9. kadencja, 37. posiedzenie, 2. dzień (16-09-2021)
19. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1530 i 1561).
Poseł Magdalena Biejat:
Wysoka Izbo! Przedłożony projekt zakłada przeniesienie obsługi świadczenia 500+ z gmin do ZUS-u. Głównymi argumentami są tu informatyzacja usług publicznych oraz ograniczenie kosztów koordynacji programu 500+.
Przedstawiciele ministerstwa rodziny powtarzają nieustannie, że konieczna jest optymalizacja. Odmieniają ten argument przez wszystkie przypadki, nie wspominając, że odbędzie się ona kosztem pracownic i pracowników, zwłaszcza pracownic, bo tak się składa, że pogorszenie warunków życia i pracy znowu dotknie przede wszystkim kobiet.
Centralizacja i informatyzacja co do zasady nie są złym pomysłem, podobnie jak usprawnienie procesu oceny wniosków i realizacji świadczeń. Problem polega na tym, że przeniesienie 500+ do ZUS-u od stycznia 2022 r., byle szybciej, bez konsultacji z pracownikami socjalnymi i pracownikami ZUS, nie usprawni zbyt wiele. Wręcz przeciwnie, spowoduje chaos i będzie miało negatywne skutki społeczne i gospodarcze, których pomysłodawcy nie widzą czy raczej starają się nie widzieć.
To prawda, że ZUS ma bogate doświadczenie w realizacji rozmaitych świadczeń, ale w ostatnich latach na barki pracujących tam urzędników spadła obsługa kolejnych programów społecznych i tarcz antykryzysowych. Za tymi dodatkowymi zadaniami nie poszły dodatkowe pieniądze, nie podniesiono niezwykle niskich płac, nie zatrudniono dodatkowych pracowników. W efekcie urzędnicy byli zmuszeni pracować po godzinach i w weekendy.
Także ten projekt nie przewiduje dodatkowego finansowania dla ZUS-u ani na podniesienie pensji, by zmniejszyć rotację pracowników, którzy odchodzą pracować gdzie indziej, jak tylko zyskają doświadczenie, ani na zwiększenie zatrudnienia. Ignorujecie fakt, że ZUS pozostaje dziś w sporze zbiorowym z pracownikami, których sytuacja w ostatnich latach pogorszyła się dramatycznie. Rząd i państwo z PiS-u udają, że tego problemu po prostu nie ma.
Podobnie brakuje jakiejkolwiek refleksji nad skutkami społecznymi proponowanej ustawy. Nie umieściliście państwo tego w ocenie skutków regulacji, jak rozumiem, tylko po to, aby móc zignorować opinię związków zawodowych. Tymczasem eksperci alarmują, że w przypadku wprowadzenia tej ustawy w ciągu zaledwie kilku miesięcy nie obędzie się bez negatywnych skutków na rynku pracy, dla dostępności i jakości usług publicznych, a także bez kosztów opieki społecznej.
Obecnie program 500+ jest obsługiwany przez niemal 12 tys. pracowników samorządowych. Rząd mógł na etapie konsultacji projektu zadać samorządom pytanie o ewentualne zwolnienia i ich koszt za pośrednictwem chociażby systemu centralnej aplikacji sprawozdawczej i uzyskać dokładne dane, ale oczywiście lepiej udawać, że problemu nie ma, i na wszelki wypadek takich pytań zwyczajnie nie zadawać. Wtedy można udawać, że rzeczywiście problem nas nie dotyczy.
Tymczasem pytania te zadała samorządom Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej. Z uzyskanych danych wynika, że po przeniesieniu 500+ do ZUS-u średnio w każdej jednostce samorządu dwie osoby stracą pracę. Oznacza to wypłatę odszkodowań, odpraw, zasiłków dla bezrobotnych i zasiłków społecznych dla urzędników, którzy zostaną bez dochodu. Same świadczenia należne zwalnianym pracownikom szacuje się na 12 mln zł miesięcznie, a do tego dojdą jeszcze koszty opieki społecznej. W świetle tych faktów oszczędność, którą pomysłodawcy szacują na nieco ponad 300 mln rocznie, topnieje w oczach.
Przewidujecie państwo, że beneficjenci, którzy będą musieli uzupełnić wniosek lub złożyć odwołanie, oraz osoby wykluczone cyfrowo lub potrzebujące wsparcia w wypełnieniu wniosku mają uzyskiwać pomoc w placówkach ZUS, tylko że ZUS posiada jedynie 322 placówki, do których mogliby się udać interesanci. Dodać należy, że w tych miejscach urzędnicy obsługują wszystkie pozostałe zadania ZUS-u i kolejki i tak już są długie.
Samorządy dysponują siecią 2,5 tys. OPS-ów i urzędami w każdej gminie. Przez lata realizacji programu zatrudniły i wyszkoliły armię specjalizujących się w tym konkretnym programie ludzi. Jak państwu wychodzi, że pracownicy ZUS lepiej przeprowadzą wnioskodawców przez informatyzację systemu niż pracownicy socjalni, będący najbliżej rodzin? Doprawdy nie wiem.
Zagadkowe jest także wyjęcie wsparcia komercyjnego w realizacji programu spod Prawa zamówień publicznych. Pokazuje to, że państwo sami macie wątpliwości, czy ZUS da radę temu zadaniu podołać. Skoro jednak przewidujecie dodatkowe środki na realizację ustawy, to dlaczego nie przekażecie ich po prostu ZUS-owi? - pytam po raz kolejny. Czyżby była to kolejna okazja do kontraktów dla krewnych i znajomych? Naprawdę nieźle pomyślane. Teraz nawet nie trzeba będzie ustawiać przetargów. Po prostu uznaniowo podpisze się umowy z kim trzeba. Muszę przyznać, że macie rozmach i tupet.
Oczywiście przedstawiciele ministerstwa rodziny tłumaczą, że wyjęcie realizacji 500+ przez ZUS spod Prawa zamówień publicznych wynika z pośpiechu. Inaczej Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie zdąży się przygotować. Pytam zatem: Po co ten pośpiech? Dlaczego nie dacie czasu rodzinom, samorządom, ZUS-owi na to, by do tej zmiany się przygotować? Dlaczego prowadzicie pospieszną optymalizację wydatków kosztem pracowników, głównie kobiet, których tak broniliście (Dzwonek) w czasie dzisiejszej debaty o zakazu handlu w niedziele? Skoro tak wam zależy na optymalizacji wydatków publicznych, może przyjrzycie się raczej kosztom generowanym przez zarządy spółek Skarbu Państwa, które za waszych rządów mnożą się jak grzyby po deszczu?
Składamy dziś poprawki, które wydłużą vacatio legis o rok, dając czas wszystkim zainteresowanym do przygotowania się do przeniesienia zadań z gmin do ZUS-u i wykreślają one wyłączenie realizacji programu ˝Rodzina 500+˝ spod Prawa zamówień publicznych. Polecam je państwa uwadze. Może dzięki nim choć raz będzie szansa zrobić coś porządnie. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia