9. kadencja, 43. posiedzenie, 1. dzień (30-11-2021)

6. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii (druk nr 1767).

Poseł Monika Wielichowska:

    W Polsce rodzi się najmniej dzieci od końca II wojny światowej. Co robi PiS? PiS powołuje instytut rodziny i demografii, który ma zachęcić Polki do rodzenia dzieci. Ma kosztować 30 mln rocznie, będzie miał prezesa z prokuratorskimi uprawnieniami i 7-letnią kadencją, którego trudno też będzie odwołać. Prezes będzie miał też do pomocy dziewięciu członków rady, a wszyscy oni będą sowicie wynagradzani.

    Chcecie zatrzymać depopulację? Chcecie zażegnać zapaść demograficzną w Polsce? Chcecie, by Polki rodziły więcej dzieci? To dajcie nam, Polkom, żyć w spokoju, nie wchodźcie z buciorami do naszych sypialni, nie zaglądajcie do naszego życia i nie zabierajcie nam prawa do decydowania o sobie.

    Mam pytanie do przedstawiciela wnioskodawców Bartłomieja Wróblewskiego, który zgotował Polkom piekło kobiet, zdaje się, też przyszłego prezesa tego instytutu. W jaki sposób instytut ma egzekwować założenia rządowej Strategii Demograficznej 2040, której, po pierwsze, jeszcze nie ma, a która, po drugie, jest ostro krytykowana przez środowiska naukowe, przez socjologów, demografów, ekonomistów (Dzwonek), za skrajną ogólnikowość merytoryczną i przeładowanie ultrakonserwatywną ideologią?

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Dziękuję.

    Poseł Monika Wielichowska:

    Ponad jakimi podziałami powstał ten projekt? Bo ponad głowami kobiet na pewno, panie pośle. (Oklaski)

    (Poseł Tadeusz Woźniak: Jest wiele kobiet...)


Przebieg posiedzenia