9. kadencja, 38. posiedzenie, 3. dzień (01-10-2021)
32. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1569).
Poseł Anita Kucharska-Dziedzic:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rządowe przedłożenie ma być odpowiedzią na dramatyczny brak lekarzy w polskim systemie ochrony zdrowia, czyli na brak elementarnego bezpieczeństwa polskich pacjentów. Już wiemy, że ta sytuacja przekłada się na utratę zdrowia i życia obywateli. Mamy dane liczone zgonami i dramatami ludzkimi.
Pierwsza kategoria danych to zgony nadmiarowe, a tych w ciągu ostatniego roku w Polsce było ok. 130 tys. Oczywiście mamy pandemię, ale COVID jako taki odpowiada za ok. 73 tys. zgonów. Pozostałe są wynikiem paraliżu systemu ochrony zdrowia spowodowanego COVID-em, ale w części pewnie także brakami kadrowymi. Liczba zgonów na SOR w Polsce w ciągu ostatnich 5 lat wzrosła niemal trzykrotnie.
Moglibyśmy mieć i drugą kategorię danych, dane dotyczące liczby lekarzy, ale tutaj nikt nie potrafi podać w pełni weryfikowalnej liczby. OECD pokazała niedawno dane dotyczące liczby lekarzy i pielęgniarek na 1 tys. mieszkańców w krajach członkowskich. I tak lekarzy mamy niespełna 2,4 na 1 tys. osób, najmniej spośród ujętych tam krajów UE, a więcej tylko od Turcji i Kolumbii. Pielęgniarek mamy 5,1 na 1 tys. mieszkańców, co również klasyfikuje Polskę na szarym końcu, tylko przed Turcją, Kolumbią, Meksykiem, Łotwą i Izraelem. Według danych OECD Polska ma nieco ponad 90 tys. lekarzy, z kolei według danych Naczelnej Izby Lekarskiej mamy w Polsce ponad 140 tys. lekarzy wykonujących zawód, nie licząc dentystów. Gdyby przyjąć tę liczbę do przeliczeń, można by powiedzieć, że mamy ok. 3,7 lekarza na 1 tys. mieszkańców, czyli zasadniczo jest lepiej. Gdzie jest zatem poukrywane te 50 tys. lekarzy?
Część to efekt braku rzetelnego raportowania do wojewodów przez placówki służby zdrowia. Ponadto Naczelna Izba Lekarska być może zawyża swoje dane, bo część lekarzy, np. emeryci, aktywnie zawodu już nie wykonuje.
(Poseł Anna Kwiecień: Jest dokładnie odwrotnie.)
Czy planowana w Polskim Ładzie podwyżka składki zdrowotnej dla wielu przedsiębiorców rozwiąże ten problem? Według planów rządu do 2027 r. Polska ma dojść do 7% PKB wydawanych na ochronę zdrowia. Według Lewicy to za mało, a droga dochodzenia do tego poziomu jest zbyt długa. Problemu ludzkiego to nie rozwiąże. Czego potrzebujemy? Potrzebujemy ludzi wykształconych, albo w Polsce, albo gdzie indziej...
(Poseł Anna Kwiecień: Ale odkrycie.)
...którzy się u nas osiedlą i będą leczyć polskich pacjentów. I potrzebujemy natychmiast zatrzymać wyjazdy lekarzy za granicę. Lekarzy rezydentów i lekarzy, którzy nie mają możliwości poszerzania kwalifikacji, nie chcieliście państwo słuchać. Dane Komisji Europejskiej pokazują, że w okresie od 2005 r. do 2019 r. 9671 razy kwalifikacje zawodowe zdobyte w Rzeczypospolitej Polskiej uznano w krajach należących do UE oraz Norwegii, co stanowi w stosunku do 2015 r. ok. 63-procentowy wzrost. Średniorocznie to 886 wykształconych w Polsce absolwentów kierunku lekarskiego. 27,2% badanych lekarzy zadeklarowało, że aktualnie rozważa możliwość emigracji. Rezydenci częściej deklarują plan migracyjny w porównaniu z lekarzami specjalistami. Czyli ucieka nam z systemu lekarska młodzież i na ten problem projekt nie przynosi odpowiedzi.
Ale chcecie państwo więcej kształcić. Od roku akademickiego 2014/2015 do roku akademickiego 2020/2021 limit miejsc na uczelniach medycznych zwiększył się z 6784 do 9698, tj. o 2914 miejsc. Macie zamiar rozszerzyć krąg uczelni uprawnionych do wnioskowania o uzyskanie pozwolenia na utworzenie studiów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym. Zwiększenie liczby uczelni, które będą mogły ubiegać się o pozwolenie na prowadzenie tych studiów po spełnieniu wszystkich warunków wynikających z rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego, jest według KKP Lewicy obarczone wysokim ryzykiem obniżenia jakości kształcenia. Nie przybędzie nam przecież nauczycieli akademickich z racji wprowadzenia tych ułatwień. Połączone Komisje: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Zdrowia powinny rzetelnie nad tym pomysłem pracować.
Drugi państwa pomysł to ułatwienia kredytowe i zróżnicowanie okresu przysługiwania świadczeń dla studentów w zależności od czasu trwania studiów, a także doprecyzowanie sposobu ustalania tego okresu. Myślenie o ułatwieniach dla studentów i młodych lekarzy, którym umorzy się kredyty studenckie pod warunkiem świadczenia pracy w polskiej ochronie zdrowia, z punktu widzenia ekonomicznego i ludzkiego jest dobre. W lipcu złożyłam interpelację w tej sprawie. Nie otrzymałam słowa odpowiedzi, ale rozumiem, że ten projekt jest tą odpowiedzią. Uatrakcyjnienie systemu kredytów studenckich i zwiększenie dostępności tego produktu dla studentów i doktorantów - tak, obniżenie jakości kształcenia - nie. Analogiczne prace powinny się toczyć w przypadku pielęgniarek i pozostałych (Dzwonek) zawodów medycznych. Nie tylko lekarzami polski system ochrony zdrowia stoi. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia