9. kadencja, 40. posiedzenie, 1. dzień (28-10-2021)

11. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1607).

Poseł Anna Maria Żukowska:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kiedy przeczytałam ten straszny, homofobiczny bubel prawny, przesycony mową nienawiści, hymn ludzi smutnych, ludzi złych i ludzi okrutnych, przygotowałam dziś swoje wystąpienie, opierając się na art. 54 konstytucji - zasadzie wolności poglądów, jak i art. 57 - zasadzie wolności zgromadzeń. Potem pomyślałam: Matko, jakie to jest głupie, że ktoś uważa, że dziecko może zostać bi lub homo w każdym papierniku czy w świetlicy pod wpływem ujrzenia takiego oto opakowania flamastrów. Potem przypomniałam sobie moje jedyne osobiste spotkanie z panią Kają Godek. Przed programem w jednej ze stacji telewizyjnych podeszłam do niej się przywitać i, jak to jest przyjęte w naszej kulturze, wyciągnęłam do niej rękę na powitanie. Pani Kaja wówczas odparła, że ręki mi nie poda.

    Zastanawiam się do dziś, jak bardzo mocno trzeba nienawidzić drugiego człowieka i jak bardzo mocno trzeba być przesyconym złymi emocjami, jak trzeba gardzić, żeby nie podać komuś ręki. I owszem, pani Kaja to przyznała, że nie ma do mnie żadnego szacunku. Mnie i milionom ludzi w Polsce pani Godek tym projektem pluje centralnie w twarz i robi to z nieukrywaną satysfakcją. Nienawidzi nas i to aż eksploduje z tej, pożal się Boże, niby-ustawy.

    Ja jestem osobą, przeciwko której wymierza pani ten projekt. Ja jestem osobą, której pani chce nakazać śmierć publiczną. Której nie chce pani oglądać na ulicach, a która - być może ku pani obrzydzeniu i niedowierzaniu - została wybrana przez Polki i Polaków, by zgodnie z konstytucją reprezentować cały naród i zasiadać tutaj, w Sejmie.

    Jestem Polką. Jestem matką. Jestem osobą nieheteronormatywną. Taka jestem i się nie zmienię. O Jezu, o Jezu, panie pośle, tacy jesteśmy. I to, jacy jesteśmy, jaką mamy tożsamość czy orientację, nie jest spowodowane łopotem tęczowych flag czy oglądaniem w dzieciństwie bajek o kucykach Pony. Mamy tak samo czerwoną krew jak osoby hetero. Nie oddychamy przez skrzela, tylko tak jak wszyscy tu zgromadzeni mamy płuca. Nasze dzieci chodzą do tych samych szkół, jemy w stołówce z tych samych talerzy i robimy zakupy w tym samym warzywniaku.

    (Poseł Janusz Kowalski: Ale zostawcie dzieci w spokoju.)

    Zapadamy na te same choroby, panie pośle. Leczymy się w tych samych szpitalach. I wie pan co, być może na cmentarzu będziemy leżeli obok siebie w mogiłach sąsiednich.

    Idziemy przez życie właściwie tak samo jak wszyscy, jak wszyscy ludzie hetero. Zakochujemy się, uprawiamy seks, miewamy dzieci. Słowem, jesteśmy ludźmi. Jesteśmy ludźmi. Jest tylko taka różnica między wami, drodzy dobrzy ludzie hetero, że wy macie prawo do usankcjonowania swojego związku w świetle prawa, my nie.

    (Poseł Janusz Kowalski: Bardzo dobrze.)

    Wy możecie rozliczać się z podatku wspólnie z małżonkiem, my nie. Wy nie musicie pozywać przed sąd swoich rodziców ani wydawać z własnej kieszeni grubych pieniędzy na operację, która pozwoli wam żyć społecznie jako ta płeć, którą zawsze posiadaliście, a kiedy inną przypisali wam lekarze po urodzeniu, czasem wcześniej obcinając to i owo, co według ich uznania nie pasowało. Wy możecie dowiadywać się o zdrowie żony lub męża w szpitalu, my nie. My musimy wszędzie latać ze świstkiem od notariusza. Wy możecie ustawowo, a więc bez konieczności zapłacenia zachowku innym spadkobiercom dziedziczyć po zmarłym współmałżonku - my nie.

    Kiedy nasze dziecko... tak: geje, lesbijki, osoby transpłciowe miewają dzieci. No więc kiedy nasze dziecko straci jedno z nas, jedno z rodziców, to państwo polskie nie wypłaci mu renty po zmarłym rodzicu. To są zwykłe, codzienne, ludzkie sprawy. Sprawy, które już dawno powinny być uregulowane w Polsce. Mamy prawo tego się domagać jako osoby obywatelskie naszego kraju. Kraju, który kochamy, a który rani nas boleśnie każdego dnia, a już szczególnie tego dnia, w którym w Sejmie stoi dla nas tak obelżywy, antyludzki, bezczelny projekt pani Kai Godek. Chcielibyśmy, żeby nasz kraj kochał nas tak samo jak my jego.

    (Poseł Piotr Kaleta: Ale wy też kochajcie kraj.)

    Chcielibyśmy być z Polski dumni, żyć w niej spokojnie i szczęśliwie. Służyć ojczyźnie swoją pracą, talentami, wiedzą, pomagać Polsce się rozwijać. Chcielibyśmy, żeby mogły tu bezpiecznie wychowywać się nasze dzieci. Żeby nie grzmiały im codziennie z telewizora propagandowe agitki (Dzwonek) mówiące, że ich rodzice to zboczeńcy z piórkiem w dupie, którzy za moment ich zgwałcą. Póki co patrzymy ze smutkiem, jak łamane są tu praktycznie wszystkie prawa człowieka. Ale to się kiedyś skończy, przeminie jak zły sen, przeminie jak ta ustawa.

    Panie marszałku, wnoszę o jej odrzucenie. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia