9. kadencja, 48. posiedzenie, 1. dzień (08-02-2022)

Oświadczenia.

Poseł Władysław Kurowski:

    Pani Marszałek, Wysoka Izbo! Deportacje polskich obywateli w głąb Związku Sowieckiego to jedna z najtragiczniejszych kart naszej historii.

    Deportacje były jednym z głównych narzędzi w rękach Sowietów. Służyły do walki z Polakami i polskością. Szczyt gehenny tysięcy naszych obywateli przypada na lata 1940-1941. Pierwsza z masowych deportacji rozpoczęła się 10 lutego 1940 r. i objęła ponad 140 tys. osób. Łącznie aż do przełomu maja i czerwca 1941 r. Sowieci przymusowo wywieźli na wschód ponad 320 tys. polskich obywateli. Deportacje prowadzono też, choć na mniejszą skalę, już pod koniec wojny, w latach 1944-1945, oraz po jej zakończeniu, w latach 1951-1952.

    Przebieg deportacji był zazwyczaj taki sam: brutalny i bezwzględny. Walenie do drzwi kolbami karabinów w środku nocy, krzyki, bicie, obelgi i poniżanie. Lament i płacz kobiet oraz krzyki dzieci. W jednym momencie ludzie tracili dorobek całego życia. Ich życie, choć fizycznie trwało, tak naprawdę kończyło się z chwilą wywózki. Te zbrodnicze działania były niewyobrażalną tragedią kilkuset tysięcy polskich obywateli, którzy już w czasie podróży w bydlęcych wagonach umierali podczas wielotygodniowych transportów. Na tych, którym udało się przetrwać morderczą drogę, czekała ciężka praca fizyczna w niezwykle trudnych warunkach, zwykle przy wyrębie tajgi lub w kopalniach. Resztę tragedii dopełniały tragiczne warunki bytowania, wyżywienia, praktycznie brak opieki medycznej oraz niewiarygodny wręcz sadyzm strażników. Wskutek tego wiele osób zmarło. Ci, którzy dalej żyli, zazdrościli niejednokrotnie tym, którzy odeszli.

    W tych tragicznych wydarzeniach uczestniczyli również mieszkańcy Myślenic oraz osoby z Myślenicami związane. W książce Ziemowita Kalinowskiego, historyka i badacza lokalnej historii, czytamy: 10 lutego 1945 r. rozpoczęły się aresztowania w Myślenicach współpracowników Armii Krajowej. Wówczas zatrzymani zostali Marian Ponurski, Marian Kalinowski, Julian Sala, Konrad Gwóźdź i Kazimierz Syrek. Od tej grupy, z niewiadomych powodów, oddzielony został Kazimierz Syrek, którego wywieziono do Kazachstanu. Tam zmarł w obozie. Natomiast pozostali zostali przetransportowani do Wadowic, stamtąd zostali przewiezieni do Sanoka, gdzie formowano transport. Transport z Sanoka o chłodzie i głodzie trwał ponad miesiąc. Z Syberii wrócili Konrad Gwóźdź i Marian Ponurski - ten dopiero po prawie 2 latach. W łagrze zmarł Marian Kalinowski.

    To niewielki wycinek tragicznych dzieł mieszkańców Myślenic, którzy wpisali się w historię (Dzwonek), jaką Polakom zgotowali sowieccy oprawcy. W 82. rocznicę pierwszej masowej deportacji, która miała miejsce 10 lutego 1940 r. pragnę przywołać pamięć wszystkich tych naszych obywateli, którzy zostali dotknięci tą straszną tragedią. Zarówno tych z ziemi myślenickiej, jak i tych z pozostałych terenów Rzeczypospolitej. Cześć ich pamięci! (Oklaski)


Przebieg posiedzenia