9. kadencja, 40. posiedzenie, 1. dzień (28-10-2021)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1504 i 1680).
Poseł Michał Gramatyka:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Otóż da się jeździć pięćdziesiątką po mieście i da się jeździć tak, żeby nie mieć nic przeciwko strefom z ograniczeniem do 30 km/h. I to nie jest nic nienormalnego, zaręczam.
(Poseł Dobromir Sośnierz: Podaj blachy, sprawdzę, czy tak jest.)
Natomiast ta ustawa to przykład bardzo złego prawa, które jest stanowione w bardzo szczytnym celu, przynajmniej w mojej ocenie. Każdy z nas widzi patologię na polskich drogach, każdy z nas, chyba bez wyjątku, uważa, że pijani kierowcy to zabójcy, ogromna większość z nas bez względu na barwy partyjne uważa, że należy zrobić wszystko, żeby ograniczyć pole dla piratów drogowych, w tym mądrze i zgodnie z zasadami kryminologii podnosić wysokość mandatów drogowych, ale ta ustawa to głównie podwyższenie wysokości grzywien.
Nie jest to jedyny minus takiego myślenia o prawie. W tym projekcie, mam wrażenie, w ogóle nie widać wychowawczego charakteru kary, wychowawczego aspektu kary. Wysokość grzywny w myśl tych przepisów jest kompletnie oderwana do sytuacji majątkowej osoby, która tę grzywnę płaci. Zupełnie inaczej jest w prawie karnym. Tam sąd ma obowiązek uzależniać wysokość grzywny od sytuacji majątkowej osoby, na którą tę grzywnę nakłada. W tej ustawie miesza się ze sobą dwa systemy, które z samej swojej istoty i z samej zasady powinny pozostać niemieszalne: system przestępstw i system wykroczeń. W myśl tego prawa może się zdarzyć, że grzywna wymierzona za wykroczenie na mocy tych przepisów będzie wyższa niż kara wymierzona przez sąd karny za przestępstwo. Tak nie powinno wyglądać prawo w Polsce.
Ciekawym przykładem jest wprowadzony jedną z ostatnich poprawek obowiązek denuncjacji. Grzywna do 30 tys. zł grozi za niewskazanie kierującego pojazdem na podstawie zdjęcia z fotoradaru, a przecież jeszcze niedawno Trybunał Konstytucyjny sprawdzał, czy taki obowiązek w ogóle jest zgodny z ustawą zasadniczą, z konstytucją. W orzeczeniu podkreślał wagę współmierności kary do wagi tego wykroczenia. Dzisiaj, po 4 latach od wydania tamtego orzeczenia, górny wymiar tej konkretnej kary ma wzrosnąć sześciokrotnie.
Na te i na inne mankamenty ustawy w swoim wystąpieniu zwracał uwagę rzecznik praw obywatelskich. Zwracają na to uwagę także prawnicy, wszyscy ci, którzy potrafią odróżnić prawo, nawet to najsurowsze, od zjawiska zwanego penalnym populizmem, czyli od szermowania wysokością kar. Proszę nie wierzyć w to, że najwyższe kary w jakikolwiek sposób wpływają na przestępstwa, na wykroczenia, na częstotliwość popełniania tych czynów. Nauka pokazuje coś zupełnie innego.
Oczywiście bardzo się cieszę, że w drodze prac legislacyjnych (Dzwonek) wyeliminowano kilka bardzo kontrowersyjnych przepisów, np. odnośnie do otwarcia definicji wykroczenia - zrobiono to zresztą w oparciu o jedną z naszych poprawek - ale w dalszym ciągu nie jest to prawo, za którym mógłbym z czystym sumieniem zgłosować. Składamy poprawkę, w ramach której przynajmniej tę najwyższą grzywnę, tę 30-tysięczną, uzależnimy od przeciętnego wynagrodzenia. Mamy wrażenie, że to będzie przynajmniej jakiś element zachowania umiaru, jeśli chodzi o te gigantycznie wysokie kary. Bardzo dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia