9. kadencja, 40. posiedzenie, 1. dzień (28-10-2021)

11. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1607).

Zastępca Przedstawiciela Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Kaja Urszula Godek:

    Dobrze.

    Szanowni Państwo! Kilka uwag w trybie sprostowania.

    Wicemarszałek Ryszard Terlecki:

    Pani nie prostuje, tylko uzupełnia pani wystąpienie swojego poprzednika. Bardzo proszę.

    Zastępca Przedstawiciela Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Kaja Urszula Godek:

    Dobrze. To w trybie uzupełnienia.

    Wszyscy na tej sali, absolutnie wszyscy, i posłowie Lewicy, i posłowie bardziej konserwatywni, mamy świadomość tego, że życie społeczne będzie urządzone na jakichś wartościach. Nie ma czegoś takiego, szanowni państwo, jak pustka aksjologiczna, to po prostu nie istnieje. I my wiemy, że tak długo, jak długo posłowie Lewicy mówią nam, że musi być neutralność światopoglądowa, oni mówią to tylko dlatego, żebyśmy my się ze swoimi wartościami wycofali i żeby oni mieli miejsce na wprowadzanie swoich wartości. To jest dokładnie ta strategia.

    I z tego powodu procedowanie nad projektami obywatelskimi, które mają na celu zagospodarowanie przestrzeni publicznej jakimiś wartościami, wartościami, a nie antywartościami, tak jak to państwo proponują, jest rzeczywiście kluczowe dla funkcjonowania państwa. Dlatego że jeżeli nie ma wartości fundamentalnych, jeżeli one nie są zabezpieczone, jak prawo do życia, prawa rodziny, prawo do własności, do wolności osobistej, to sypie się cała aksjologia i sypie się całe państwo. I potem to, co dzieje się źle w państwie, to już są tylko konsekwencje.

    Państwo, którzy uciekli, żeby tego nie słuchać, bardzo dobrze wiedzą, że trzeba przestrzeń publiczną zagospodarować na jakichś wartościach. Wielokrotnie państwo uderzali w inicjatywy prawicowe i konserwatywne, patriotyczne, były próby delegalizacji stowarzyszeń niepodległościowych, próby delegalizacji manifestacji patriotycznych. Dlaczego? Dlatego że państwo wiedzą, że chcą wprowadzać swoje właśnie antywartości do przestrzeni publicznej, i potrzebują na to miejsca. Tylko że, drodzy państwo, nie ma czegoś takiego jak symetria. To znaczy, wartości nie są równe antywartościom. Dlatego dzisiaj dyskutujemy o projekcie ˝Stop LGBT˝, żeby umożliwić zasiedlenie przestrzeni publicznej prawdziwymi wartościami i żeby przestać kpić z konstytucyjnej zasady ochrony rodziny, kiedy policja ochrania parady LGBT, a gazuje kontrmanifestantów.

    I teraz co państwo robią? Państwo dokonują takiej ekspansji na przestrzeń publiczną, na szkoły, na edukację, na przestrzeń kulturalną, społeczną, polityczną. Dlaczego? Dlatego że państwo na koniec chcą postawić postulat polityczny i państwo doskonale wiedzą, że w momencie kiedy przyzwyczają społeczeństwo do pewnego postulatu, np. do postulatu homoślubów czy homoadopcji, a jednocześnie państwo zhejtują Kościół, zhejtują osoby wierzące, zhejtują wszystko, co reprezentuje jakikolwiek... czy wszystkie środowiska, które bronią jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego, jakichkolwiek zasad, to wtedy państwo będą mogli postawić postulat polityczny, wszyscy już będą wami zmęczeni i powiedzą wam: dobrze, bierzcie sobie, co chcecie, bierzcie sobie te swoje homośluby, bierzcie sobie homoadopcję. W takim momencie np. przestaje w ogóle być ważna zasada kierowania się dobrem dziecka, dlatego że takiej kategorii w ogóle nie ma. We wszystkich manifestach LGBT, we wszystkich wypowiedziach mówi się o prawie do posiadania dziecka. Nie patrzy się na to, że jest coś takiego jak dobro tego dziecka, i że jeżeli jakieś środowisko wykazuje podwyższony odsetek patologii, to te osoby nie powinny dostawać dzieci na wychowanie, nie powinny również pracować z dziećmi, to jest osobna kwestia, ale rzeczywiście powinny mieć ograniczony dostęp do dzieci. I środowisko LGBT jest takim środowiskiem, ono powinno mieć ograniczony dostęp do dzieci (Oklaski), bo tutaj przede wszystkim chodzi o nieletnich.

    Odezwali się eksperci od wolności słowa. Ja już nie policzę, ile razy byłam w sądzie, bo ktoś ze środowiska LGBT mnie pozwał, dokładnie to samo spotyka wolontariuszy fundacji. Byli zdolni nawet do tego, że podawali na Policję naszych wolontariuszy, którzy zbierali pod projektem obywatelskim podpisy, chociaż ustawa o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli mówi, że to jest przestępstwo, że przeszkadzanie w wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej jest przestępstwem. Konkretne sprawy, które były na Policji, gdzie musieliśmy zapewnić pomoc prawną, gdzie musieliśmy daną osobę przeprowadzić przez całą procedurę, bo chłopak zbierał podpisy pod inicjatywą ˝Stop LGBT˝, więc wylądował na Policji. I to jest właśnie realizacja wolności słowa według lewicy.

    Teraz ostatnie pytanie, które tutaj było, które jest bardzo ciekawym pytaniem: Co jeśli dziecko powie, że jest homoseksualistą, co jeśli córka powie, że jest lesbijką, co jeśli syn powie, że jest gejem? Drodzy państwo, przede wszystkim jedna uwaga. To właśnie ruch LGBT dąży do tego, żeby jak najwięcej dzieci to swoim rodzicom wkrótce powiedziało - poprzez tęczowe piątki, poprzez wciąganie dzieci w te ideologie w bardzo różny sposób. Bardzo ważną funkcję tutaj pełnią parady LGBT, ponieważ wtedy wciąga się te dzieciaki w określone środowisko, na początku płacąc im za udział w takich imprezach, potem wciągając, budując sieć kontaktów. I pierwsza rzecz: samobójstwa tych dzieciaków, które mają rozchwianą tożsamość seksualną, rozchwianą tożsamość płciową w takim krytycznym okresie, kiedy człowiek szuka swojej tożsamości, to jest właśnie wina ruchu LGBT. Oni krzyczą o samobójstwach, a z drugiej strony robią wszystko, żeby było ich jak najwięcej. (Oklaski)

    I ostatnia uwaga. Każde dziecko w zdrowej rodzinie, w zdrowej relacji z rodzicem może przyjść i powiedzieć: mamo, tato, odkrywam w sobie skłonności homoseksualne, mam problem z alkoholem, ktoś częstował mnie narkotykami. Mogą się zdarzyć różne rzeczy, które szkodzą rozwojowi dziecka, i na każdą patologię trzeba zareagować. A dzisiaj lewa strona, która nadaje ton debacie w tym obszarze, pewnie pozwoliłaby na terapię dziecka w przypadku nikotynizmu, pozwoliłaby na terapię dziecka w przypadku narkomanii, ale na pewno nie pozwoliłaby na terapię w przypadku skłonności homoseksualnych. Dlatego że poprawność polityczna działa w taki sposób: im więcej homo, tym lepiej, w związku z tym uderzamy do dzieci w krytycznym dla rozwoju wieku. To nie są jakieś bajki, szanowni państwo. W Nowym Jorku przeprowadzano takie badania, że pytano nastolatki, w jaki sposób się identyfikują, i się okazało, że na przestrzeni kilku lat o 60% wzrósł odsetek osób, które się deklarowały jako - właśnie to taka nowomowa - nieheteronormatywne, czyli dziewczyny nie czuły się kobietami, chłopcy nie czuli się mężczyznami. A to wszystko działo się w okresie, kiedy homopropaganda była wszędzie, była w szkołach, była w kulturze, na ulicy, wszędzie. To nie jest bez znaczenia. I tu naprawdę nie chodzi o to, żeby ratować jakąś mniejszość, która jest prześladowana, tylko chodzi o to, żeby formować młodzież, urabiać, żeby prowadzić działania antywychowawcze i w ten sposób jej zagrozić. Ale homolobby w ogóle nie interesuje, co się potem dzieje z tymi dzieciakami. Chodzi o to, żeby te dzieciaki zostały zaprzęgnięte do określonego celu politycznego. I to jest obrzydliwe. To jest coś, czym należy się zawsze brzydzić, i każdy powinien się tym brzydzić. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia