9. kadencja, 38. posiedzenie, 1. dzień (29-09-2021)

4. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (druki nr 1398 i 1430).

Poseł Dariusz Klimczak:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mimo że nie jestem pracownikiem naukowym żadnej z uczelni, to jednak mam bardzo często bliskie kontakty z wieloma z nich, zarówno z tymi publicznymi, jak i niepublicznymi, ze studentami, z doktorantami, pracownikami naukowymi i władzami uczelni. I powiem państwu szczerze, że słyszę od nich o wielu problemach polskich uczelni wyższych z pieniędzmi, infrastrukturą, akademikami, o kwestiach dotyczących stypendiów, projektów naukowych, ale nigdy nie słyszałem, żeby ktoś mi się pożalił, że na polskich uczelniach jest problem z wolnością słowa. Za pasem mamy inaugurację roku akademickiego. Czym my się tutaj zajmujemy? Czy prawdziwymi wyzwaniami, które stoją przed polską nauką? Czy np. pan minister Czarnek właśnie przed 1 października zadbał o to, żeby każdy ze studentów, który tego potrzebuje, miał miejsce w akademiku? Szanowni państwo, czy minister zna w ogóle statystykę, że jedynie 10% studentów może liczyć na zakwaterowanie w akademikach? I liczę zarówno te publiczne, jak i prywatne, które także są w Polsce. Czy minister Czarnek przed 1 października zadbał o to, żeby cena miejsca w akademiku nie wzrosła? A wzrosła o kilka procent. Czy może zajął się dopłatami do wyżywienia na stołówkach czy kwestiami stypendiów naukowych, socjalnych? Tych wyzwań jest naprawdę bardzo wiele. Studia w dużym mieście to najlepszy trening dla domowego budżetu, każdy o tym doskonale wie. Studenci najbardziej narzekają na koszty zakwaterowania. Potwierdza to ostatni raport na temat kosztów życia studentów oraz badania Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami. Drugą kwestią, na którą narzekają studenci, jest nadmiar biurokracji i formalności na polskich uczelniach. Może w tym zakresie pan minister zaproponował jakieś rozwiązanie? Może doczekamy tego czasu, gdy przed dziekanatami czy sekretariatami instytutów nie będzie długich kolejek. Niestety ciągle powstają publikacje na temat współczesnych problemów nauki i szkolnictwa wyższego, a rozwiązań proponowanych w tym względzie przez ministerstwo w tej Izbie jest jak na lekarstwo.

    I niestety, czy tego chcemy czy nie, tematem przewodnim i kluczem tej debaty jest wolność słowa. Pamiętam takie komentarze, kiedy chyba w 2016 r. lider PiS-u pan Jarosław Kaczyński dostał nagrodę Człowieka Wolności i widziałem szczególnie w kabaretach studenckich, że żartowali z tego, że nie dziwią się, iż dostał nagrodę wolności, ponieważ to jedyny człowiek, któremu w Polsce wszystko wolno. Wolność słowa w Polsce zagwarantowana jest nie tylko w art. 54, ale także w art. 3, art. 49, art. 14 i art. 25. Mowa o tym jest w naszej konstytucji bardzo szeroko. Zresztą w Polsce mamy długie tradycje, przecież już Kazimierz Wielki w statutach wiślickich mówił o wolności słowa. W Polsce nie ma... Z jakimiś problemami, bo mieliśmy różne kłopoty podczas naszej zawiłej historii, natomiast radzimy sobie z tym. Ale trzeba jeszcze bardziej bohatersko z tego wyjść. O co chodzi? W ustawie wprowadzono możliwość wniesienia środka zaskarżenia od postanowienia rektora o poleceniu rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcia prowadzenia sprawy. Zażalenie ma być rozpatrywane przez komisję dyscyplinarną przy ministrze właściwym do spraw szkolnictwa wyższego i nauki. Projekt przewiduje również zniesienie możliwości zawieszenia przez rektora nauczyciela akademickiego w pełnieniu obowiązków w toku postępowania wyjaśniającego prowadzonego w jego sprawie. Więc wszystko jasne. O wolności słowa zdecyduje minister, a nie uczelnia, rektor bądź wspólnota akademicka. To jest kolejny przykład centralizacji władzy publicznej w Polsce, łącznie z bezprawnym osłabieniem autonomii uczelni, oraz ingerowanie w sprawy środowiska akademickiego, co jeszcze nigdy nie miało miejsca.

    Ponadto uważam, że wejście w życie projektowanych przepisów niesie ze sobą liczne zagrożenia, które dotyczą m.in. ryzyka wprowadzenia do debat naukowych toczonych na uczelniach wątków ideologicznych oraz narzucania studentom i doktorantom opinii własnych wykładowców akademickich. Wejście w życie niniejszych przepisów w moim przekonaniu wręcz gwarantuje możliwość przeniesienia na uczelnie emocjonalnych sporów prowadzonych w stylu nieakademickim oraz wykorzystania uczelni do celów politycznych przez każdą ze stron, a przede wszystkim przez ludzi głoszących poglądy skrajne, bo tacy najbardziej pchają się na uczelnie.

    Kiedy przyjrzymy się opiniom środowisk akademickich, to wyraźnie zobaczymy, że obawiają się one sytuacji, w której proponowana zmiana ustawy (Dzwonek) zostanie odczytana jako zachęta do prezentowania podczas zajęć, zwłaszcza wykładów, zagadnień w żaden sposób niezwiązanych z tematyką realizowanego przedmiotu lub do dyskutowania nad tymi zagadnieniami. Uprawianie nauki od zawsze wiązało się z otwartą dyskusją. Jedynym warunkiem tej otwartości było i jeszcze jest używanie argumentów opartych na wynikach rzetelnych badań naukowych, realizowanych zgodnie z właściwą metodologią naukową. Każdy z nas wie, że dyskusja taka przestaje mieć sens, jeżeli zamiast rzeczowych argumentów pojawiają się wątki ideologiczne czy światopoglądowe, będące naturą dysput politycznych lub publicystycznych.

    Niestety mam przekonanie graniczące z pewnością, że po zmianie tej ustawy na uczelnie natychmiast wkroczą antyszczepionkowcy, twórcy teorii spiskowych, aktywiści PiS-u, Konfederacji, działacze różnego rodzaju dziwnej maści, pseudonaukowcy od komisji smoleńskiej i zacznie się niszczenie polskiej nauki i życia akademickiego. Wolność słowa i PiS - wolne żarty. Codziennie o godz. 19.30 mamy pokaz, jak wolność słowa traktuje partia rządząca. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia