9. kadencja, 39. posiedzenie, 1. dzień (13-10-2021)

Oświadczenia.

Poseł Magdalena Filiks (tekst niewygłoszony):

    Szanowny Panie Premierze! Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zawiera katalog praw każdej osoby przebywającej na terytorium Polski. W art. 57 zagwarantowaliśmy każdemu wolność organizacji i uczestnictwa w zgromadzeniach publicznych, a w art. 32 zapewniliśmy, że wszyscy, niezależnie od poglądów politycznych, są równi wobec prawa, a władza publiczna musi traktować wszystkich w taki sam sposób.

    Wydarzenia, do których doszło między innymi w dniu 10 października 2021 r., pokazują, że w rzeczywistości polskie władze i organy ścigania stosują powyższe zasady w sposób wybiórczy. Gdy w godzinach porannych na Krakowskim Przedmieściu aktywiści zorganizowali happening, który został legalnie zarejestrowany w urzędzie miasta jako zgromadzenie publiczne, Policja użyła znacznych sił, aby ten happening się nie odbył, a wszyscy, którzy chcieli wziąć udział w tym legalnym zgromadzeniu, nie mieli takiej możliwości. Czy powodem takiego działania był fakt, że happening dotyczył działania władzy, a w szczególności wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego? Wolnością obywatelską chronioną w konstytucji w art. 54 jest wolność wyrażania poglądów oraz rozpowszechniania informacji, władza nie może kneblować ust obywatelom, gdy wyrażają poglądy czy zadają pytania, które nie są po jej myśli.

    Organa ścigania jednak nie skupiły się tylko na niedopuszczeniu do legalnego zgromadzenia aktywistów, ale wręcz doszło do ich zatrzymania. Niektórzy z nich spędzili w areszcie 35 godzin, a następnie na mocy decyzji prokuratury rejonowej, niewątpliwie nacechowanej politycznie, jeden z aktywistów otrzymał dozór policyjny i zakaz zbliżania się do placu, na którym wcześniej zarejestrował legalne zgromadzenie publiczne. Wśród zarzucanych mu naruszeń prawa znalazło się między innymi naruszenie miru domowego, które dotyczy wejścia na ogólnodostępny plac Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Takie działania przywodzą na myśl wprost praktyki z czasów słusznie minionych, gdy Służba Bezpieczeństwa wraz z Milicją Obywatelską dręczyli obywateli demonstrujących przeciwko władzy.

    Wydarzenia z Warszawy nie są czymś odosobnionym. Do jeszcze bardziej kuriozalnej sytuacji doszło w Krakowie. W czasie demonstracji pod biurem regionalnym pańskiej partii, Prawa i Sprawiedliwości, zebrały się matki z dziećmi, by wyrazić solidarność z matkami i dziećmi, które utknęły na granicy Polski z Białorusią. W czasie tego zgromadzenia dzieci w wieku od 3 do 7 lat za pomocą kredy wykonały kilka rysunków i napisów na chodniku. Żaden z nich nie był obraźliwy, żaden z nich nie naruszał dobrych obyczajów. Jednak funkcjonariusze Policji zdecydowali się i tym razem przerwać zgromadzenie i happening, jaki w jego trakcie się odbył. Małym dzieciom odebrano kredę i zakazano chodzenia po namalowanych rysunkach i napisach, by jak to powiedział jeden z funkcjonariuszy, nie niszczyć dowodów. Wezwano nawet wyspecjalizowanego kryminalistyka, który miał dokonać oceny rysunków i napisów. Przebieg tych wydarzeń wydaje się absurdalny i wyssany z palca, niestety jest prawdziwy. Policjantów nie przekonało nawet wyjaśnienie jednego z 3-latków, który tłumaczył, że to kreda, która pod wpływem deszczu się zmywa. Sprawa zakończyła się wysłaniem wezwań na przesłuchanie dla matek zebranych tego dnia na proteście, brakowało tylko postawienia równie absurdalnych zarzutów jak w Warszawie.

    Czy tak powinna działać polska Policja i prokuratura, do których zaufanie powinni mieć wszyscy obywatele? To pytanie retoryczne, na które wszyscy znają odpowiedź.

    Policja prezentuje jednak zgoła odmienną postawę wobec aktywistów działających na rzecz partii rządzącej. Najlepszym przykładem tego po raz kolejny są wydarzenia z centrum Warszawy. Gdy 10 października 2021 r. o godz. 18 rozpoczynało się zgromadzenie obywatelek i obywateli w sprawie pozostania Polski w strukturach Unii Europejskiej i zatrzymania polexitu, w pobliżu aktywiści zebrani wokół pana Bąkiewicza uruchomili nagłośnienie, którego celem nie było wyrażenie poglądów i opinii, ale puszczanie muzyki celem zakłócenia legalnie zgłoszonego zgromadzenia. Co więcej, pan Bąkiewicz i jego współpracownicy prowadzili swoje działania nie w miejscu, w którym zgłosili swoje zgromadzenie, tylko kilkaset metrów od niego. Czy Policja podjęła odpowiednie działania? Czy przerwała nielegalne zgromadzenie, a może zatrzymała pana Bąkiewicza? Nic z powyższego się nie wydarzyło. Jedyne działania, jakie podjęła Policja, to ustawienie kordonu wokół nagłośnienia służącego do zagłuszania legalnego zgromadzenia. Czy to ma oznaczać, że Policja zaangażowała się w bieżące wydarzenia polityczne? Czy jej polityczny nadzór w postaci ministra Kamińskiego wprost wymusza podejmowanie określonych działań i niepodejmowanie ich, jeśli jest to zgodne z jego poglądami?

    Czy tak powinna zachować się służba, która w swoim działaniu ma strzec konstytucji i porządku prawnego w Polsce? Czy pan premier popiera takie działania organów ścigania? Czy pan premier podejmie działania wobec ministrów swojego rządu, aby oni wyciągnęli stosowne konsekwencje wobec podległych służb i instytucji? Czy uczuli pan ministrów swojego rządu na to, by przestrzegali zasad wynikających z konstytucji i doprowadzili do tego, by również miało to miejsce w podległych im instytucjach?


Przebieg posiedzenia