9. kadencja, 43. posiedzenie, 5. dzień (09-12-2021)
Oświadczenia.
Poseł Jacek Kurzępa:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Lubuszanie, szczególnie ci wszyscy, którzy tworzą nowe stare Kresy! Chciałbym bowiem dzisiaj, szanowna pani marszałek, której serce goreje również namiętnością do Kresów, opowiedzieć troszkę o tych wszystkich, którzy zostali przeniesieni poprzez niezbadane dzieje historyczne i losy, które bardzo często są od nas niezależne, od nas, maluczkich, którzy w pożodze wojennej, w pożodze rozmaitych losowych zawieruch przenoszeni są jak krzak burzanu, z miejsca na miejsce, bez względu na to, czy chcą, czy nie chcą. Taki los spotyka nieodmiennie co rusz kolejne pokolenia Polaków - to, które przed II wojną światową miało nadzieję na to, że II Rzeczpospolita będzie trwała nieustannie, a potem po 1 września 1939 r. musiało wszystko ulec radykalnej zmianie. 17 września 1939 r. ponownie. Potem 5 lat długiej niemieckiej okupacji. Czasy nieprzewidywalne po 9 maja 1945 r. i znowu zaskakujące decyzje mocarzy tego świata, zmiana granic, część naszych krajan pozostaje na ziemi ojców, ale granica się przesuwa, część zaś jest wcześniej wywożona na Sybir czy też potem - zgodnie z akcją ˝Wisła˝ - przenoszona na Ziemie Odzyskane i ziemie zachodnie.
Wobec powyższego chciałbym parę słów poświęcić poleskiej sadze tych wszystkich, którzy dzisiaj mieszkają na ziemiach zachodnich, Ziemiach Odzyskanych, na mojej ziemi lubuskiej, m.in. w Białkowie, małej, urokliwej wsi w gminie Cybinka, do której zostali przeniesieni, deportowani zgodnie z akcją ˝Wisła˝. Ich przenoszenie się z ukochanego Polesia, z ukochanych Kresów rozpoczęło się w połowie października 1945 r. i trwało do końca listopada.
Z historii rodzinnych rodów poleskich, które zakorzeniły się na nowych Kresach, na ziemi lubuskiej, wiemy, że sprawił to zupełny przypadek. Jeden ze starych leśniczych, pan Niedźwiecki, w tym taborze, jak jechali tymi pociągami przez całą Polskę, zobaczył przepiękne lasy Puszczy Rzepińskiej. Orzekł: tu się zatrzymamy. Wobec powyższego, gdy pociąg stanął w Rzepinie, wygruzili się z tych wagonów i zaczęli wędrować po swojej nowej ojczyźnie, szukając miejsca do zakorzenienia. Kościół w Białkowie, kościół, który był niebywale urokliwy, spowodował, że przy nim przystanęli, przylgnęli do niego. I tak już 75 lat trwają na nowych starych Kresach. Tam też budują swoją tożsamość, kształtują ją. Zrastają się z tą ziemią, bo również i ją pokochali, mimo tęsknoty za Polesiem. Ale przecież doskonale wiecie, że gdyby nie liderzy, gdyby nie ludzie, którzy mieli w sobie niebywałą potrzebę żywej pamięci o ziemi ojców, którzy potrafili również powiedzieć: skoro tu już jesteśmy, to niechżesz ta ziemia stanie się naszą ojczyzną... Dlatego też chciałbym podziękować wszystkim tym liderom: panu dr. Wojciechowi Weryszce, pani Anastazji Kondarewicz i wszystkim rodom białkowskim. Chodzi o rody Beneckich, Radkiewiczów, Makuchów, Chocianowskich, Grzebieni czy Kryształowiczów, którzy zachowują pamięć i którzy dzisiaj budują swoją własną, nową obecność na nowych starych Kresach.
Pani Marszałek! Pozwolę sobie przekazać pani te sagi poleskie i zapraszam do Białkowa. (Dzwonek) Zapraszam na spotkanie z Poleszukami na ziemi lubuskiej. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia