9. kadencja, 46. posiedzenie, 1. dzień (12-01-2022)

2. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Obrony Narodowej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1812 i 1895).

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za umożliwienie zabrania głosu w tym momencie, bo padło zbyt wiele słów, zbyt wiele absolutnie oderwanych od rzeczywistości argumentów w tych wystąpieniach klubowych, żeby to zostawiać jeszcze na później i wrzucać w gęstwinę pytań, które zapewne będą, a na które z chęcią odpowiemy ja i pan minister Dariusz Piontkowski.

    Szanowni Państwo! Otóż przede wszystkim chcę podziękować koleżankom i kolegom z panią przewodniczącą Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży na czele za naprawdę znakomitą, demokratyczną pracę nad tą bardzo ważną ustawą. Było wiele dyskusji, również wielogodzinnych, i w ministerstwie, i tutaj, w parlamencie, dotyczących punkt po punkcie tej ustawy. Była analiza, dogłębna, merytoryczna, wiecie państwo, przez kogo dokonywana? Przez nauczycieli praktyków, przez dyrektorów szkół. Państwo wychodzicie tutaj i mówicie, że nauczyciele protestują, a pan Gramatyka nawet powiedział, że cały świat protestuje przeciwko tej ustawie.

    Otóż, panie pośle, w tym całym świecie są również dyrektorzy szkół, nauczyciele polskich szkół, praktycy z różnych części Polski, którzy tę ustawę współtworzyli.

    (Poseł Kinga Gajewska: Którzy chcą być zwalniani bez wypowiedzenia.)

    Niech pan przyjmie do wiadomości, że cały świat to nie jest tylko świat Hołowni i Platformy Obywatelskiej. To jest świat pluralistyczny i tego pluralizmu żądamy. (Gwar na sali, oklaski)

    Proszę państwa, ta ustawa to jest tak naprawdę plebiscyt, za czym jesteśmy i za jaką Polską jesteśmy. Czy jesteśmy za Polską silną, za państwem silnym, dbającym o dzieci i młodzież? Chodzi o dzieci i młodzież wszędzie, w każdym miejscu Polski, od Dolnego Śląska po Suwalszczyznę, od Bieszczad po zachodnie Pomorze, od Zakopanego po Gdańsk, bo Gdańsk też jest w Polsce, proszę państwa, mimo że wam się to może nie podobać. Wszędzie są polskie dzieci i wszędzie zasługują na takie samo traktowanie i opiekę silnego państwa polskiego. Czy może państwo jesteście za tym, co oczywiście wielokrotnie deklarowaliście, czyli za decentralizacją totalną państwa, tzn. za rozbiciem dzielnicowym? Nie wiedziałem, że do tego przychyla się również Polskie Stronnictwo Ludowe.

    Wstyd, panie pośle. Mówi pan - pozwoli pan, że do pana pierwszego się zwrócę w tym wystąpieniu - że pan się powołuje na argumenty merytoryczne, a ja obrażałem Polskie Stronnictwo Ludowe. Proszę pana, jaskiniowiec to jest pana słowo, nigdy pana tak nie nazwałem. To pan mnie tak nazywał. Jeśli ktoś obraża, to pan. Niech pan przyjmie do wiadomości, że język polski jest taki sam dla wszystkich. Ja nie obrażałem, ja zwracałem uwagę na to, że pan czyta wyrwane kartki z konstytucji. Konstytucję trzeba czytać całościowo. Pan nawet nie jest w stanie dojść do ust. 2 art. 15. Pan mówi o decentralizacji, ale pan zapomina, że w ust. 2 tego samego artykułu, tylko pan już nie miał czasu na jego przeczytanie, jest napisane, że zasady tej decentralizacji ustala co? Ustawa. A w ustawie jest napisane, że nie ma żadnej decentralizacji polskich szkół, że nie ma żadnej autonomii polskich szkół. Jest dwuwładza w polskich szkołach od kilkudziesięciu lat. Jest organ prowadzący, który zajmuje się infrastrukturą szkoły, utrzymaniem szkół, i jest organ nadzoru pedagogicznego, który dba o to, żeby treści przekazywane we wszystkich szkołach, od Bieszczad po zachodnie Pomorze, od Zakopanego po Gdańsk, były takie same i niedemoralizujące. (Oklaski) Rozumie pan to, czy nie? Chce pan więcej argumentów merytorycznych? Niech pan nie kłamie. Ludzie z Polskiego Stronnictwa Ludowego, również u mnie na wsi, wstydzą się za pana i za to, co pan wyprawia. Bo pan tak naprawdę wpisuje się całkowicie w szereg opozycji postkomunistycznej i liberalnej, i oni to widzą. Bardzo panu dziękuję za to wystąpienie. (Oklaski)

    (Głos z sali: A coś o ustawie będzie?)

    Proszę państwa, w tej ustawie chodzi tylko o jedną rzecz. Nie rozumiem, dlaczego państwo nie pozwalacie opinii publicznej, wszystkim rodzicom zapoznać się najpierw z materiałami, które każda jedna organizacja pozarządowa chce przekazywać dzieciom...

    (Poseł Krystyna Szumilas: Ale pan minister wie, że nie o to chodzi.)

    ...tylko państwo chcecie do samego końca utrzymać w tajemnicy to, co jakaś organizacja chce przekazywać, po to żeby rodzice nie mieli do tego dostępu. My tylko chcemy...

    (Poseł Krystyna Szumilas: Kłamstwa!)

    Niech się pani nie denerwuje, pani minister. Naprawdę pani nerwy są nie na miejscu. Dyskutujemy.

    (Poseł Krystyna Szumilas: Kłamie pan, nie o to chodzi.)

    Proszę państwa, chodzi tylko o to, żeby każda organizacja pozarządowa, którą zapraszamy do polskich szkół, najpierw przedstawiła wszystkim, co chce dzieciom pokazać, co chce dzieciom powiedzieć. Chodzi o transparentność. (Oklaski)

    Jeśli pan poseł Dziambor mówił o wolności...

    Panie pośle, dla mnie wolność to transparentność, otwartość i właśnie o to walczymy w tej ustawie. Chcemy wiedzieć, co jedna, druga czy trzecia organizacja pozarządowa chce przekazać dzieciom w każdym miejscu Polski. Chcemy wolności dla rodziców. O to właśnie walczymy w tej ustawie, o tym dyskutowaliśmy również u nas na spotkaniach, w ministerstwie.

    (Poseł Krystyna Szumilas: Nie rozumiecie, co to wolność.)

    Transparentność, której dzisiaj absolutnie brakuje.

    Pani minister Szumilas, pani minister Krystyna Szumilas mówiła o ręcznym sterowaniu szkołami przez polityków. Proszę państwa, nie udawajcie, bo Polacy dokładnie wiedzą, że udajecie i próbujecie fałszować rzeczywistość.

    Proszę pani, Trzaskowski to jest polityk, wiceszef Platformy Obywatelskiej. Dulkiewicz to jest polityk, to jest człowiek związany z Platformą Obywatelską. Jaśkowiak to jest polityk. Tak samo niektórzy wójtowie PSL-owscy w poszczególnych gminach to są politycy PSL-owscy. I dzisiaj dzięki temu, że nie ma do końca tego nadzoru pedagogicznego, to wy upolityczniacie szkołę. (Oklaski) Przypomnieć, kto używa Librusa? Przypomnieć, kto przy pomocy szkolnych narzędzi edukacyjnych wysyła listy stricte polityczne do rodziców? Kto upolitycznił szkołę? (Gwar na sali)

    (Poseł Joanna Borowiak: Tak jest.)

