9. kadencja, 38. posiedzenie, 1. dzień (29-09-2021)

12. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1503 i 1602).

Poseł Maciej Konieczny:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Drugi raz już rozmawiamy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. 2 tygodnie mówiłem o tym, że te zmiany są potrzebne i Lewica deklaruje chęć dalszej pracy nad ustawą. Mówiłem też o tym, że w kontekście górnictwa trzeba rozpatrywać to w szerszym kontekście regionalnym, że nawet najbardziej szczodre odprawy nie zastąpią nowych miejsc pracy, a transformacja energetyczna musi być sprawiedliwa. Nie może odbywać się kosztem pracowników i pracownic i żadna grupa w jej ramach nie może być pominięta. 2 tygodnie później, mam wrażenie, w żadnej z tych kwestii nie posunęliśmy się do przodu. W samej ustawie znajdują się istotne luki, które podważają uczciwość i sprawiedliwość całego procesu.

    Wczoraj na posiedzeniu komisji z posłanką Urszulą Zielińską i przewodniczącym ZZG kopalni Makoszowy Andrzejem Chwilukiem próbowaliśmy przekonać ministra Sobonia do tego, żeby nie zostawiać na lodzie, nie pomijać, nie zostawiać z niczym grupy ok. 1000 głównie pracownic administracji Spółki Restrukturyzacji Kopalń, które nie skorzystały z poprzedniej tury odpraw, nie mogą skorzystać z tej, a które niebawem mogą stracić pracę. Co usłyszeliśmy od ministra? Że on nie rozumie, o co chodzi, że w ogóle nie ma problemu, że panie na pewno utrzymają pracę, a jak kopalnia zostanie zlikwidowana do końca, to przejdą do innej. Na czym polega kłopot? Na tym, że w samej likwidowanej KWK Makoszowy z 300 zatrudnionych osób niebawem zostanie kilkadziesiąt. Bardzo wiele pracownic administracji ma stracić pracę. Żadnych odpraw, żadnej gwarancji, nic poza słowami ministra Sobonia oczywiście.

    Ale wie pan co, panie ministrze? Pracownice i pracownicy KWK Makoszowy jak nikt inny wiedzą, ile warte są wasze słowa, bo to ich okłamaliście, mówiąc, że kopalnia nie będzie zamykana. To do nich Beata Szydło kierowała w 2015 r. swoje kłamliwe obietnice, które bardzo szybko okazały się nic niewarte. Więc, panie ministrze, niech pan się nie dziwi, że pracownice i pracownicy z Zabrza nie zadowalają się waszymi obietnicami i żądają konkretnych gwarancji. To jeszcze da się naprawić.

    Pracownice administracji z SRK to zresztą nie jest jedyna grupa pomijana w całym procesie transformacji. Żeby to zobaczyć, musimy jednak wyjść poza sam przedmiot ustawy, która dotyczy wyłącznie podmiotów kontrolowanych przez Skarb Państwa. Nie dotyczy więc pracowników podmiotów prywatnych. Jest to oczywiste nierówne traktowanie pracowników w zakresie przysługujących im świadczeń przedemerytalnych i kolejna wyrwa w systemie. Kolejny podział pracowników na lepszych i gorszych, tym razem ze względu na strukturę właścicielską firmy. Kolejny raz rządowi drzewa zasłaniają las. Zamiast patrzeć na proces transformacji jako całość, wrzucacie wyrywkowe, niespójne rozwiązania dotyczące konkretnych spółek, konkretnych grup, konkretnych palących kwestii.

    Mówiąc o odejściu od węgla, nie mówimy wyłącznie o zamykaniu kopalń, o górnikach tracących pracę, ale o ogromnych zmianach gospodarczych i społecznych, głównie na Śląsku. Mówimy o firmach powiązanych z górnictwem, o zniknięciu dużej ilości dobrej jakości miejsc pracy, o konieczności zastąpienia ich nowymi. A tutaj wciąż dramatycznie brakuje rozwiązań.

    Niedawno minister Soboń miał okazję odwiedzić moje rodzinne Łabędy i tamtejszą hutę i mam nadzieję, że ta wizyta dała panu ministrowi do myślenia. Huta Łabędy jest doskonałym przykładem sytuacji, w jakiej polskie hutnictwo i w ogóle wiele zakładów się teraz znajduje. Większość produkcji jest na potrzeby kopalni i ta część będzie musiała odejść niebawem, bo okaże się nieopłacalna, ale jest też nowy dział produkujący nowoczesne rury stalowe. Przeszłość i przyszłość, która może nadejść. Może, ale nie musi, bo to zależy od umiejętnego wsparcia państwa w procesie modernizacji i zmian profilu produkcji. Dlatego też związkowcy hutniczy z Węglokoksu oczekują od pana ministra konkretnych planów rozwoju ich przemysłu i środków przeznaczonych na ten cel. Trwa akcja protestacyjna, która zostanie zawieszona dopiero po osiągnięciu porozumienia.

    Korzystając z okazji, przypomnę panu ministrowi, że termin na odpowiedź ma pan do 4 października, to już jest najbliższy poniedziałek. A nie mówimy jedynie o hutnictwie, mówimy o całej masie firm, często z ogromnym potencjałem, powiązanych z górnictwem i energetyką opartą na węglu, które będą musiały się przekwalifikować albo upaść. To, czy przetrwają, czy odnajdą się w świecie nowego zielonego przemysłu, to zależy od polityki państwa i skali wsparcia. Skala wyzwań jest ogromna. Od tego, jak sobie z nimi poradzimy, będzie zależało, jak Polska i Śląsk będą funkcjonowały, czy będą w awangardzie nowej zielonej rewolucji czy w jej ogonie. Potrzebujemy odważnych rozwiązań. Sam najchętniej rozmawiałbym tutaj o ambitnych rozwiązaniach, jak np. powszechna gwarancja zatrudnienia realizowana w oparciu o samorządy i współpracujące z nimi spółdzielnie. Ale na tym etapie jest chyba dość jasne, że takie numery to niestety nie z wami.

    Panie Ministrze! Pracownice kopalnianej administracji ze Spółki Restrukturyzacji Kopalń zasługują na takie same traktowanie jak pozostali, a hutnicy czekają na pana odpowiedź. (Dzwonek) To naprawdę nie są wygórowane oczekiwania.


Przebieg posiedzenia