9. kadencja, 43. posiedzenie, 2. dzień (01-12-2021)
Oświadczenia.
Poseł Bartłomiej Dorywalski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pacyfikacja Bichniowa. 28 listopada 1943 r. oddział niemieckiej żandarmerii natknął się w miejscowości Bichniów na patrol polskich partyzantów z batalionu AK mjr. Mieczysława Tarchalskiego, ps. ˝Marcin˝. Polscy żołnierze wracali do miejsca pobytu wraz z trzema angielskimi lotnikami, którzy uciekli z obozu jenieckiego. Patrolem dowodził ppor. Przemysław Schutz, ps. ˝Ludwik˝. Wraz z przejętymi Anglikami i kilkoma ochotnikami do partyzantki poruszali się po drodze polnej między Krzepicami a folwarkiem Bichniów, gdy nagle z mgły wyłonił się pluton Wehrmachtu jadący z Włoszczowy w kierunku Szczekocin. Żandarmi dostrzegli partyzantów i doszło do wymiany ognia. Od kul zginęli ppor. Przemysław Schutz, ps. ˝Ludwik˝, pchor. Henryk Smarzyński, ps. ˝Blondyn˝, kpr. Stefan Sypniewski, ps. ˝Gruda˝, kpr. Zambrzycki, ps. ˝Dominik˝ - były redaktor ˝Merkuriusza Polskiego˝ z Warszawy.
Na początku tragicznego starcia ppor. Schutz polecił Anglikom wycofać się do pałacu w Kuczkowie, dlatego nie wpadli w ręce Niemców i prawdopodobnie dotarli do Krakowa, skąd przerzuceni zostali do Jugosławii. Tymczasem strzelaninę pod Bichniowem usłyszano w obozie na Zagórczu. Por. Tadeusz Kozłowski zarządził alarm całego batalionu i wysłał do Bichniowa zwiad konny, który prosto z galopu otworzył ogień i z boku zaatakował Niemców, ratując ostatnich ludzi z patrolu przed całkowitym wybiciem. Po nadejściu plutonu ˝Juranda˝ partyzanci ruszyli do ataku, lecz Niemcy zajęli wygodne stanowiska wśród drzew starego parku dworskiego i ciągłymi seriami broni maszynowej powstrzymywali nacierających partyzantów. Partyzanci wycofali się, a Niemcy wezwali na pomoc żandarmerię i policję z garnizonu we Włoszczowie.
Po wszystkim Niemcy przystąpili do krwawej rozprawy z tamtejszą ludnością, która oczywiście z akcją nie miała nic wspólnego. Niedziela 28 listopada 1943 r. została nazwana krwawą. Grupy żandarmów chodziły od domu do domu, wyganiając z nich wszystkich na punkt zbiorczy znajdujący się przed domem Wawrzyńca Szydłowskiego. Przez wieś niosła się kanonada strzałów. Co chwilę ktoś padał zabity, ciężko ranny. Wśród żandarmów opanowanych żądzą odwetu górował wachtmeister Julius Erdman, zwany przez miejscową ludność ˝Krwawym Julkiem˝. Ten, wchodząc do domów, strzelał do mężczyzn i kobiet. W tym krwawym pochodzie towarzyszyło mu dwóch żandarmów. Krwawy Julek zastrzelił wówczas 18 osób. Łącznie zamordowano 42 osoby w różnym wieku, w tym 6 osób zastrzelono pod pretekstem zalegania z kontyngentem.
3 dni opłakiwano zabitych, 3 dni obmywano z zakrzepłej krwi i prostowano poskręcane w śmiertelnych skurczach ciała pomordowanych, 3 dni przygotowywano trumny. Dopiero po 4 dniach Niemcy pozwolili na pogrzebanie zamordowanych. Wieczorem od domu do domu chodził ks. Mieczysław Krzemiński z Secemina. Potajemnie spełniał swój kapłański obowiązek. 2 grudnia 1943 r. przybyły na secemińskim cmentarzu 42 nowe mogiły, a w Bichniowie jest miejsce upamiętniające ten tragiczny dzień. Znajduje się tam pomnik upamiętniający czasy walki i męczeństwa narodu polskiego. Na widocznych miejscach widnieją nazwiska pomordowanych i skromny napis: ˝Zginęli z rąk katów hitlerowskich dnia 28 listopada 1943 roku. Czas minie, pamięć zaginie. Niech ten pomnik przypomni hitlerowską zbrodnię˝. Miejsc takich jak to w całej Polsce nie sposób zliczyć. Każdy jej skrawek ma swoją historię, a odzyskanie niepodległości pochłonęło niejedno życie. Dziękuję bardzo.
Przebieg posiedzenia