    Kto upolitycznił szkołę? To wyście upolitycznili szkołę, my ją odpolityczniamy. Bo organ nadzoru, organ prowadzący, organ samorządowy, który jest organem prowadzącym, nie jest od tego, żeby ustalać treści, które się przekazuje dzieciom w szkole. Organ samorządowy, prowadzący jest od tego, żeby prowadzić szkoły.

    Zajmijcie się prowadzeniem szkół. Pomagamy wam bardzo mocno. To miliardy złotych z Polskiego Ładu, które wasi wójtowie również przeznaczają na szkoły. To jest właśnie to, czym się powinniście zająć: prowadzenie szkół, rozbudowywanie ich, rozbudowanie infrastruktury, stworzenie takich warunków pracy dla nauczycieli, jakich oni potrzebują. Pieniądze na to dajemy wielkimi garściami.

    (Poseł Kinga Gajewska: Wielkimi garściami to zabieracie pieniądze z kieszeni Polaków.)

    Bierzcie, rozbudowujcie. Tym się zajmijcie, a nie upolitycznianiem szkoły - od Platformy po PSL. (Oklaski)

    Proszę państwa, następna rzecz, którą powiedziała pani minister Szumilas: protestują nauczyciele, protestują związkowcy. Przypomnijmy protesty sprzed tygodnia, które były pokazywane w wolnych mediach opozycji, tzw. wolnych mediach. Cała Polska protestowała. Aleja Szucha w Warszawie - cała Polska protestuje - 36 osób.

    (Poseł Piotr Kaleta: W Kaliszu - dwie.)

    W Kaliszu - dwie, w innych miejscowościach - po cztery. Na protest, kiedy obradowaliście w komisji, podobno zjechała cała Polska. Wiecie, jak ta cała Polska wyglądała? Tak, że nawet pan prezes Broniarz musiał użyć następującego skrótu: jest tutaj 100 organizacji reprezentowanych przez prawie 100 osób. Taki to był potężny protest - 100 organizacji reprezentowanych przez prawie 100 osób.

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Chce pan więcej, to będzie.)

    Z tego większość, proszę pani poseł, z tęczowymi parasolkami. Wy tam byliście po to, żeby bronić szkoły? Przed czym? Przed waszą ideologizacją. Dobrze, że tam byliście. (Oklaski)

    Ostatnia rzecz. Pani minister, niech mnie pani posłucha, popatrzmy sobie w oczy. Jeśli pani, przez wiele ostatnich lat idąca ramię w ramię, ręka w rękę z postkomunistami, komunistami, ideologami neomarksistowskimi, odwołuje się do ideałów ˝Solidarności˝ z roku 1981...

    (Poseł Krystyna Szumilas: Piotrowicz, panie ministrze, Piotrowicz.)

    Nie ma pani prawa. Ludzie, którzy dzisiaj występują ręka w rękę, ramię w ramię z komunistami i postkomunistami, nie mają prawa wycierać sobie twarzy ideałami ˝Solidarności˝ z 1981 r. (Oklaski) Nie macie prawa. Nie macie prawa.

    (Wypowiedź poza mikrofonem, dzwonek)

    Niech się pan uspokoi, bo ciśnienie to jest bardzo ważna sprawa. To naprawdę bardzo ważna sprawa. Nie chciałbym mieć pana na sumieniu, naprawdę.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Panuj nad sobą.)

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Panie pośle, zwracam panu uwagę. Nie tym paluchem i nie tym głosem.

    Bardzo proszę.

    Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek:

    Pani poseł Dziemianowicz-Bąk. Nie wiem, gdzie jest pani poseł. Pani poseł, pani użyła absolutnie cudownego argumentu: niech ministerstwo zajmie się ubóstwem dzieci. Szanowna pani poseł, naprawdę pani chce, żebym z tej mównicy przypomniał, w jakim skrajnym ubóstwie żyły dzieci wówczas, kiedy rządzili tym krajem pani partyjni towarzysze z SLD?

    (Poseł Kinga Gajewska: O 100 tys. więcej dzisiaj jest.)

    Naprawdę pani tego chce? To ja pani przypomnę nie pani czasy, ale czasy pani dzisiejszych koalicjantów z Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Proszę państwa, miesięczny dochód czteroosobowej rodziny w Polsce, w każdym miejscu w Polsce, wzrósł na przestrzeni ostatnich 5 lat o 126%. Tym się zajmujemy. Ci ludzie nie mają wstydu. Protestowali przeciwko 500+, protestowali przeciwko całej polityce prorodzinnej i oni dzisiaj mówią o walce z ubóstwem? Ale Polacy pamiętają, że wyście ich zostawili na pastwę losu w skrajnym ubóstwie, z którego my ich wydobywamy przez ostatnie 5 lat. Pani poseł, proszę sobie przypomnieć to wszystko i spojrzeć we własne sumienie. Co pani mówi? Naprawdę bardzo o to proszę.

    Depresja. Szanowna pani poseł, wszystkie programy, które realizujemy, i 700 mln, które w tym roku przeznaczymy na dodatkowe etaty dla psychologów, dla pedagogów specjalnych, właśnie temu służą. Różne są tego przyczyny, ale jedna z przyczyn jest właśnie taka, że najpierw robicie dzieciom wodę z mózgu, powodujecie rozchwianie emocjonalne tych biednych dzieci w szkole, a następnie mówicie, że dostają depresji. Najpierw podpalacie, a później chcecie gasić pożary. Nie róbcie tego, a będzie nam dużo łatwiej walczyć z rzeczywiście poważnym problemem, któremu stawiamy czoła.

    O panu pośle Klimczaku już mówiłem, ale zwrócę się do tego rodzica z Tomaszowa. Gdzie jest pan poseł? Wyszedł? Chciałem mu jeszcze powiedzieć dwa...

    (Głosy z sali: Jest.)

    (Głos z sali: A może coś o ustawie pan powie.)

    Pan rodzic z Tomaszowa Mazowieckiego, jak słyszałem, zwracał się do pana posła, mówiąc, że dzieci nie mają co robić po godz. 12. Panie pośle, widzę zatem, że Polskie Stronnictwo Ludowe gotowe jest poprzeć naszą wielką reformę statusu zawodowego nauczyciela. Chodzi o to, żeby nauczyciele, każdy jeden, mieli co najmniej 2 godziny dyżuru tygodniowo w szkole po to, żeby to dziecko, które o godz. 12 kończy lekcje w Tomaszowie Mazowieckim, mogło pójść do nauczyciela języka polskiego, do nauczyciela matematyki, do nauczyciela każdego innego przedmiotu i poprosić o poradę, poprosić o pomoc w odrobieniu pracy domowej. My tego chcemy. Widzę, że pan też tego chce, ponieważ używa pan tego argumentu, zatem liczę na Polskie Stronnictwo Ludowe przy reformie statusu zawodowego nauczyciela. Bardzo dziękuję za gotowość do poparcia naszego projektu. (Oklaski)

    (Poseł Joanna Borowiak: Brawo!)

    Pan poseł Dziambor użył argumentów, z którymi już tutaj polemizowałem. Chodzi głównie o tę wolność. Panie pośle, nie ma w Polsce, w polskim systemie oświaty decentralizacji oświaty.

    (Poseł Artur Dziambor: Ma być.)

    Ale dzisiaj uchwalamy tę ustawę w ramach systemu w kształcie, w którym on jest. Nie zmieniamy systemu, ten system jest od kilkudziesięciu lat, więc argument, że chcemy centralizować, jest nietrafiony. Chcemy tylko uszczelnić ten scentralizowany system nadzoru pedagogicznego w ten sposób, żeby do szkoły nie trafiały treści demoralizujące dzieci, bo państwo polskie - lekcja z konstytucji, panie pośle Klimczak - ma święty obowiązek chronić dziecko przed demoralizacją. Dlatego te ustawy uchwalamy. Bardzo dziękuję za pracę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia