9. kadencja, 37. posiedzenie, 2. dzień (16-09-2021)
19. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1530 i 1561).
Poseł Dobromir Sośnierz:
Program 500+ miał być programem prodemograficznym, a nie socjalnym, przypominam. Państwo naprawdę wierzyliście, że on poprawi dzietność. Tak mówiliście wtedy, kiedy go wprowadzaliście. I nawet odtrąbiliście sukces, kiedy początkowo statystyki ruszyły trochę w górę. Oczywiście jak w każdym takim programie rozdawnictwa szybko się okazało, że efekty są złudne, bo osoby, które i tak chciały mieć dzieci, po prostu przyspieszyły trochę te decyzje. A więc na krótko otrzymaliśmy taką górkę, a potem nastąpił powrót do trendu spadkowego, nawet jeszcze szybszy.
Nie przewidzieliście tego prawidłowo, więc nie znacie się na ekonomii, nie potraficie trafnie prognozować zjawisk. Mówiliśmy od początku, że to nie ma prawa tak działać, i mieliśmy rację. Więc to my się znamy na ekonomii, wy się nie znacie na ekonomii. Ustalmy to sobie na początku, kto jest w czym dobry. A więc następnym razem posłuchajcie, co mówią ci, którzy wtedy mieli rację.
Dobry rząd to taki, który uczy obywateli radzić sobie bez tego rządu, tak samo jak dobry rodzic to taki, który wychowuje dziecko tak, żeby sobie dawało potem w życiu radę bez rodziców. Jak nazwalibyśmy takiego rodzica, który wyjmuje dzieciom pieniądze ze skarbonki, żeby następnego dnia zabrać je na lody? A wy właśnie to robicie. Zły rząd skupia się na tym, żeby po cichu zabierać, a głośno dawać, żeby ludzie czuli się od tego rządu zależni. To bodajże poseł Horała, były przecież UPR-owiec, próbował przedstawiać zasiłek 500+ jako największą obniżkę podatku, jako taki zwrot podatkowy. Tylko że osoba, która tak mówi, zupełnie nie rozumie ekonomii. Jeśli chcieliście zrobić obniżkę podatków, to trzeba było zrobić obniżkę podatków, a nie grzebać lewą ręką w prawej kieszeni. Ekonomia to jest niestety czy stety w dużej mierze psychologia. Jeśli zmniejszamy człowiekowi podatki, to on zupełnie inaczej to odbiera. On zatrzymuje dla siebie większą niż do tej pory część owoców swojej pracy. Wtedy wzmacnia się jego przeświadczenie, i słusznie, że swoją pomyślność zawdzięcza swojej pracy, zaradności, zdolnościom, wykształceniu. A więc dzięki temu ma on większą motywację do pracy. Jeśli natomiast ten sam człowiek najpierw będzie zmuszony oddać te pieniądze, które wypracował, a potem dostanie od rządu równy, taki sam dla wszystkich zasiłek na cokolwiek, może się to nazywać 500+, może się nazywać premią za przetrwanie, to właśnie pozbawiamy go przeświadczenia, że warto pracować, bo jak pracujesz, to państwo ci zabierze, a jak zapukasz do odpowiedniego pokoju w urzędzie, to dostaniesz pieniądze. Stwarzacie w ten sposób system motywacyjny - a raczej demotywacyjny - w którym pomyślność w życiu w coraz mniejszym stopniu zależy od wysiłków, starań obywatela, a w coraz większym stopniu zależy od tego, czy dobrze wypełni on podanie o zasiłek. 500+ to są de facto alimenty na cudze dzieci i kupowanie wyborców za ich własne pieniądze. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia