9. kadencja, 40. posiedzenie, 2. dzień (29-10-2021)
Oświadczenia.
Poseł Teresa Hałas:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Listopad to miesiąc, w którym Polska odzyskała niepodległość. To miesiąc zadumy i pamięci, miesiąc wszystkich świętych i wszystkich zmarłych. Tamten dzień, 1 listopada 1918 r. we Lwowie to czas bolesnych wyzwań i tylko historia w ciągłej gotowości niezmiennie nam o tym przypomina. Każdy, kto choć raz stanął na cmentarzu Orląt Lwowskich, ten poczuł i zrozumiał wiele, jeśli nie więcej niż wiele. To właśnie te białe krzyże mówią wszystko o bohaterach walczącego Lwowa.
Mieli po kilkanaście lat, a czasem nawet i mniej, kiedy dla potrzeb obrony sami wybierali nocne warty i służby w okopach. Ich hasło: nie damy Lwowa wydawało się szaleństwem, bo przecież to one, dzieci, miały zmierzyć się z zaprawionymi w bojach ukraińskimi żołnierzami, świetnie uzbrojonymi i doświadczonymi. Byli uczniami w szkolnych mundurkach, studentami czy słynnymi lwowskimi batiarami, dziećmi ulicy, które od najmłodszych lat zarabiały na chleb. Najmłodszy obrońca Lwowa miał 9 lat, siedmiu - po 10, 33 - po 12, 74 - po 13, 127 - po 14, 640 - po 15 i 16 lat i 537 - po 17 lat.
I tak po kolei: Jurek Bitschan, czternastolatek, symbol wszystkich Orląt, tych znanych z nazwiska i tych bezimiennych, który wychodząc z domu, zostawił taki list: Kochany tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle siły, by móc służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest, gdy wojska brakuje do oswobodzenia Lwowa, iść. Z moich zadań w domu zrobiłem już tyle, ile trzeba. Walczył w pierwszym szeregu, kiedy został trafiony dwiema kulami na cmentarzu Łyczakowskim.
Tadzio Jabłoński, czternastolatek. On też uciekł z domu, by dołączyć do obrońców Lwowa. Bił się jak bohater, szedł zawsze w pierwszym szeregu, by jak najszybciej zobaczyć mamę, która została w zajętej przez Ukraińców części miasta. Nie spotkał jej już nigdy. Zginął od kuli 18 listopada.
Antoś Petrykiewicz, trzynastolatek, uczeń II klasy gimnazjum. Walczył na Górze Stracenia, a potem poszedł za swoim dowódcą bronić Persenkówki. Tam został ciężko ranny i zmarł po 3 tygodniach cierpień w szpitalu. To on rozmawiał ze swoją mamą, mówiąc: Ja biłem się tak samo jak starsi, mamo, chwal. Tylko mi ciebie, mamo, tylko mi Polski żal.
Obok chłopców walczyły również dziewczęta. Helenka Grabska poległa ze swoim bratem Jankiem, Janeczka Prus zginęła, ratując rannego żołnierza. I wiele innych, pięknych, z warkoczykami i sercem na dłoni.
To dzięki nim i takim jak oni po zaciętych walkach 22 listopada Lwów był znowu wolny. Jako jedyne miasto w Polsce został odznaczony orderem Virtuti Militari za niespotykane męstwo i dzielność lwowskich dzieci.
Niech to świadectwo dzisiaj, w chwilach pamięci i zadumy listopadowego święta, napełni wielu z nas dumą z wielkiego czynu Orląt Lwowskich. Niech będzie ono pięknym i docenionym przykładem szlachetnego serca dla ich dzisiejszych kolegów, rówieśników, młodych mieszkańców wolnej Polski. Może niejeden odłoży na chwilę smartfona i przeniesie swoją myśl do czasów trudnych, znaczonych wojną, walką i oddaniem w sprawie najwyższej wagi - narodowej godności i wolności. Głęboko w to wierzę, bo wierzę w młode, piękne, wrażliwe, otwarte i dobre serca.
Wieczna chwała bohaterom!
Pokój tobie, Polsko! Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia