9. kadencja, 49. posiedzenie, 1. dzień (23-02-2022)

7. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o poselskim projekcie ustawy o ochronie dziedzictwa narodowego związanego z nazywaniem obiektów przestrzeni publicznej (druki nr 1937 i 1967).

Poseł Krzysztof Piątkowski:

    Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Państwo! Tak jak wczoraj na posiedzeniu komisji zacznę od gratulacji, które kieruję do posłów wnioskodawców, bo zepsuć jeszcze bardziej coś, co już w punkcie wyjścia było, mówiąc wprost, legislacyjnym bublem, to jednak jest osiągnięcie. A wam się udało, panie i panowie, to imponujące, naprawdę.

    Chcę jednak zwrócić się przede wszystkim do tych z państwa parlamentarzystów, którzy się jeszcze wahają i nie boją się np. dyscypliny partyjnej czy prezesa: nie głosujcie za tym projektem. Nie głosujcie za tym projektem, bo to jest po prostu zła ustawa.

    Ustawa, która rzekomo chroniąc dziedzictwo narodowe w zakresie nazewnictwo obiektów w przestrzeni publicznej, szydzi z polskiego dziedzictwa w zakresie legislacji, prawodawstwa i demokracji. Ustawa, która urąga dorobkowi tej Izby. Wiele zastrzeżeń co do konstytucyjności tego projektu miało w trakcie prac podkomisji Biuro Legislacyjne Sejmu. Większość z nich nie została uwzględniona, podobnie jak to miało miejsce w przypadku prac nad Polskim Ładem. Skala może inna, ale efekt będzie podobny: legislacyjny potworek. Dość powiedzieć, że w ustawie, która po zmianach liczy wszystkiego 13 artykułów, trzy artykuły są zupełnie niezwiązane z zakresem jej regulacji. Dwa z nich poprzez nowelizację ustawy o Radzie Ministrów oraz ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie zmieniają kompetencje premiera, rozszerzając je w zakresie np. zlecania podmiotom pożytku publicznego zadań publicznych w trybie pozakonkursowym. Trzeci zaś artykuł zmienia sposób finansowania produkcji audiowizualnych. Konia z rzędem temu, kto by się tego domyślił. Sensu i dokładnego zakresu tej ostatniej wrzutki nie był w stanie na posiedzeniu Komisji wytłumaczyć nawet poseł sprawozdawca.

    Panie i Panowie Posłowie! Bądźmy poważni. Powtórzę, ustawa to nie jest groch z kapustą, bigos czy jakieś jednogarnkowe danie, do którego można wrzucić wszystko. Dodam, że jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości przyznał, i to jest cytat dokładny, że u niektórych może to nawet budzić pewne obrzydzenie. Więc jeśli nie do waszego poczucia przyzwoitości czy wierności zasadom przyzwoitej legislacji, zaapeluję, tak jak Herbert, do waszego smaku, bo to jest po prostu także kwestia smaku: Nie głosujcie za tym projektem. Poza wrzutkami zresztą mamy w projekcie jeszcze retroaktywność, sprzeczną z art. 2 konstytucji, co sygnalizowało również Biuro Legislacyjne Sejmu, oczywiście na próżno.

    Mamy też brak vacatio legis z przyczyn, których także nie był w stanie wytłumaczyć poseł sprawozdawca, oraz zapisy sprzeczne z zasadą określoności przepisów prawa. Powtórzę, to jest po prostu legislacyjnie zła ustawa. W tym świetle już nawet kolejny zamach na autonomię samorządów serwowany tutaj w zakresie nazewnictwa nie robi takiego wrażenia.

    Pozostaje jeszcze kwestia samej zasadności całego projektu. Na pierwszym posiedzeniu podkomisji zwróciłem się do posła sprawozdawcy z pytaniem, ilu zmian patronów w ujęciu tego projektu ustawy dokonano w ciągu ostatnich 5 i 10 lat. W uzasadnieniu projektu czytamy bowiem, cytuję: Z wielkim niepokojem należy przyjąć pojawiające się w ostatnim czasie w debacie publicznej inicjatywy zmierzające do zmiany nazw ulic, placów czy innych obiektów w przestrzeni publicznej upamiętniających osoby szczególnie zasłużone w polskiej historii. Dopuszczenie do podważania fundamentów pamięci narodu wiąże się z ryzykiem osłabienia i poróżnienia wspólnoty, a przez to jest sprzeczne z interesem społecznym. Tymczasem w moim przekonaniu inicjatywy zmierzające do zmian nazw ulic, placów czy innych obiektów w przestrzeni publicznej w ostatnich latach wychodziły i były realizowane, również ustawowo, przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie przez partię rządzącą. W Łodzi, w której obowiązuje moratorium na zmianę nazw ulic, wojewoda łódzki zmienił ich kilkadziesiąt. Proszę zatem o przedstawienie obywatelom dowodów na to, że jest inaczej i że przedmiotowa regulacja jest naprawdę potrzebna, że nie zmieniacie całego ustroju nazewnictwa obiektów w przestrzeni publicznej na doraźne zapotrzebowanie polityczne.

    Mam jeszcze jedno, tak naprawdę podstawowe pytanie: Dlaczego funkcjonariusze Prawa i Sprawiedliwości uważają, że wiedzą lepiej od obywateli, przy jakich ulicach oni chcieliby mieszkać i na jakie pomniki spoglądać? Dlaczego chcecie państwo cenzurować głos suwerena i dlaczego boicie się dopuszczenia w kwestiach spornych możliwości rozstrzygnięcia ich w drodze np. referendum lokalnego? Taką poprawkę złożyłem na posiedzeniu podkomisji i została odrzucona waszymi głosami.

    W imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej, przez wzgląd na szacunek dla tej Izby (Dzwonek) i wierność konstytucji apeluję gorąco do wszystkich pań i panów posłów o odrzucenie tego bardzo złego projektu. Oczywiście wniosek o odrzucenie składam na ręce pani marszałek. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia