9. kadencja, 38. posiedzenie, 3. dzień (01-10-2021)

32. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1569).

Poseł Dariusz Klimczak:

    Dziękuję.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta ustawa to klasyczny przykład indolencji PiS-u w sprawie naprawy systemu ochrony zdrowia. Nawet, jeżeli diagnoza jest słuszna, to leczenie fatalne. Według Naczelnej Izby Lekarskiej w Polsce brakuje ok. 60 tys. lekarzy. I co robi rząd? Podczas tegorocznego wiosennego naboru na specjalizacje lekarskie minister przewidział 11, 13 miejsc więcej w stosunku do okresu poprzedniego. Wychodzi na to, że jeżeli nawet wszyscy ci lekarze skończą tę specjalizację, to w województwie nie będzie nawet jednego lekarza więcej. Czy tak postępuje państwo w dobie kryzysu pandemicznego? Czy tak postępuje państwo w czasie, kiedy mamy ogromny niedobór lekarzy? Czy tak postępuje państwo, które nerwowo próbuje ściągać lekarzy z zagranicy, nawet tych nieznających języka?

    Podobnie jest przy naborach na studia medyczne. Ten już zakończony rok akademicki 2020/2021 można podobnie scharakteryzować jak nabory na specjalizację. Jedynie 139 nowych studentów medycyny w sytuacji, kiedy już było wiadomo, że jest pandemia, kiedy brakowało lekarzy, kiedy brakowało ratowników medycznych. Jeżeli to przeliczymy na województwa, to okaże się, że na poszczególne województwa przypada ich kilku więcej. Ale jest drugi problem. Limity przyjęć na studia lekarskie określone przez Ministerstwo Zdrowia nie są obecnie pokryte, jeśli chodzi o kandydatów. Szacuje się, że ok. 2 tys. miejsc w każdym roku akademickim nie jest obsadzonych, co jest spowodowane m.in. faktem, że część z tych studiów jest płatna.

    Obecna liczba uczelni medycznych w Polsce jest dosyć duża, ale ich potencjał jest niewykorzystany. I tutaj jest zadanie dla rządu, dla jednego i drugiego ministerstwa. W tej sytuacji rząd, zamiast naprawić błąd systemowy, o którym świadczy poprzednio przytoczona liczba, brnie dalej i chce, żeby także kolejne uczelnie, tym razem zawodowe, mogły kształcić medyków. Przecież już teraz uczelnie niemedyczne mogą kształcić lekarzy, wymogi są zminimalizowane. Pytanie: Czy dalsze ich łagodzenie jest pożądane i czy idziemy w dobrym kierunku? Konsekwencje obniżania standardów kształcenia lekarzy poniosą przecież pacjenci. Poza tym dzisiaj nie jest problemem prawo, które uniemożliwia otwarcie nowego kierunku lekarskiego na studiach, lecz fakt, że piekielnie trudno jest to zrobić przez jakąkolwiek inną uczelnię niż wyspecjalizowany uniwersytet medyczny. Wspomniane wyżej problemy to np. podpisywanie umów ze szpitalami, w których działają kliniki na bazie oddziałów szpitalnych. Chodzi o szpitale nie uniwersyteckie, a np. wojewódzkie, gdzie studenci mogą zdobywać właśnie praktyczne umiejętności i wiedzę. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, aby więcej uczelni mogło kształcić lekarzy, ale konieczne jest utrzymanie wysokich standardów studiów medycznych. Obawiam się, że zmiana proponowana przez rząd tego nie gwarantuje, a cała koncepcja nie przyniesie oczekiwanych wyników w postaci większej liczby lekarzy.

    Kredyty studenckie na studia medyczne. Powiem szczerze, że już dawno nie widziałem takiego potworka legislacyjnego. Obwarowania w celu uzyskania kredytu z możliwością jego umorzenia są zbyt skomplikowane i jest ich zbyt wiele, a pochopne podpisanie takiego kredytu może wiązać się z ogromnymi kłopotami w przyszłości. Jeżeli absolwent szkoły średniej podpisze taki cyrograf, a jego plany zmienią się za kilka lat, może mieć piekielne kłopoty. Owszem, kredyt może być pomocny ale w skrajnych przypadkach może zamienić się w niewolniczy kontrakt na kilkanaście lat. Uważam, że z powodu licznych błędów w proponowanym projekcie liczba zainteresowanych skorzystaniem z tej formy wsparcia będzie niewielka.

    Dzisiaj potrzeba nam prostego, przejrzystego, powszechnego systemu wsparcia dla każdego, kto wybiera się na studia medyczne, lecz go na to nie stać. Po drugie, nie wolno łączyć kwestii umorzenia kredytu z wyborem specjalizacji jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Przeciwnie, powinien istnieć osoby system wsparcia lekarzy, którzy decydują się na określoną specjalizację.

    Nasza, PSL-u propozycja jest bardzo prosta: trzeba wspierać specjalnymi stypendiami tzw. specjalizacje niszowe i priorytetowe, w tym przypadku można to uzależnić od pozostania w kraju takiego specjalisty, ale także inaczej określić trzeba przepis art. 103d ust. 1 pkt 1. Wykładnia prawna tego przepisu może doprowadzić do wniosku, że wymóg udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych odnosi się wyłącznie do podmiotu (Dzwonek) wykonującego działalność leczniczą i nie dotyczy praktyki zawodowej.

    Już kończę, panie marszałku, ostatnie zdanie.

    Szanowni Państwo! Emigrację lekarzy można ograniczyć, wprowadzając przede wszystkim rozwiązania poprawiające warunki pracy lekarzy, nie tylko w aspekcie finansowym, ale też organizacyjnym, oraz ułatwiające im podnoszenie kwalifikacji i rozwój zawodowy. To jest dzisiaj główny problem w polskim systemie ochrony zdrowia pod względem kryzysu kadr medycznych. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Poseł Anna Kwiecień: Panie pośle, nie zna pan obowiązującego prawa, bo to, o czym pan mówił, już funkcjonuje.)


Przebieg posiedzenia