresowani tym, żeby powierzyć te pojazdy komuś, kto nie zrobi krzywdy, oni są zainteresowani przekazaniem mu praktycznej wiedzy i oni mają doświadczenie. Na tych kursach obecnych, zdalnych czasami, gdzie kursant tylko przewija slajdy, obsługuje go prowadzący, który często nie ma w ogóle doświadczenia za kierownicą. Po takim kursie mamy człowieka, który nie wie, jak umocować ładunek, nie wie, jak włączyć tachograf w ogóle w nowoczesnym pojeździe, nie potrafi tego nowoczesnego pojazdu obsłużyć, bo pojazdy w ośrodkach szkolenia są zdezelowane często, bo nikomu na tym nie zależy, oni nie mają do tego motywacji, oni mają motywację, by wypuścić kursanta i przybić pieczątkę, a nie przygotować go do realnej pracy. W związku z tym taki kursant i tak potem jest przez pracodawcę szkolony od nowa i jest to wszystko totalnie bez sensu. Zwiększanie liczby godzin kwalifikacji wstępnej - 280 godzin szkolona osoba tam ćwiczy na symulatorze, co ma się często nijak, zresztą te symulatory też są przestarzałe, ma się nijak do pracy w prawdziwych warunkach, a nie uczy się takich podstaw, jak właśnie mocowanie ładunku. Szkolenia okresowe powinny być zredukowane do minimum, bo te szkolenia, które muszą odbębniać kierowcy, umacniają w nich tylko przeświadczenie, że to jest wszystko bez sensu. Jak on przychodzi raz, drugi, trzeci i słucha po prostu teoretycznych wykładów na tych szkoleniach, to tylko ugruntowuje się w nim przekonanie, że to w ogóle nie ma żadnego sensu. Zdalne nauczanie w tym przypadku to jest też jakaś kompletna fikcja i aberracja.
Jeśli mielibyśmy przy tym systemie pozostać, należałoby wprowadzić gruntowne zmiany, chociażby obowiązek posiadania nowych pojazdów, takich 3-5-letnich w tych szkołach, żeby to miało sens, a także żeby obowiązkowo instruktor miał przeszłość kierowcy. (Dzwonek) Ale wydaje mi się, że reformowanie takiego systemu jest po prostu bez sensu, bo takie systemy nie działają. Niech pracodawca szkoli pracownika.
Przebieg posiedzenia