9. kadencja, 46. posiedzenie, 1. dzień (12-01-2022)

2. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Obrony Narodowej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1812 i 1895).

Poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wiele już powiedziano o tym, że ustawa znana jako lex Czarnek to zamach na wolność szkoły, autonomię dyrektora i podmiotowość samorządu. To prawda, ale nie mniej ważne i prawdziwe jest to, że lex Czarnek to zagrożenie dla uczniów. I to przede wszystkim o nich, o młode Polki i młodych Polaków chcę się dzisiaj w imieniu Lewicy upomnieć.

    Kiedy mówimy o szkole, nie mówimy po prostu o instytucji, o budynku, wyposażeniu sal, nie mówimy też tylko, choć także, o miejscu pracy nauczycieli. Kiedy mówimy o szkole, mówimy o miejscu, w którym każde polskie dziecko, każda młoda osoba spędza 1/3 swojego czasu. Mówimy o miejscu do życia, bo szkoła to miejsce codziennego życia młodych. To w szkole dowiadują się nowych rzeczy o świecie, to tam nawiązują przyjaźnie, czasem na całe życie, to tam przeżywają rozterki czasu dorastania, stawiają pytania o siebie, swoją tożsamość i przyszłość.

    Szkoła to także miejsce, do którego przychodzą z bagażem prywatnych, rodzinnych doświadczeń - tych dobrych i tych złych. To miejsce, które zawsze, kiedy to potrzebne, powinno otoczyć opieką i profesjonalnym wsparciem. Wysłuchać, nakarmić, doradzić, pomóc rozwiązać problem i zrealizować marzenia. Szkoła to dla młodych po prostu drugi dom. Powinien być pełen światła i ciepła, opiekuńczy, bezpieczny, wypełniony ciekawością. Powinien mieć dobrego gospodarza - dyrektora - i nauczycieli, którzy zbudują bezpieczną i wolną od uprzedzeń przestrzeń dla każdej uczennicy i każdego ucznia. A kiedy to potrzebne i zgodne z wolą rodziców, do tego domu zaproszą gości - organizacje społeczne i specjalistów, dzięki którym edukacja staje się ciekawsza, bardziej kompleksowa, odpowiadająca na te potrzeby młodych ludzi, którym sama szkoła nie jest w stanie sprostać.

    Takim właśnie drugim domem powinna być publiczna szkoła. I mogłaby nim być, ale minister Czarnek kolejny już raz wchodzi do tego domu z buciorami. Tym razem po to, by zamurować w nim wszystkie okna, wygnać z niego rodziców, żeby to nie oni decydowali o tym, w jakich zajęciach dodatkowych uczestniczą ich dzieci...

    (Poseł Joanna Borowiak: Wprost przeciwnie, wzmacniamy rolę rodzica.)

    ...by w gabinecie dyrektora posadzić usłużnego sobie strażnika, a w pokoju nauczycielskim - jego karnych podwładnych. Drzwi szkoły chce otwierać jedynie dla kuratora-prokuratora, który sprawdzi, czy na lekcjach trzymana jest partyjna linia. Jeśli nie jest, to kurator zmusi do wymiany nawet najbardziej zaangażowanej szkolnej kadry, dyrektorowi grożąc 3-letnim więzieniem.

    Panie Ministrze! Tę samą energię, którą wkłada pan dziś w betonowanie polskiej szkoły, można by przecież włożyć w stworzenie z niej dobrego, przyjaznego i bezpiecznego miejsca nauki, opieki i rozwoju, drugiego domu dla młodych ludzi. Wystarczyłoby kilka zmian w pańskich planach. Zamiast fanatycznej walki z edukacją seksualną - walka ze skrajnym ubóstwem wśród najmłodszych, ubóstwem, w które w 2020 r. popadło kolejne 100 tys. dzieci. Im nie jest potrzebna ochrona przed edukacją o zdrowiu i seksualności. One potrzebują ciepłego, pożywnego posiłku w szkole. Zamiast zwalczania niepokornych dyrektorów - walka z dziecięcą próchnicą i wspieranie szkoły w tworzeniu u siebie dobrej jakości gabinetów dentystycznych. Zamiast powtarzania antynaukowej propagandy kurator Nowak i sprzeciwiania się szczepieniom nawet wtedy, gdy do szkół chce je wprowadzić wasz minister zdrowia - budowa systemowego wsparcia dla dzieci, które przez pandemię straciły bliską osobę. Psycholog w każdej szkole jeszcze nigdy nie był tak potrzebny jak dziś, gdy niemal połowa polskich nastolatków boryka się z objawami depresji, a liczba dziecięcych prób samobójczych rośnie z roku na rok.

    To tylko kilka przykładów prawdziwych, palących wyzwań polskiej szkoły, wyzwań, na sprostanie którym nie ma pan czasu, zajęty oddzielaniem szkoły od zewnętrznego świata kordonem kuratorów, nadzoru i kontroli. Nie ma dziś w Polsce środowiska oświatowego, z którego nie płynąłby sprzeciw wobec tej ustawy. Nie dla lex Czarnek - jednym głosem mówią uczniowie, rodzice, nauczyciele, związki zawodowe, dyrektorzy szkół, samorządowcy, edukacyjne organizacje społeczne.

    Posłowie i Posłanki Prawa i Sprawiedliwości! Ten głos sprzeciwu dociera także do waszych wyborców. Co więcej, to jest także ich głos. Zdecydowana większość Polaków chce, by ostateczną decyzję o tym, co dzieje się w szkole, podejmował dyrektor i nauczyciele, a nie minister i jego kuratorzy, a polscy rodzice nie życzą sobie być na łasce ministerialnego namiestnika i nie chcą, by o dodatkowych zajęciach ich dzieci, o wycieczce do kina czy teatru decydowali partyjni nominaci. Nie życzą sobie, żeby kurator Nowak zakazywała ich dzieciom zajęć o polskiej konstytucji albo edukacji zdrowotnej. Nie chcą, by w sytuacji gdy w szkole dojdzie do przemocy, gdy uczniowi stanie się krzywda, to od kuratora zależała zgoda na zewnętrzne wsparcie psychologa czy specjalizującej się w działaniach antyprzemocowych organizacji społecznej.

    Ci rodzice, ci uczniowie, ci dyrektorzy i nauczyciele chcą, oczekują i żądają od wszystkich nas na tej sali dziś jednego: głosowania przeciwko tej ustawie. Lewica ich nie zawiedzie. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia