9. kadencja, 4. posiedzenie, 2. dzień (23-01-2020)
11. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020 (druki nr 113, 113-A i 174).
Poseł Arkadiusz Marchewka:
Szanowny Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Szanowni Państwo! Na samym początku należałoby powiedzieć: nie wierzcie w bajki o tym, że ten budżet jest zrównoważony. Prawda jest taka, że zaplanowane przez rząd wydatki będą wyższe niż wpływy do państwowej kasy. W rzeczywistości ponad 20 mld zł - m.in. na dodatkowe świadczenia emerytalne - zostało wypchniętych poza budżet, m.in. do Funduszu Solidarnościowego, który na tzw. - w cudzysłowie - trzynastą emeryturę i tak będzie musiał zaciągnąć pożyczkę. Do tego przerzucacie na samorządy wydatki związane z oświatą czy służbą zdrowia - w sumie jest to ok. 15 mld zł. Oznacza to, że rząd przyjmuje regulacje, w przypadku których nie zapewnia samorządom finansowania. W sumie można powiedzieć, że wszystkie te wydatki, czyli ok. 35 mld zł, zostały wypchnięte poza budżet. Gdyby te wydatki zostały w nim zapisane, mięlibyśmy znaczący deficyt i nie byłoby mowy o zrównoważonym budżecie.
Największym grzechem przy tworzeniu planu finansowego na przyszły rok jest wykorzystywanie jednorazowych dochodów, które nie powtórzą się już w przyszłości, do finansowania stałych wydatków. Wymieńmy je: opłata przekształceniowa - 17 mld zł do budżetu, sprzedaż zezwoleń na emisję CO2 - 7,5 mld zł, sprzedaż częstotliwości dla sieci piątej generacji - 5 mld zł, dochody z tzw. suwaka OFE - ponad 3 mld zł, wypłata zysków Narodowego Banku Polskiego - 7 mld zł. W sumie wydatki o wysokości ok. 40 mld zł zostały pokryte jednorazowymi dochodami, które już w przyszłości nie się powtórzą. Czy tak ma wyglądać odpowiedzialne zarządzanie finansami państwa? Wszyscy wiemy, że w przyszłym roku te dochody się nie powtórzą. Uważam, że jest to nieodpowiedzialne.
Przejdźmy do konkretów i popatrzmy na propozycje zawarte w tzw. ustawie okołobudżetowej. Jest kilka kwestii, które wywołują kontrowersje.
Darmowe leki dla osób starszych powyżej 75. roku życia - to było hasło, z którym w 2015 r. PiS szedł do wyborów. Wtedy obiecywano, że dla starszych ludzi wszystkie leki będą darmowe, potem okazało się, że będą to tylko wybrane leki i zabezpieczono małą ilość środków finansowych w budżecie państwa. Projekt ustawy okołobudżetowej przewiduje, że rząd z budżetu nie przeznaczy już ani grosza na leki dla osób starszych, ale przeniesie obowiązek finansowania tego programu i wszystkie wydatki z nim związane na Narodowy Fundusz Zdrowia. Plan finansowy NFZ na 2020 r. - uchwalony jeszcze we wrześniu ubiegłego roku - w ogóle tego nie przewiduje. 800 mln zł - tyle ma to kosztować. Jest to w sumie 10% wszystkich wydatków, które NFZ zaplanował na refundację leków kupowanych przez chorych w aptekach.
Niedofinansowane i zamykane oddziały, kolejki na SOR-ach, kolejki do specjalistów, problemy z refundacją leków - taka dziś jest rzeczywistość niedofinansowanej służby zdrowia. Teraz do tej listy będzie można dopisać darmowe leki dla osób powyżej 75. roku życia, których pewnie nie dostaną, bo może zabraknąć na to pieniędzy, skoro NFZ nie ma już wystarczającej kwoty na realizację podstawowych potrzeb opieki zdrowotnej.
Druga sprawa, która również wywołuje kontrowersje, to finansowanie uczelni wyższych obligacjami, na co rząd chce przeznaczyć ponad 1 mld zł. To jest też dość dziwne finansowanie, dlatego że można powiedzieć, że ten 1 mld zł można dopisać do kolejnych wydatków wypchniętych poza budżet. A więc gdybyśmy to dodali do wszystkich wydatków, które zostały wyprowadzone wprost z budżetu, to deficyt byłby jeszcze większy. Na to się również zgodzić nie możemy.
Trzecia kwestia dotyczy wpłat, które uiszczają kierowcy na Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców. Przy rejestracji pojazdu, zakupie ubezpieczenia OC czy wizycie w stacji kontroli pojazdów kierowcy wnoszą specjalną opłatę na CEPiK. Z tych pieniędzy miała być finansowana budowa, modernizacja i utrzymanie tego systemu, który odgrywa ważną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa kierowców czy też bezpieczeństwa drogowego. Przez 4 lata obecny rząd nie poradził sobie z realizacją, usprawnieniem tego systemu. Dalej on nie działa tak, jak powinien działać. Nadal nie można sprawdzić w bezpłatnej usłudze internetowej Historia Pojazdu, czy interesujący nas pojazd nie został już zajęty przez komornika lub zastawiony przez bank. Pracodawcy dalej czekają na możliwość sprawdzenia, czy ich pracownicy mają odpowiednie uprawnienia do kierowania samochodami.
Skoro rząd nie poradził sobie ze stworzeniem systemu, a kierowcy zapłacili te pieniądze, to zostaną one wydane na co innego, niezgodnie oczywiście z tym przeznaczeniem. Tym razem rząd wymyślił, że kierowcy będą finansować system doprowadzania Internetu do szkół. Te pieniądze miały być przeznaczone na coś zupełnie innego, a zarządzanie Ogólnopolską Siecią Edukacyjną miało być zagwarantowane w budżecie państwa i o tym mówiono już 1,5 roku temu, kiedy tamta ustawa była przyjmowana. Dziś próbuje się skoczyć na pieniądze kierowców i pokryć z tych pieniędzy zupełnie inne potrzeby, które kierowców bezpośrednio nie dotyczą. Innymi słowy, teraz budżet oczywiście może zaoszczędzić czy rząd może zaoszczędzić na wykonaniu swojego ustawowego obowiązku zapewnienia szkołom bezpłatnego Internetu i rozwoju ewidencji państwowych, wykorzystując na ten cel pieniądze ściągnięte od kierowców. To łącznie w sumie prawie 280 mln zł. Te pieniądze powinny być również przeznaczone na co innego.
Dlatego w imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej składam na ręce pana marszałka dziewięć poprawek, które dotyczą m.in. wykreślenia tych punktów, o których wspomniałem. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia