9. kadencja, 38. posiedzenie, 1. dzień (29-09-2021)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych o poselskim projekcie uchwały w sprawie zmiany Regulaminu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (druki nr 1587 i 1593).
Poseł Tomasz Głogowski:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Procedowana zmiana regulaminu Sejmu świadczy o jednym: Prawo i Sprawiedliwość ma świadomość, że nie posiada w Sejmie większości 231 posłów. Stąd przyjmowane w pośpiechu, pewnie po to, żeby już w piątek głosować w myśl tych zasad, regulacje, według których do wyrażenia zgody na przedłużenie stanu wyjątkowego wystarczająca będzie zwykła większość głosów, a nie bezwzględna jak w przypadku wprowadzenia takiego stanu, choć efekt będzie taki sam: na określonym obszarze RP będzie funkcjonował stan wyjątkowy.
Utrata bezwzględnej większości przez Prawo i Sprawiedliwość nie jest przypadkowa. PiS z zaangażowaniem na to pracował. Rażące łamanie standardów praworządności, fundowanie społeczeństwu szalejących podwyżek czy też maksymalnie rozrośnięty nepotyzm i wyciąganie w bezczelny sposób kasy z majątku państwowego musiały taki efekt przynieść. Malała więc liczba parlamentarzystów PiS-u, malało również poparcie dla partii rządzących.
Kiedy wyglądało na to, że katastrofa jest blisko, nagle pojawili się uchodźcy. Ostatnia szansa na odbudowanie poparcia PiS-u, pokazanie, z jakim oddaniem bronią Polski. Można powiedzieć, że uchodźcy spadli PiS-owi z nieba czy też, aby być ścisłym, przysłali ich na polską granicę Łukaszenka z Putinem.
Oczywistą sprawą jest, że osoby z Iraku czy Syrii były cyniczne ściągane na Białoruś, a potem wysyłane na granicę Unii Europejskiej, najpierw przez wiele tygodni na litewską, później na polską. Każdy mógł przewidzieć, jaki będzie efekt pojawienia się uchodźców na polskiej granicy. Potencjalne zagrożenie zewnętrzne zawsze konsoliduje społeczeństwo wokół rządzących. Wszyscy widzą, politycy PiS-u również, jak wielką, może ostatnią szansą na odbudowania ich poparcia są uchodźcy próbujący przedostać się przez wschodnią granicę Polski.
Czy Łukaszenka, podejmując decyzję o skierowaniu uchodźców na polską granicę, podejmując ją zapewne w konsultacji z Moskwą, w czym zgadzam się z przedmówcą, nie wiedział, że wesprze w ten sposób partię rządzącą, partię konsekwentnie realizującą antyeuropejską politykę, tak mile widzianą na Wschodzie? Każdy może sam sobie na to odpowiedzieć.
Omawiany projekt zmiany regulaminu dotyczy oczywiście każdego ewentualnego wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w Polsce, ale regulacja wprowadzana jest w konkretnej sytuacji. Ma umożliwić łatwiejsze przedłużenie trwającego właśnie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.
Narracja mówiąca o tym, że do zapewnienia ochrony granicy niezbędny jest stan wyjątkowy, jest absurdalna. W czym przeszkadza Straży Granicznej i wojsku brak stanu wyjątkowego? Jeśli minister odpowiadający za ochronę granic mówi, że nie radzi sobie bez stanu wyjątkowego, jest to dramatyczne przyznanie się do porażki.
Stan wyjątkowy to przede wszystkim uniemożliwienie dziennikarzom dostępu do obszaru objętego kryzysem, a dziennikarze informujący w niezależny sposób opinię publiczną są niezbędnym gwarantem demokratycznych standardów. Nawet na obszarach objętych działaniami wojennymi są obecnie akredytowani dziennikarze. Są oni akceptowani tam przez walczące strony. Tymczasem nie mogą być na polsko-białoruskim pograniczu. Dlaczego? Czy mają pokazać, że granica nie jest szczelna, ta granica, na której według danych instytucji europejskich w ciągu ostatnich lat nieustannie rosła liczba emigrantów nielegalnych i jak wskazują doniesienia, nawet już po wprowadzeniu stanu wyjątkowego nic się w tym obszarze nie zmienia? Artykuł z Wirtualnej Polski z końca września, już po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, opisuje sytuację z gminy Narewka, gdzie mieszkańcy widzą, jak z lasu wychodzą grupy uchodźców, wchodzą do sklepu, robią zakupy, zamawiają taksówkę i tą taksówką odjeżdżają w głąb Polski. Czy po to ma być stan wyjątkowy, żeby dziennikarze nie mogli tego obserwować albo żeby nie mogli weryfikować bardzo niepokojących informacji o tragicznych wydarzeniach, które dzieją się w pasie granicznym, być może aby także nie weryfikować informacji o liczbie przypadków zapobiegania przekraczaniu granicy, weryfikować, czy te same osoby nie są liczone wiele razy, czy osoby, które są wywożone do lasu, a potem z tego lasu wychodzą, bo przecież nie zbudują sobie tam wioski czy miejscowości, nie są zatrzymywane po raz kolejny i po raz kolejny zaliczane do statystyk? Takie pytania będą sobie zadawać posłowie zapewne już pojutrze podczas omawiania wniosku prezydenta o wyrażenie zgody na przedłużenie stanu wyjątkowego.
Oczywiście, jeśli nie ma w regulaminie zapisów dotyczących głosowań związanych z wprowadzeniem stanów nadzwyczajnych, należy je wprowadzić, ale nie takie dające możliwość przedłużenia stanu wyjątkowego zwykłą większością głosów. Rządy mniejszościowe oczywiście mogą funkcjonować. W wielu krajach, np. skandynawskich, działają tak całą kadencję, ale stany nadzwyczajne, jak sama nazwa wskazuje, to nie jest błahostka, którą można przedłużać zwykłą większością składu Sejmu.
A nie tylko taką możliwość daje omawiany projekt zmiany regulaminu. Projekt ten wprowadza także zakaz zgłaszania wniosków formalnych podczas debaty nad rozporządzeniem w sprawie stanów wyjątkowych. To kuriozum, które pokazuje intencję, jak najszybciej przepchnąć wniosek prezydenta, który pewnie wpłynie do Sejmu jutro.
Koalicja Obywatelska będzie głosować za wnioskami mniejszości zgłoszonymi w trakcie prac w komisji regulaminowej i spraw poselskich, zgodnie z którymi do przyjęcia wniosku prezydenta o wyrażenie zgody na przedłużenie stanu wyjątkowego potrzebna będzie większość bezwzględna, a także za wnioskiem, który wykreśla zakaz zgłaszania wniosków formalnych w trakcie procedowania nad takimi wnioskami. W przypadku nieprzyjęcia tych wniosków, co jest, jak wynika z arytmetyki, bardzo prawdopodobne, będziemy przeciwko zmianie (Dzwonek) regulaminu Sejmu. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia