9. kadencja, 42. posiedzenie, 1. dzień (16-11-2021)

10. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o rekompensacie dochodów utraconych przez gminy w 2018 r. w związku ze zmianą zakresu opodatkowania elektrowni wiatrowych (druki nr 1676 i 1744).

Poseł Janusz Korwin-Mikke:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z przyjemnością zauważam, że gminy dbają o swój interes i pozwały państwo polskie o odszkodowanie. Konfederacja stawia jednak pytanie: Kiedy państwo polskie zadba o swój interes i pozwie Unię Europejską o straty, jakie ponieśliśmy, montując te elektrownie wiatrowe? Koszt prądu z elektrowni wiatrowych jest znacznie wyższy, nawet po doliczeniu, że od węgla pobieramy dodatkowe podatki. Co więcej, prąd z elektrowni wiatrowych to jest, krótko mówiąc, śmieć energetyczny. To jest coś, co przeszkadza w działalności systemu energetycznego, bo jak wiatr zawieje, to trzeba wyłączać normalne generatory, jak ustaje - trzeba je na gwałt włączać. Jest to zakłócenie systemu, a nie pomoc. Powinniśmy od Unii Europejskiej wyciągnąć o wiele, wiele większe pieniądze niż gminy od państwa polskiego.

    Oczywiście błąd, jaki powstał, polegający na tym, że gminy ściągają od nas pieniądze, wynika stąd, że państwo się w ogóle wtrąciło w obszar energetyki. Bo w normalnym państwie to jeden sobie buduje elektrownię wiatrową, drugi - fotowoltaikę, trzeci - elektrownię węglową, czwarty - wodną, piąty - jakąś inną, np. atomową. I, proszę państwa ten, kto najtaniej i najlepiej produkuje, ten wygrywa. Państwo się do tego w ogóle nie miesza. Wtedy gminy nie miałyby od kogo brać pieniędzy, od kogo żądać, bo po prostu sobie kapitalista założył, albo zamknął - to jest ich problem. Natomiast tutaj to roszczenie gmin powstaje stąd, że to państwo się wzięło za politykę energetyczną, a nie zostawiło jej po prostu rynkowi. Bo działanie rynku, proszę państwa, oznacza spełnianie życzeń ludzi: nie przemysłowców, nie biurokratów, tylko konsumentów. Zapominamy o jednym: że celem produkcji, tutaj elektrycznej, jest dobro konsumenta, a nie to, żeby elektrycy mieli pracę, kapitaliści zysk, a politycy mogli sobie decydować o tym, czy postawią elektrownię tutaj czy tam. O tym trzeba pamiętać - o konsumencie. Bo celem produkcji jest konsumpcja. Konsument nie jest dodatkiem do producenta. O tym się zapomina, bo my realizujemy postulaty ludzi pracy, kapitalistów, a zapominamy o podstawowym elemencie gospodarki - o odbiorcy.

    Tak że proszę jeszcze na zakończenie, żeby rząd łaskawie zechciał rozważyć wystąpienie do Unii Europejskiej o gigantyczne odszkodowanie za te pomysły z wiatrakami i innymi odnawialnymi źródłami energii. Dziękuję za uwagę.


Przebieg posiedzenia