9. kadencja, 37. posiedzenie, 2. dzień (16-09-2021)
21. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo budowlane oraz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (druki nr 1534 i 1544).
Poseł Hanna Gill-Piątek:
Przeszkadzasz. To był humorystyczny akcent.
Szanowny Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Własny domek za miastem to romantyczna wizja rozbudzająca naszą wyobraźnię. Gorzej, jeżeli taki domek - a potem inne domki, coraz więcej domków - powstaje na przysłowiowym polu buraków.
(Poseł Dobromir Sośnierz: A co to pani przeszkadza? Mogę sobie stawiać...)
Obecne prawo, niestety, nie zapobiega inwestycjom mieszkaniowym w szczerym polu, inwestycjom odciętym od komunikacji, szkół i przedszkoli, a nawet podstawowej infrastruktury technicznej. Takie mieszkania szybko zamiast mieszkaniami marzeń stają się koszmarem.
(Poseł Dobromir Sośnierz: Ale ja nie chcę mieszkać tam...)
(Głos z sali: Ciszej.)
Zasługujemy na to, aby nasze miasta i miasteczka stanowiły spójną całość, do domu każdego docierała sprawna komunikacja publiczna, a szkoły i przedszkola pojawiły się tam, gdzie powstają nowe osiedla.
(Poseł Dobromir Sośnierz: To moja sprawa.)
Moje słowa to tylko pierwsze zdanie w powyższym akapicie. Reszta pochodzi z exposé pana premiera Morawieckiego wygłoszonego 4 lata temu. Pan premier obiecywał nam tanie mieszkania na wynajem. Pan premier zapowiadał reformy planowania, likwidację osławionej, korupcjogennej wuzetki, która pustoszy krajobraz polskich miast, lokując monstrualne inwestycje na spokojnych dotąd osiedlach. Pan premier krytykował poprzednią ekipę za to, że zamiast do mieszkań dla młodych dopłacała do zysków deweloperów. Potem okazało się, że wyszło jak zwykle. Dziś, po 6 latach waszych rządów do Sejmu trafia druk, który o 180 stopni odwraca tamte obietnice, wzmacnia wuzetkę i zastrasza samorządy. Co więcej, zakłada im kamień na szyję.
(Poseł Anna Paluch: Przepraszam, pani poseł, kto wydaje decyzje o warunkach zabudowy?)
Otwiera drogę do powstawania dzikiej i chaotycznej zabudowy...
(Poseł Dobromir Sośnierz: Biurokracja.)
...której prawdziwe koszty poniesiemy my wszyscy, bo to my jako wspólnota samorządowa będziemy musieli wybudować drogi i dociągnąć kanalizację, postawić szkoły i doprowadzić autobusy. To my zapłacimy okup, żeby nasze...
(Poseł Anna Paluch: Bzdury, nie mogę tego słuchać.)
...miasteczka i miasta nie stały się zakładnikami stojących w korkach, zasnutych smogiem, rozlanych po horyzont osiedli, które ta ustawa właśnie sankcjonuje jako nowy model mieszkaniowego raju dla Polaków. Specjalnie nie używam tu trudniejszych słów, brakuje mi ich teraz - antropopresja, suburbanizacja, zabudowa ekstensywna, bilans urbanistyczny.
(Poseł Anna Paluch: Wiedzy pani brakuje, pani poseł.)
Staram się mówić prostymi słowami, bo z konsternacją odkryliśmy na posiedzeniu komisji, że nowy pan minister nie odróżnia pojęcia ładu przestrzennego od ładnej przestrzenni. Za to przedstawił się jako wolnościowiec, wręcz darwinista przestrzenny, który (Oklaski) nie rozumie podstawowych terminów z dziedziny, którą kieruje.
Co się u was dzieje, panie premierze, że zaczynaliście, mając niezłych specjalistów, a dziś kadry bierzecie już nawet nie z ławki rezerwowej, a z łapanki na trybunach.
(Poseł Dobromir Sośnierz: Socjalizm nie działa.)
Przedłożony druk należałoby wyrzucić przez balkon, ale mógłby skrzywdzić kogoś, komu deweloper opchnął patoapartament wciśnięty okno w okno w gęste osiedle. Na to też pozwala wasza bezsilność.
Składamy poprawki (Dzwonek) w drugim czytaniu, choć, prawdę mówiąc, nie ma tu co poprawiać. Ta ustawa to jest nie tylko kompromitacja, lecz także paniczna rejterada rządu z jakiejkolwiek roli w polityce mieszkaniowej.
Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:
Dziękuję bardzo, pani poseł.
Poseł Hanna Gill-Piątek:
W historii zapiszecie się maksymą: brakuje im mieszkań, niech budują domki. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia