9. kadencja, 42. posiedzenie, 1. dzień (16-11-2021)

Oświadczenia.

Poseł Paweł Lisiecki:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W Warszawie budżet obywatelski, który jest wdrażany od 2014 r., był początkowo zwany budżetem partycypacyjnym. W założeniach budżet ten miał służyć działaniu, w ramach którego mieszkańcy bezpośrednio decydują o przeznaczeniu drobnej części budżetu jednostki samorządu terytorialnego.

    Każdy samorząd ma swój regulamin, na podstawie którego działa budżet obywatelski. Zazwyczaj wygląda to tak, że po ogłoszeniu naboru wniosków do budżetu obywatelskiego składane są projekty. W Warszawie są to projekty na poziomie dzielnicowym oraz ogólnomiejskim. Projekty te są najpierw oceniane przez urzędników pod względem zgodności z polityką miasta. I tutaj mamy pierwsze miejsce, w którym dochodzi do odrzucania niewygodnych dla urzędników i warszawskiego ratusza projektów pod pozorem niezgodności z dokumentami promującymi czy programującymi rozwój miasta stołecznego Warszawy. Czyli urzędnik wie lepiej, czego potrzebuje mieszkaniec.

    Następnie odbywa się procedura głosowania. Mieszkańcy głosują na projekty, które ich zdaniem powinny zostać zrealizowane. Budżet obywatelski miał z jednej strony służyć aktywizacji mieszkańców, jeśli chodzi o życie publiczne, z drugiej natomiast miał sprzyjać zwiększeniu trafności podejmowanych przez władze samorządowe decyzji inwestycyjnych. Początkowo zainteresowanie budżetem partycypacyjnym ze strony mieszkańców stolicy było bardzo duże. W głosowaniu brało udział ok. 170 tys. osób. Z czasem, gdy okazało się, że wiele niewygodnych dla władz Warszawy projektów jest odrzucanych, zainteresowanie to zmalało i obecnie liczba głosujących to 94 tys. osób.

    Dodatkowo budżet partycypacyjny stał się narzędziem, które urzędnicy warszawskiego ratusza i warszawskich dzielnic wykorzystują do realizacji projektów, które nie mieściły się w ramach budżetu miasta czy dzielnicy.

    Kolejną rzeczą, która wypacza ideę budżetu obywatelskiego, jest brak możliwości głosowania przeciw projektom, które zdaniem mieszkańców są niepotrzebne albo szkodliwe. Przykładem takiego działania jest chociażby projekt stworzenia placu zabaw w Dolince Służewskiej. Projekt został wymyślony przez jednego z aktywistów miejskich i zgłoszony jako inicjatywa ogólnomiejska. Dlaczego akurat inicjatywa ogólnomiejska? Dlatego, że gdyby mieli nad nim głosować mieszkańcy danej dzielnicy, najprawdopodobniej nie uzyskałby poparcia, ponieważ mieszkańcy nie zgadzali się i nie zgadzają się na ten pomysł. W Dolince Służewskiej, która jest miejscem naturalnego wzrostu wielu roślin i zwierząt, postanowiono stworzyć plac zabaw. Tymczasem mieszkańcy nie chcieli placu zabaw. Chcieli mieć możliwość korzystania z tamtejszej przyrody. Pomysł pomimo to przepchnięto i władze Warszawy, ku uciesze wnioskodawcy i ku rozpaczy mieszkańców, po prostu go zrealizowały.

    Brak możliwości głosowania przeciw niechcianym projektom, realizowanie za pomocą budżetu obywatelskiego projektów, które nie zmieściły się w budżecie na dany rok, coraz mniejszy udział mieszańców w głosowaniach nad projektami oznacza, że w Warszawie w przeciągu kilku lat wypaczono ideę budżetu obywatelskiego, doprowadzając ją w wielu miejscach do karykatury. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)


Przebieg posiedzenia